Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
69 obserwujących
1446 notek
1252k odsłony
409 odsłon

Siesta Unimor - czyli zaubeczona SOLIDARNOŚĆ

Wykop Skomentuj

Rok 1979, sierpień 1980, 13 maja 1981 roku i 13 grudnia 1981.

Pracowałem wtedy w Unimorze. Wiodącej firmie w sektorze elektronicznym.Zakład dzięki takim PIONIEROM jak inż. Janusz Sergiejuk Dyrektor d/s Technicznych i Ojciec -TV UNIMOR Brunon Tobiański : UNIMOR wybił się cichaczem na wiodącego producenta TV color (ach Zakopane i Sylwester jak żaden dzień w roku!)

https://www.swiat-owocow.pl/?issue=komputer.8.87&article=koncepcja

image

Koncepcja

Wojciech Olejniczak

„Koncepcja produkcji monitorów nie powstała od razu” — mówi Janusz Sergiejuk, wicedyrektor Unimoru do spraw technicznych.

„Potrzeba to matka wynalazku” — dodaje sentencjonalnie magister inżynier Dramer, kierownik działu konstrukcji.

A sprawa wygląda tak: to co dziś jest jednym z głównych produktów zakładu, jedynego praktycznie wytwórcy monitorów w kraju, ba, nawet eksportera, powstało znienacka i było zaskoczeniem. Jak wiele pomysłów nowych, również w Unimorze wywołało konsternację — no bo co z tym fantem zrobić? Był rok 1981.

Do konsternacji doszło z prostej przyczyny, można by powiedzieć: z nadgorliwości pracownika zakładu. Pan Brunon Tobiański zbudował automatyczne urządzenie do regulacji i strojenia produkowanych przez Unimor kolorowych telewizorów. Kłopot polegał na tym, że pracownik, sprawdzający jakość odbiorników, musiał odczytywać dane z bliskiej odległości. Żeby temu zapobiec, potrzebny był monitor. Pod ręką stał, produkowany również przez Unimor, czarno-biały Neptun 150.

Pan Tobiański nie chce wracać do tej sprawy, ale w Unimorze coś niecoś pamiętają. 

Po złożeniu wniosku racjonalizatorskiego wyszło na to, że zakład nie jest zainteresowany produkcją monitorów. Może zechcą robić je Warszawskie Zakłady Telewizyjne — sugerowano. Byli jednak w Unimorze tacy, którzy mówili: monitor jest potrzebny.

Zrobił się mały szum. Ktoś zauważył prototyp. Wypowiedziało się wrocławskie Elwro: przydałby się nam monitor.

Dyrektor Sergiejuk mówi: „W 1983 roku wyprodukowaliśmy pierwszych 300 sztuk, rok później dziesięć razy tyle, w zeszłym blisko 40 tysięcy”.

W 1984 roku zaczęto produkować również monitory kolorowe. Produkcję zeszłego roku zamknięto liczbą 6 600 sztuk.

Teraz myśli się o monitorach bardziej profesjonalnych. A o produkcji monitorów mówi się tak: „w tej chwili zakład może prowadzić elastyczną politykę. Gdy brakuje części do odbiorników, z łatwością możemy przestawić się na monitory. I nie ma przestoju”.

Gdyby przejrzeć wszystkie typy monitorów, odbiorniko-monitorów, można nawet zagubić się w asortymencie.

W dziale zbytu Unimoru leżą reklamówki.

Na przykład można się dowiedzieć, że zakład oferuje odbiorniki telewizji kolorowej SECAM-PAL o różnych wymiarach kineskopu: 16", 22", 26" (M375A, M557A, M757A). Jest też reklamówka monitora z zieloną poświatą (M176) i torem fonii. Z niej można się dowiedzieć, że istnieje wersja M176A bez toru fonii. W przypadku poprzedniego zestawu są wersje z literą B, które mają wejście wideo i fonii z tyłu. Są też monitory kolorowe 356, 556, 756 z wejściem RGB.

Nie jest to wszystko. Są na przykład podtypy monitorów kolorowych oznaczonych dodatkowo literami.

Ale okazuje się, że 556 nie wszedł do produkcji — miał zbyt wąskie zastosowanie i różne usterki. Albo 176: „nie spełnił wymagań na transport. Ale ma kształt lepszy i bardziej odpowiedni dla monitora”.

To komentarze do reklamówek. W sklepach Unitry nie ma nawet reklamówek.

„Konkurencja rośnie” — mówi dyrektor Sergiejuk. „O produkcji monitorów myśli Polcolor, Mera Elzab, Warszawskie Zakłady Telewizyjne. My jesteśmy uzależnieni od dostawców, między innymi i od Polcoloru”.

Pada gdzieś inna uwaga: „Teraz wszyscy kooperanci wliczają w cenę wsad dolarowy. A skąd wzięć dolary? A poza tym to nie zawsze jest z czego robić”.

Pierwsze monitory znalazły odbiorcę. Polbrit, który początkowo partycypował w produkcji, część wysyłał za pośrednictwem portugalskiego Timexa na Zachód, resztę oferował wraz ze sprzedawanymi w kraju swoimi mikrokomputerkami. W zakładzie mówią, że te na eksport były lepsze. Całość nosiła nazwę Unipolbrit.

Teraz Unimor bezpośrednio kontaktuje się z Timexem.

Typów jest wiele, egzemplarzy za mało, ale problem jest jeden. Żeby monitor był dobry, musi mieć dużą rozdzielczość. Nie jest to stwierdzenie odkrywcze, tym niemniej ciągle aktualne. W tym momencie pada argument nie do odparcia: kineskop.

Kineskop jest z zewnątrz, dostarcza Zelos z Piaseczna i jest, jaki jest.

„Deklarowana przez Zelos rozdzielczość 600 punktów na linię jest praktycznie nieosiągalna” — mówi inżynier Dramer. „A jakość monitora zależy od kineskopu, nie od pasma przenoszenia czy wewnętrznej konstrukcji. Podjęliśmy próbę zastosowania dynamicznego układu korekcji ostrości. Bez powodzenia”.

Niedawno odwiedzili zakład przedstawiciele Zelosu: będą zmierzać do uzyskania rozdzielczości 1200, powiedzieli.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale