35 obserwujących
271 notek
532k odsłony
  1629   2

Dlaczego Ślązak głosuje na PIS?

pixabay
pixabay

Wczoraj przejeżdżałem obok hasioka na Giszowcu gdzie ktoś namalowane dwa lata temu hasło: "je..ć Pis" przemalował na: "je..ć PO". Dawne niewinne hasła: "kocham Kamę" albo: "Eda, karma cię dopadnie" czy też bardziej zdecydowane: "Jorg to ciul" zostały na osiedlowej tablicy ogłoszeń zastąpione dyskusją polityczną. Przejeżdżając przypomniałem sobie o swoim zobowiązaniu by napisać dlaczego Ślązak głosuje na PIS? 

Ślązak znaczy się ja, nikt inny, bo pewnie wśród Ślązaków obowiązują podobne podziały jak w całej Polsce. Przy czym nie jestem tego pewien, ponieważ nikt nie bada tego prawie miliona osób, które w poprzednim spisie powszechnym określiły się jako odrębna, niepolska nacja. Nie bada się pewnie dlatego, że tej społeczności oficjalnie nie ma. Byli przez chwilę w czasie spisu a potem wyparowali. Jedyne badanie, które znam, przeprowadzono na opolskim Uniwersytecie zaraz po ogłoszeniu wyników spisu. Chciano zbadać motywację osób, które określiły się jako narodowość śląska. Postawiono hipotezy, że być może chodzi tu o emocjonalne odreagowanie na domniemane krzywdy doznane od państwa polskiego, jednak badanie tego nie potwierdziły. Wnioski z badania były następujące: Ślązacy wybierali tak a nie inaczej ze względu na różnice kulturowe.

No właśnie, te różnice kulturowe. Dlatego tak trudno jest Polakom zrozumieć Ślązaka bo są ulepieni z zupełnie innej gliny. To prawdopodobnie dlatego lider PIS-u mówił o ukrytej opcji niemieckiej. Sposób postawienia pytań w plebiscycie z 1921 roku, w którym były tylko dwa wybory, za Polską albo za Niemcami na trwale zapadł w świadomość dzisiejszej Polski i Europy. Tak sformułowane pytania plebiscytowe to był wtedy wielki sukces polskiej dyplomacji. Choć były też pomyłki, jak ta, że strona polska naciskała na możliwość udziału w referendum ludności, która wyjechała z Górnego Śląska do zagłębia Ruhry i tam pracowała. Ludzie ci, choć w większości posługujący się na co dzień mową śląską wrócili by zagłosować za opcją niemiecką.

Korfanty, jak też oczywiście Dmowski, nie bez powodu obawiał się tej trzeciej opcji. W czasie trwania ostatniego powstania śląskiego Korfanty powiedział do dr. Studzińskiego, przedstawiciela polskiego rządu: "Może wyskoczyć niezależny Górny Śląsk. Anglicy na tę koncepcję tylko czyhają. Miejscowy wielki przemysł ją poprze tak samo ludność"

Ten dualizm: Niemcy czy Polska, Polska czy Niemcy? socjologicznie nieprawdziwy, zdominował głowy dzisiejszych Polaków.

To tyle na wytłumaczenie "zakamuflowanej opcji", a teraz do rzeczy.

Ślązak z racji właśnie tych różnic kulturowych jest, że się tak wyrażę bardziej pochylony ku ziemi, skupiony na rzeczywistości, niepodatny na ideologie i odporny na słowa. Jednym słowem bardziej liczy się z działaniami, a nie słowami. Szybciej i trafniej potrafi odczytać jakie kto interesy realizuje. Tu posłużę się słowami Churchilla, który stwierdził, że w polityce nie ma stałych przyjaciół ani stałych wrogów, są tylko stałe interesy.

Ślązakom żyjącym w państwie polskim, mającym polskie obywatelstwo powinno  zależeć by to państwo było silne i szanowane (niemoc w zmierzeniu się z mniejszością śląską jest przejawem słabości państwa). Będzie takie tylko wtedy gdy będzie realizować swoje, a nie cudze interesy. Dlaczego w Polsce to wszystko nie jest jednoznaczne i sporo ludzi z tym się otwarcie nie zgadza, albo wręcz widzi te interesy inaczej? Bo w XIX wieku kiedy społeczeństwa zachodnie przechodziły przez fazę kształtowania się nowoczesnych narodów my byliśmy - nie mając własnego państwa - skupieni na czymś innym. Nie przepracowaliśmy tematów i elity błądzą do dziś cóż więc chcieć od zwykłych zjadaczy chleba.

Ponad moje śląskie wychylenie, w kierunku realizacji, prostych, przyziemnych interesów miałem jeszcze to szczęście, że w 1981 roku wydostałem się z Polski na jakiś czas a kiedy wróciłem, w stanie wojennym, odcięty od tamtego świata, czytałem pachnącą kawą  paryską "Kulturę" przemycaną co jakiś czas w paczkach przysyłanych przez kumpla, który wybrał paryski krajobraz jako swoje miejsce na ziemi. Giedroyc i ludzie skupieni wokół "Kultury" pracowali nad tym by polski inteligent zrozumiał naturę świata, polityki i polskich interesów, dlatego kiedy w Polsce pojawił się na scenie politycznej Lech Kaczyński, to wtedy zobaczyłem po raz pierwszy polskiego polityka zdolnego odczytywać i realizować interesy państwa polskiego.

Dlatego od 2005 roku głosuję na PIS.

Na koniec jeszcze jedna dygresja: w 2006 roku pracowałem w firmie, która miała dwie siedziby: w Mysłowicach i Warszawie. W piątek o 13 tej skończyliśmy pracę i samochodami udaliśmy się do hotelu "Amber" w Międzyzdrojach gdzie w sobotę mieliśmy mieć szkolenie, a potem imprezę integracyjną. Jakież było powszechne zdziwienie kiedy koledzy ze Śląska, którzy wyjechali o tej samej godzinie co koledzy ze stolicy dotarli tam wcześniej.

Jechali autostradą A4, potem A18 do ringu berlińskiego a stamtąd na Szczecin.

Do dziś nie ma porządnej drogi łączącej dwa największe polskie miasta: Warszawę z Krakowem.

Dygresja ta jest celowa by czytelnicy tej notki nie myśleli, że interesy państwa realizuje się w przemówieniach , na defiladach, czy w wzniosłych słowach, tylko w ciężkiej pracy, pod ochroną elit politycznych zgodnych co do najważniejszych kierunków, w Polsce to jest ciągle słabe. Ta polska naiwność a przez to zaściankowość jest tym co mnie najbardziej uwiera.



Lubię to! Skomentuj71 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka