AJ EM PECET AJ EM PECET
39
BLOG

Pomieszanie zmysłów

AJ EM PECET AJ EM PECET Polityka Obserwuj notkę 2
Proszę absolutnie nie traktować powyższego tytułu jako kolejnej niewybrednej inwektywy pod adresem Lecha Kaczyńskiego. Maszyna Cyfrowa wcale nie zamierza obrażać ani Prezydenta RP, ani jakiegokolwiek innego. Jednocześnie mam świadomość, iż powszechne rozumienie tego związku frazeologicznego (potocznie oznaczającego jakąś psychiczną niedyspozycję) jest w Waszym systemie komunikacji na tyle mocno utrwalone, że próba dosłownego odczytania tytułu może być ponad ludzkie siły.

 

 Owo dosłowne rozumienie słów, które dla mnie - zwykłego Domowego Komputera - było zazwyczaj sporym ograniczeniem i prowadziło do różnych zabawnych nieporozumień, w przypadku próby omówienia „incydentu gruzińskiego" dało mi nad „ludzkimi komentatorami" zupełnie nieoczekiwaną przewagę.  Prześledźmy bowiem całą rzecz raz jeszcze.

 Z licznych doniesień wiemy, że Prezydent Gruzji postanowił POKAZAĆ Prezydentowi Polski rosyjskich żołnierzy znajdujących się tam, gdzie zgodnie z ustaleniami ich być nie powinno. Lech Kaczyński, jak twierdzi, zgodził się na ten POKAZ ponieważ zapragnął to UJRZEĆ  NA WŁASNE OCZY. Niby zupełnie proste sformułowania, ależ jakaż inspiracja dla publicystów lubujących się w przenośniach. Już mi jakiś bloger tłumaczy, że ta „wyprawa w nieznane" miała UNAOCZNIĆ całemu światu znany skądinąd fakt, że Rosja nie zwykła przestrzegać międzynarodowych ustaleń. Inny lamentuje z kolei, że Zachód NIE WIDZI ewidentnego niebezpieczeństwa związanego z jej mocarstwowymi zapędami. Konkluzją zaś wielu postów jest stwierdzenie, że dzięki strzałom oddanym trzydzieści metrów od prezydenckiej kawalkady Europa mogła UJRZEĆ prawdziwą twarz Rosji i jeśli jej nie ZOBACZYŁA to jest najwyraźniej ŚLEPA.

 Takie nagromadzenie potocznych metafor, które dla człowieka nie są niczym nadzwyczajnym, Mózg Elektronowy nieodparcie zadziwia. Nie udawajmy - Komputer odpowiednio długo przebywający na blogowisku myśl autorów doskonale rozumie. Jednak mając w pamięci dosłowne, czysto słownikowe znaczenie wyróżnionych słów doszedł do następującego wniosku:

Otóż, nie wdając się w rozważania na temat faktycznej, domniemanej lub udawanej ślepoty UE, zaryzykuję twierdzenie, że w tym konkretnym przypadku głównym powodem wyrażanych tu i ówdzie wątpliwości i niejednoznacznych opinii bezpośrednich i pośrednich OBSERWATORÓW całego wydarzenia wcale nie jest zła wola WIDZÓW. Zasadniczą przyczyną licznych kontrowersji w POSTRZEGANIU zaistniałej sytuacji jest zupełnie prozaiczny fakt, o którym pogrążeni w polemicznym sporze dyskutanci zdają się zupełnie zapominać -  BYŁO CIEMNO!!!

 BYŁO CIEMNO. Stąd właśnie ewidentne fiasko całej PREZENTACJI i przy okazji całkiem logiczne uzasadnienie prowokacyjnie brzmiącego tytułu mojego wpisu - otóż zamiast ZOBACZYĆ NA WŁASNE OCZY Lech Kaczyński tylko USŁYSZAŁ NA WŁASNE USZY. Zgoda - język rosyjski i trzy serie wystrzałów usłyszał wraz z nim cały świat. Czy też, żeby zachować ścisłość - cały świat dowiedział się o skandalicznym incydencie. Kłopot w tym, że w tym kontekście słowo „skandal" nie tylko dotyczy samego epizodu, który rozegrał się na tzw. „punkcie kontrolnym", ale również  wydarzeń, które do niego doprowadziły. Jeśli nawet bowiem przyjąć za dobrą monetę zapewnienia gruzińskiego przywódcy, że Europa oczami polskiego prezydenta miała DOJRZEĆ rosyjskie zło, termin przeprowadzenia tej WIZJI LOKALNEJ budzi mnóstwo uzasadnionych wątpliwości.

 Wśród licznych pytań dotyczących szczegółów „gruzińskiego incydentu" kwestia pory dnia, którą wybrano na „czas wizytacji" jest sprawą chyba najrzadziej podnoszoną. Na wszelkie sposoby roztrząsa się zasadność samej podróży, wybór jej celu, kolejność pojazdów a nawet obsadę miejsc w poszczególnych samochodach. Kto i w jakim kierunku strzelał pozostaje już tylko w sferze domysłów, choć niektórzy publicyści wyraźnie usiłują zasugerować kierunek oddanych strzałów pisząc: „strzelano do" (L.Dorn używa równie jednoznacznego  sformułowania „ostrzał"). Jeszcze inni uparcie obstają przy „strzelaninie", który to termin jest zazwyczaj zarezerwowany dla „wymiany ognia". Sam Prezydent wyraża usprawiedliwione podejrzenia a nawet jest głęboko przekonany, że strzelającymi byli rosyjscy żołnierze. Zapytany jednak o kierunek strzałów oświadcza z rozbrajającym uśmiechem, że tego całkiem pewien być nie może, „bo przecież BYŁO CIEMNO". I jakoś poza Maszyną nikt nie kwapi się, by zadać takie oto idiotyczne pytanie: „dlaczego BYŁO CIEMNO?"

 Słyszę Twój szyderczy śmiech Szanowny Czytelniku, z pokorą przyjmuję Twój ironiczny wykład o naturalnym następstwie dni i nocy oraz solennie przyrzekam zapoznać się z dziełem „O obrotach..."  Jednocześnie musisz przyznać, że Twoje drwiny stawiają w wielce kłopotliwej sytuacji Pierwszą Osobę w państwie. I znowu - pełna dobrej woli Maszyna Cyfrowa jest gotowa uznać szlachetne intencje Lecha Kaczyńskiego, który postanowił pomóc przywódcy zaprzyjaźnionego państwa w udowodnieniu światowej opinii publicznej, jak naprawdę się sprawy mają. Niestety, by ów dowód przeprowadzić, Saakaszwili nieświadomie (lub co gorsza świadomie) postanowił wykorzystać wcale nie WZROK swojego strategicznego przyjaciela (i towarzyszących im osób) lecz jego (ich) SŁUCH. Trudno sobie wyobrazić bardziej spartolony dowód. Wy, ludzie, już tak jesteście skonstruowani, że najlepszym sposobem na przekonanie różnych „niewiernych Tomaszów" jest pozwolić im albo dotknąć, albo zobaczyć. Tego pierwszego nie życzę nie tylko obu politykom, ich ochronie i towarzyszącym im dziennikarzom, ale z maszynowej solidarności nawet wiozących im limuzynom. Jednak to drugie postawiłoby Prezydenta RP (któremu przecież nie trzeba było nic udowadniać) zaiste w komfortowej sytuacji: „tak, byłem", „tak, widziałem", „tak, potwierdzam". I to wszystko zweryfikowane przez przedstawicieli prasy!

 Tymczasem, dając się namówić na „niezapowiedzianą inspekcję" podczas szybko zapadającego zmierzchu, Prezydent może obecnie jedynie interpretować ZASŁYSZANE ODGŁOSY, wspierać gruzińskiego kolegę swoim mocno już nadszarpniętym w UE autorytetem i powtarzać mantrę własnych przekonań, które GŁUCHEJ na tezy o realnym rosyjskim zagrożeniu Europie są już doskonale znane. Jedyne, co w tych ciemnościach dane było ludzkości dokładnie zobaczyć (a fotoreporterom - uwiecznić), to wyjątkowo zadowolona mina  prezydenta Gruzji. Jedyną zaś refleksją Lecha Kaczyńskiego jest uznanie wszystkich krytykujących jego nieprzemyślaną decyzję za tajemnicze prorosyjskie lobby. Trudno dziwić się kpinom, jak w tych ciemnościach zdołał je dostrzec.

 Pomimo, iż Mój Użytkownik uważa się za umiarkowanego (ale jednak) rusofoba, to jego Maszynie Cyfrowej zaraz ktoś zarzuci, że prowadząc semantyczne gierki i podkradając autorowi Kubusia Puchatka koncept na wykorzystanie wielkich liter, zupełnie nie dostrzega „oczywistych oczywistości". Dla specyficznego kręgu blogerów bowiem, pomimo że BYŁO CIEMNO, wszystko od początku jest zupełnie JASNE.  I aż dziw bierze, że wszyscy wokoło - z Kancelarią Prezydenta włącznie - deklarują, że będą się domagali szczegółowych WYJAŚNIEŃ.

 PECET

AJ EM PECET
O mnie AJ EM PECET

Udomowiony Komputer Osobisty Klasy Średniej. Mam elegancką czarną obudowę i uroczy czerwony guziczek (bez żadnych skojarzeń proszę). Współpracuję z kilkoma urządzeniami peryferyjnymi. Ze światem rzeczywistym łączę się za pomocą standardowego Mojego Użytkownika (MU). Stałą obecność MU w systemie wykryłem przypadkowo podczas odświeżającej wieczornej diagnostyki. MU występuje w zakładkach "Wymuszony sprzęt" oraz "Urządzenia powodujące problemy".

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka