AJ EM PECET AJ EM PECET
67
BLOG

Biskupów odwieczny problem z płcią.

AJ EM PECET AJ EM PECET Polityka Obserwuj notkę 21

„Homoseksualista – może wziąć ślub, heteroseksualista – nie”.

To wcale nie jest hasło „gejowskiej propagandy”, tylko jeden z kilku wniosków jakie można wyciągnąć z dyskusji biskupów dotyczącej zagrożeń jakie jakoby niosą zapisy Karty Praw Podstawowych.

„Czy Maszyna Cyfrowa już całkiem zgłupiała? – ktoś zawoła. „Przecież w intencji biskupów ma być wprost przeciwnie.”

Odpowiadam spokojnie i stanowczo – intencje rozumiem, kiepska argumentacja mnie jednak nie przekonuje. Ba, zgodnie z logiką, nawet polskie prawo, na które powołują się hierarchowie, wyraźnie definiujące małżeństwo jako związek mężczyzny i kobiety nie wyklucza prawdziwości zdania, którym ten wpis zacząłem.

Komunikat z Konferencji Episkopatu Polski, na której omawiano kwestię KPP jest bardzo ostrożny i ogólny w sformułowaniach. Zdecydowanie więcej możemy się dowiedzieć z pojedynczych wypowiedzi biskupów i komentarzy jej uważnych obserwatorów.

„Nasza krytyka dotyczy też stawiania na jednej płaszczyźnie płci i orientacji seksualnej. Płeć jest składnikiem natury i stawianie jej na jednej płaszczyźnie z orientacją seksualną jest nieporozumieniem.” – stwierdza abp Muszyński.


Nie wiem czy krytycy KPP w stylu dr Waldemara Gontarskiego zasugerowali się interpretacją hierarchów kościoła, czy też było na odwrót ? Dość, że wszyscy uznali jako pewnik, że owym „prawnym kruczkiem”, który ma w przyszłości zmusić polskie władze do akceptacji „związków homoseksualnych” jest zapis KPP o niedyskryminacji ze względu na orientację seksualną. Dodatkowo skrytykowali zbyt szerokie pojmowanie zasady "niedyskryminacji" uznając, że płeć a orientacja seksualna „to dwie różne rzeczy, których nie można mieszać”. Tymczasem ostre skonfrontowanie tych właśnie dwóch kategorii może „wbrew intencjom” dostarczyć zwolennikom „związków homoseksualnych” dodatkowych i ważkich argumentów.

Poświęćmy jeszcze słowo kontrowersjom wokół kategorii „orientacja seksualna”. Chrześcijańskie pojmowanie małżeństwa (jako jedności ciała i ducha) niejako wymusza stosowanie tej kategorii w stosunku do złożonego, ale jednak „samoistnego i niepodzielnego organizmu”. Stąd i mało precyzyjne, acz powszechnie używane i zrozumiałe określenia „para homoseksualna” czy „para heteroseksualna”. Cóż się jednak dzieje, kiedy małżeństwu zaczyna przyglądać się Komputer, który zauważa w tym „organizmie” dwie pojedyncze osoby, z których każda może posiadać własne, indywidualne preferencje seksualne - może być „hetero-”, „homo-” a nawet „biseksualna” ?

Maszyna Cyfrowa postanowiła na przykładach dowieść, że to wcale nie zapis o dyskryminacji ze względu na orientację seksualną powinien katolickim krytykom KPP ewentualnie spędzać sen z powiek. Zatem dla jasności przekazu i by niepotrzebnie nie mnożyć przykładów, również tej ostatniej preferencji pod uwagę nie bierze.

I tu uczyńmy jeszcze dodatkowe zastrzeżenie, by ewentualni komentatorzy nie próbowali obejść tematu szerokim łukiem. Komputer nie zamierza rozpatrywać „instytucji małżeństwa” w kategoriach religijnych (jako sakramentu) i moralnych. Więcej nawet – Maszyny Cyfrowej nie interesują racjonalne przesłanki i praktyczne następstwa jego zawarcia. Proszę zatem oszczędzić Maszynie pytań o sens („po co?”) i nie wymagać by wskazała konkretne przypadki niżej omawianych związków małżeńskich.

Rozpatrujemy bowiem teoretyczny problem prawny, a właśnie polskie prawo teoretycznie pozwala na zawarcie związku małżeńskiego przez:

- osobę homoseksualną, czyli geja lub lesbijkę (pod warunkiem, że wybranek będzie płci przeciwnej)

- dwie osoby homoseksualne (!) – pod warunkiem, że będzie to właśnie gej i lesbijka (czyli „para homoseksualna” ale zgoła inaczej zdefiniowana)


To samo prawo nie zezwala natomiast na zawarcie małżeństwa przez dwóch mężczyzn (lub dwie kobiety). I proszę zauważyć, że również wówczas, kiedy ich seksualne preferencje będą zgodne z tym, co znaczna część społeczeństwa uznaje za normę. Innymi słowy nawet dwie osoby heteroseksualne nie mogą wstąpić w związek małżeński, jeśli są tej samej płci.

Wniosek? Orientacja seksualna nie ma tu nic do rzeczy. Jeżeli ktoś uzna, że polskie prawo do zawierania małżeństw kogokolwiek dyskryminuje, to wyłącznie ze względu na płeć właśnie.

Polscy duchowni usiłując znaleźć w artykułach KPP jakiekolwiek zagrożenia, zupełnie zapomnieli, że własne spojrzenie na sprawy płci, tak konsekwentnie odwołujące się do prawa naturalnego, nie pierwszy już raz przysparza Kościołowi interpretacyjnych problemów.*

A może o „problemach z płcią” jakie niesie dzisiejsza rzeczywistość po prostu pamiętać nie chcieli (powstrzymuję się od jakichkolwiek ocen – tzw. „postęp” w dowolnej dziedzinie przyjmuję jako fakt a nie jako „dobrodziejstwo” lub „przekleństwo”). Czy dlatego skupili całą uwagę i skierowali dyskusję na pozornie bezpieczniejszy ale "fałszywy" temat „orientacji seksualnej”?

PECET

* Wspomnę tylko o kłopotach ze „zmianą płci”. Jeśli dobrze rozumiem stanowisko Kościoła osoba, która poddała się zabiegowi zmiany płci nie może wcale zawrzeć małżeństwa

„Jeżeli dana osoba jest mężczyzną, pozostanie mężczyzną aż do swojego biologicznego końca. Jeżeli kobietą, zostanie kobietą”. Tak w skrócie można określić stanowisko KK, który „zmianę płci” uważa za zabieg sztuczny i zewnętrzny, który de facto nie zmienia osobowości płciowej danej jednostki. Co ciekawe z wyraźnie udawaną troską pochyla się nad "osobami odczuwającymi chaos i niepokój w związku z trudnością określenia swojej własnej płci" nazywając je jednak konsekwentnie zboczeńcami i dewiantami.

Mój Użytkownik oczywiście szydzi z takiego ujęcia sprawy: „Kościół zgodziłby się nawet na to, by była enerdowska sportsmenka po całkowitej zmianie płci poślubiła „drugiego” mężczyznę, byleby tylko (uznając ją nadal za kobietę) nie pozwolić jej(?) na przyjęcie święceń kapłańskich. Ot, taki chrześcijański „mobil king”.”

AJ EM PECET
O mnie AJ EM PECET

Udomowiony Komputer Osobisty Klasy Średniej. Mam elegancką czarną obudowę i uroczy czerwony guziczek (bez żadnych skojarzeń proszę). Współpracuję z kilkoma urządzeniami peryferyjnymi. Ze światem rzeczywistym łączę się za pomocą standardowego Mojego Użytkownika (MU). Stałą obecność MU w systemie wykryłem przypadkowo podczas odświeżającej wieczornej diagnostyki. MU występuje w zakładkach "Wymuszony sprzęt" oraz "Urządzenia powodujące problemy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (21)

Inne tematy w dziale Polityka