2 obserwujących
7 notek
14k odsłon
  2125   0

Poszukiwany Mieszko P. - organizator międzynarodowego handlu żywym towarem

Portret Mieszka I autorstwa Jana Matejki. Domena Publiczna
Portret Mieszka I autorstwa Jana Matejki. Domena Publiczna

image

„Jak pisał jeden z wybitnych uczonych europejskich Henri Pirenne — gdyby nie było Mahometa i imperium kalifów opartego na niewolnikach — nie byłoby Karola Wielkiego. Dodajmy: i naszego Mieszka. Prastara Polska wyrosła na eksporcie żywego towaru". Henryk Samsonowicz, nr 2440/Polityka 2004

Jak przypomina autor książki "Polska wikingów" - Marek Kryda, jeden z historyków perskich, ibn Mahmud Gardizi, tak opisywał Ruś wikingów: „Na tej wyspie (Nowogród Wielki) mieszka 100 tysięcy mężczyzn, którzy nieustannie napadają na Słowian na swych łodziach. Chwytają oni owych Słowian, biorą w niewolę i udają się do Chazarów i Bułgarów (wołżańskich), by ich sprzedać. Nie mają oni pól uprawnych, ani ziarna. Oni żyją z plądrowania Słowian. Gdy narodzi się syn, kładą przed nim obnażony miecz, a jego ojciec mówi: nie posiadam złota, srebra ani majątku, które bym tobie jako spuściznę zostawił. Jedynie ten miecz jest twoim spadkiem, przyjmij go.” Jest tylko jedno słowiańskie słowo, które zrobiło rzeczywistą światową karierę. Słowem tym jest „niewolnik” (ang. slave). Słowianie byli traktowani, jak lud niewolników. XIX-wieczny historyk Lucjan Tatomir pisał: „Takie wszechwładne zapanowanie niewolnictwa w całej Słowiańszczyźnie przeistacza szczepowe nazwy Slaw i Serb w nazwę niewoli. Jak w starożytnej Grecyi nazwać kogoś Helotem znaczyło tyle, co zelżyć go przezwiskiem niewolnika, tak w czasach owoczesnych przezwać kogo Slawem lub Serbem, było najboleśniejszą obelgą, wyrzutem niewolniczego pochodzenia, porównaniem z niewolnikiem. Niewola ta i poniżenie Słowiaństwa nie były chwilowe, lecz owszem trwały całe wieki.” T. Manteuffel pisze w Polsce pierwszych Piastów: "Niewolników słowiańskich ceniono wysoko w całym świecie muzułmańskim. Tak wielka była ich rzesza w państwach arabskich, że nazwa: Słowianie, stała się w VIII-IX wieku w językach romańskich synonimem niewolnika, wypierając z łaciny rzymskie określenie: servus." 

Autor książki „Mieszko I tajemniczy” - Przemysław Urbańczyk uważa, że: „Dzisiaj możemy być pewni, że Piastowie handlowali ludźmi. Ale to, jak ten proceder był ważny dla ich gospodarki, nadal pozostaje dla nas tajemnicą.” „Spekulowano na temat eksportu futer, miodu pitnego lub soli warzonej nad Bałtykiem. (...) Ale żadna z wymienionych rzeczy - łącznie ze wspomnianą solą - nie mogła stanowić stabilnej podstawy coraz bardziej centralizującego się państwa. Dlatego - kilkanaście, a może nawet już dwadzieścia kilka lat temu - badacze zwrócili uwagę na przemoc, jako sposób pozyskiwania kapitału niezbędnego do zorganizowania i funkcjonowania państwa.” Przywołuje on także słowa poety arabskiego z IX wieku, al-Husayniego, który napisał, że ulice Bagdadu wypełniała "szarańcza słowiańska", co może świadczyć, że przybyszów ze wschodniej Europy było tam bardzo dużo. 

Jak pisze autor "Polski wikingów", wikingowie z germańską perfekcją rozbudowali zadziwiająco sprawne sieci dystrybucyjne słowiańskich niewolników nie tylko w całej Europie, lecz także w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie. Ofiary tego ponurego procederu, trafiały do ośrodków handlu żywym towarem w Andaluzji, Marsylii, Verdun, Pradze, Konstantynopolu, Kaffie na Krymie czy wreszcie w Bagdadzie. Handlarzem niewolników był nie kto inny, tylko obecny w naszych szkolnych podręcznikach Ibrahim ibn Jakub - pochodzący z Tortosy w kalifacie Kordoby żydowski kronikarz, podróżnik i kupiec, który w 966 r. pozostawił pierwszy historyczny opis państwa Mieszka I. W swej podróży handlowej odwiedził on w latach 965-966 Pragę Czeską. Od czasu podboju przez Arabów państwa Gotów na Półwyspie Iberyjskim (po 711 roku), aż do ochrzczenia Słowian, jeden z głównych szlaków europejskiego handlu niewolnikami wiódł z terenów Słowian, przez Niemcy i państwo Franków, aż na Półwysep Iberyjski. Ibn Jakub opisywał dla kalifa Kordoby kraje, z których przywożeni są Słowianie sprzedawani później na niewolniczych rynkach Półwyspu Iberyjskiego. Jest bardzo prawdopodobne, że powrócił on do Kordoby prowadząc karawanę spętanych słowiańskich niewolników.

image

Zakuci w kajdany słowiańscy niewolnicy. Drzwi Gnieźnieńskie. Domena Publiczna

Staroruska kronika „Powieść minionych lat”, która opisuje początki Rusi wikingów, wielokrotnie wspomina o prowadzonym przez nich handlu słowiańskimi niewolnikami. Jego zasady szczegółowo regulowały spisane w pierwszej połowie X w. traktaty handlowe z Bizancjum. Kronika ta opisuje także wyprawę wojenną księżnej Olgi Kijowskiej (skand. Helga) z 947 roku. Po zdobyciu przez nią jednego z grodów, miasto zostało spalone, część mieszkańców wymordowano, a pozostałych, ta wikińska księżna, rozdała swojej drużynie jako niewolników. Przyjęcie chrześcijaństwa w roku 988 przez władcę Rusi Kijowskiej Włodzimierza I (skand. Valdemar), podobnie jak w przypadku Mieszka I, nie oznaczało rezygnacji z intratnego handlu słowiańskimi niewolnikami w jego państwie. Warto przypomnieć, że wnukiem (po kądzieli) Włodzimierza był władca Polski Bolesław III Krzywousty.  

Lubię to! Skomentuj35 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura