27 obserwujących
242 notki
468k odsłon
  3724   0

Co dalej z Polexitem? I dlaczego musimy zgromadzić krajowe kapitały

Procesy polityczne zmierzające do Polexitu zostały uruchomione. Trwałe napięcia pomiędzy polityczną częścią Unii reprezentowaną przez Parlament Europejski a Komisją Europejską pracującą bardziej pod dyktando Rady Europejskiej, będą powodowały w Polsce coraz silniejsze odczucia wpływania na nasze wewnętrzne spory siłami z zewnątrz. Paliwa do tych ataków na nasze zwyczaje, tradycję i bieżace wybory będzie dostarczała Brukseli nasza opozycja, która już całkiem otwarcie przyznaje, że im gorzej dla Polski pod rządami PIS-u tym dla niej lepiej. To wszystko spowoduje, że odsetek ludzi nastawionych sceptycznie do naszego uczestnictwa w Unii zacznie rosnąć. Aż w pewnej chwili znajdzie się ugrupowanie polityczne, które sztandar Polexitu wywiesi na czołowym miejscu i wokół tego hasła będzie budować swoją siłę.

Żeby było jasne, nie nawołuję do Polexitu, w najbliższej przyszłości nie leży to w interesie Rzeczpospolitej, ale jak pisałem we wcześniejszej notce: " ma to być narzędzie w polskich rękach do wywierania nacisku na Brukselę, ma służyć temu, żeby urzędnicy brukselscy mieli "z tyłu głowy" przeświadczenie, że mamy ten wariant w zanadrzu. Tylko tyle i aż tyle. Jak go nie będziemy mieli to nas zjedzą"

Powyższe wynika z oczywistego stwierdzenia, że Polska - jej rynek i miejsce w podziale pracy, głównie na rzecz niemieckich potentatów eksportowych - jest tak samo potrzebna Unii jak Unia jest potrzebna nam. Dopóty nie zbudujemy własnych kapitałów, będziemy uzależnieni od uczestnictwa w Unii. Jeżeli nadejdzie taki moment, przy rozwoju w tym tempie za 5-7 lat, wtedy wyjście z Unii będzie jak najbardziej możliwe.

Na razie jest jak jest. Budujemy fabrykę produkującą samochody przy by-passach w postaci kapitału dużych, państwowych firm i oczywiście woli rządzących. Takie przedsięwzięcia czasami się udają, ale czasami się nie udają. Wyobrażacie sobie jaki będzie medialny rejwach gdy taka firma upadnie? Trzymam kciuki za tę inwestycję i na pewno jeśli będę miał wybór to kupię polski samochód elektryczny. Wszystkim tym, którzy obśmiali tę inwestycję i szydzą z niej nadal (w komunie nauczyłem się, że to dobra metoda) wyjaśnię jedno. Jesteśmy największym państwem europejskim bez własnej marki samochodowej, choć produkowaliśmy kiedyś sporo samochodów osobowych, a dziś nadal produkujemy niezłe autobusy, przyczepy i naczepy ciężarowe i sporo części do samochodów dla najbardziej renomowanych marek. Bez tego państwowego by-passa i odwagi rządu pozostaniemy tak na zawsze. W tej chwili jest to najbardziej odpowiedni moment bo wejście na nowy rynek samochodów elektrycznych jest obudowany mniejszymi barierami wejścia niż wejście na tradycyjny rynek  samochodów spalinowych. Za chwilę i z tym rynkiem będzie podobnie, będzie po ptokach.

Jak to jest z tym kapitałem? Dlaczego go nie mamy?

Dobre pytanie. Odpowiedź niby jest prosta, jesteśmy państwem na dorobku, nie mieliśmy czasu zgromadzić wystarczających oszczędności prywatnych, nasze firmy nie stały się firmami globalnymi a saldo rachunków bieżących NBP było co roku ujemne co oznacza, że więcej pieniędzy z Polski wypływało.

I znowu zadajmy sobie następne pytanie, dlaczego tak się stało?

Ryszard Florek prezes i właściciel "Fakro" stwierdził niedawno, że jego firma do czasu wejścia do Unii rozwijała się w tempie kilkadziesiąt procent rocznie, od kiedy weszliśmy do Unii to tempo spadło do kilku procent. W Europie natrafił na konkurencję duńskiego potentata a ponieważ komisarzem d/s konkurencji jest już bodajże od trzech kadencji Dunka, przeto wszystkie skargi na działania monopolistyczne duńskiego potentata były rozpatrywane latami a potem ignorowane. Prezes Florek nie powiedział tego wprost, ale taka była intencja jego wypowiedzi: wejście Polski do Unii spowodowało, że jego firma nie osiągnęła w segmencie swojej produkcji pozycji lidera w Europie.  A stąd już tylko jeden krok by stać się firmą globalną.

Innym przykładem zaprzepaszczenia szans na budowę polskiego kapitału stały się pieniądze gromadzone w OFE. W tych krajach w których fundusze emerytalne funkcjonują, są najlepszym mechanizmem do finansowania przedsięwzięć infrastrukturalnych. Takich, które zwracają się przez dłuższy okres czasu, nie dają jakichś oszałamiających stóp zwrotu ale są bezpieczne. Posiadanie własnych funduszy emerytalnych jest najlepszym ekwiwalentem środków pozyskiwanych z Unii. I co w tym zakresie uczyniło nasze państwo? Od czasu powołania do życia OFE lekko licząc powinno tam być około pół biliona złotych, a ile jest?

Rząd Buzka pod światłym nadzorem Balcerowicza powierzył nasze pieniądze emerytalne głównie zachodnim instytucjom finansowym  dbając o to by je sowicie nakarmić. Nawet specjalnie nie dziwię się Tuskowi i Rostowskiemu, którzy wykorzystali opinie o kiepskim skonstruowaniu tych funduszy by ostatecznie pieniądze te wrzucić do budżetu, czyli po prostu je zjeść. I to zjeść na oczach tych, którzy je tam latami odkładali.

Lubię to! Skomentuj158 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka