37 obserwujących
286 notek
556k odsłon
  2563   13

"Cokolwiek robię w Polsce..." Vera Jurova

"Cokolwiek robię w Polsce, mam na uwadze, że co najmniej połowa populacji popiera wartości UE"- Jurova. To zdanie rozebrane na czynniki pierwsze mówi wszystko o zamiarach Komisji Europejskiej.

Vera Jurova stwierdziła, że wszystko co robi w Polsce to występowanie w interesie tej części społeczeństwa, które nie mając większości przegrało wybory. Przynależność do Unii nie jest kwestionowane przez większość społeczeństwa, tak jak przez większość klasy politycznej. Jest to powszechnie znane i wie o tym pani Jurova, dlaczego więc nie powiedziała, że występuje w imieniu większości populacji popierającej wartości UE? Nie mogła tak powiedzieć bo powiedziałaby wówczas, że większość populacji polskiej to idioci, którzy wybrali nie tych co powinni i ona, jako wysoki komisarz zadba w imieniu głupiutkiej większości o ich interesy.

"Cokolwiek robię" w języku polskim oznacza "wszystko co robię". Jeśli wszystko co robi pani Jurowa czyni w interesie opozycyjnej mniejszości to nie robi nic by znaleźć czas na jakiekolwiek porozumienie z rządem, czyli to do czego została powołana w ogóle nie zaprząta jej głowy. Na to nie ma czasu ani jak widać ochoty. 

Jak nie możesz pokonać przeciwnika w sporze na argumenty wtedy przenieś spór w dziedzinę imponderabiliów, takich jak miłość, tolerancja, empatia a także demokracja liberalna (koniecznie z dopiskiem liberalna) albo praworządność.

To ostatnie jest głównie na ustach "leworządnych", gotowych wprowadzać cenzurę dla inaczej myślących, rugować ich z przestrzeni publicznej, pozbawiać pracy, napiętnować a często zmuszać do samokrytyki. Gdyby nie nasze (wschodnioeuropejskie) zanurzenie w historii i całkiem świeża pamięć komunistycznego terroru, który zabrał nam wolność a potem ciemiężył przy użyciu tych samych "miękkich" metod, które wobec nas chce zastosować szeroko rozumiany Zachód, to pewnie dobrowolnie byśmy dawno przystali na te nowe zniewolenie. Jednak pamięć jest jeszcze na tyle powszechna, że nie pójdzie to tak prosto. A może nawet ocalimy całkiem porządny kawałek wolności.

Na koniec jeszcze jedna obserwacja. Szepionkowcy kontra antyszepionkowcy i polityka państwa. Broń Boże nie chcę zabierać głosu w tym sporze, choć zdanie swoje mam. Jeżdżąc po świecie w dobie covidu i porównując politykę państw wobec tego problemu widać wyraźnie, że rząd polski wprowadzając restrykcje dla obywateli zachował zdrowy umiar. Unikając prostej naiwności (Szwecja) nie wprowadził restrykcji a przede wszystkim nie zmusił w nadmiarze środkami administracyjnymi własnych obywateli do pożądanych jego zdaniem zachowań. "Spróbuj coś zabronić Polakowi?"-  to słynne powiedzenie na szczęście nadal obowiązuje. We Francji, we Włoszech a nawet w Wielkiej Brytanii można zabrać drogą administracyjną wolność decydowania w wielu sprawach  w dobie covidu (przy protestach ale bezskutecznych), o Niemczech nie wspominam bo to był zawsze karny naród, a u nas nie. Zdają sobie sprawę z tego rządzący balansując nieustannie miedzy tym co konieczne a tym co społeczeństwo zaakceptuje. 

Vera Jurova tego nie rozumie, podobnie jak cały zachodni Eurokołchoz. Niech robią dalej tak samo to się przekonają jak ludzie na to zareagują. Nie politycy, tylko zwyczajni ludzie.

Lubię to! Skomentuj81 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka