Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
70 obserwujących
1518 notek
1302k odsłony
205 odsłon

Powtórka z HISTORII - nie daj Boże!.

Wykop Skomentuj2

Przeprowadzone w godzinach wieczornych w całej Łodzi ćwiczenia obrony przeciwlotniczej miały za zadanie sprawdzić sprawność mieszkańców w wygaszaniu i przysłanianiu – za pomocą grubych zasłon lub czarnego papieru – domowych źródeł światła. Również lampy uliczne, na sygnał alarmu podanego przez syreny zakładów przemysłowych, miały zostać w tym czasie wyłączone. Zakładano, że ruch uliczny odbywać się będzie wprawdzie normalnie, jednak tramwaje, samochody i dorożki jeździć miały ze światłami zasłoniętymi niebieskim celofanem. Równocześnie z wyłączeniem ulicznego oświetlenia miały zgasnąć wszystkie reklamy, światła na klatkach schodowych i numery policyjne domów. W prasie podkreślano, że ćwiczenia

„mają być sprawdzianem stanu przygotowań ludności do obrony przeciwlotniczej, bowiem dobrze zamaskowane miasto utrudni lotnictwu nieprzyjacielskiemu, na wypadek napadu lotniczego, wykonanie zadania”.

Zapowiedziano zarazem sankcje karne wobec osób, które w okresie przeprowadzanych ćwiczeń utrudniać będą akcję oraz bagatelizować zarządzenia organów obrony przeciwlotniczej.7

Pokaz obrony przeciwgazowej w Łodzi. Tramwaj na ul. Reymonta w oparach gazu. Fot. NAC

Pokaz obrony przeciwgazowej w Łodzi. Tramwaj na ul. Reymonta w oparach gazu. Fot. NAC

Dokładny termin alarmu utrzymywano do samego końca w ścisłej tajemnicy. Wybrano moment największego natężenia ruchu ulicznego, tak aby najlepiej skontrolować zdyscyplinowanie ludności. O 18.35 przeraźliwe trzyminutowe buczenie syren fabrycznych oznajmiło początek ćwiczeń. Chwilę później miasto pogrążyło się w głębokich ciemnościach. Wprawdzie ruch uliczny, tak jak zapowiadano, nie został ograniczony, ale siłą rzeczy w kompletnym mroku trudno było się poruszać. Bojąc się spowodowania nieszczęśliwego wypadku, kierowcy zatrzymywali tramwaje i samochody. Co przezorniejsi przechodnie zaopatrzeni byli w latarki elektryczne z niebieskimi żarówkami. Nie obyło się jednak bez nieporozumień. Niektórzy dozorcy domów zrozumieli, że muszą po rozpoczęciu ćwiczeń zamknąć bramy. Nie chcieli więc nikogo wpuszczać ani wypuszczać i na tym tle dochodziło do scysji z lokatorami.

O 18.35 przeraźliwe trzyminutowe buczenie syren fabrycznych oznajmiło początek ćwiczeń. Chwilę później miasto pogrążyło się w głębokich ciemnościach. Wprawdzie ruch uliczny, tak jak zapowiadano, nie został ograniczony, ale siłą rzeczy w kompletnym mroku trudno było się poruszać.

Próba trwała 40 minut. Bezpośrednio po jej rozpoczęciu przedstawiciele władz wojskowych i cywilnych oraz straży pożarnej przeprowadzili lustrację miasta, w wyniku której stwierdzono dużo usterek. Przede wszystkim okazało się, że wielu kierowców samochodów i dorożkarzy zbyt słabo osłoniło reflektory, przez co rzucały one wyraźny blask na jezdnie i domy. Zauważono również, że w niektórych mieszkaniach okna przesłonięte były jedynie przepuszczającymi światło ozdobnymi zasłonami. Po zakończonej lustracji przedstawiciele władz udali się na najwyższe, siódme piętro budynku centrali telefonicznej PAST-y (Polskiej Akcyjnej Spółki Telefonicznej) przy al. Kościuszki 12, skąd przyglądali się efektom zaciemnienia. Stwierdzono, że w niektórych mieszkaniach okna były źle zasłonięte i światło przedostawało się na zewnątrz przez szczeliny. O 19.15 radio podało komunikat o końcu alarmu, a chwilę później obwieściły to syreny. Oficjalnie uznano, że sprawdzian zaciemnienia w Łodzi wypadł dobrze, chociaż policja wypisała około 400 wniosków o ukaranie osób, które nie zastosowały się do zarządzeń władz. Próba gaszenia świateł była tylko wstępem do przewidywanych na koniec miesiąca ćwiczeń obrony przeciwlotniczej.8

image

Pokaz obrony przeciwgazowej w Łodzi. Oddział w maskach przeciwgazowych z karabinami na ramionach. Fot. NAC

image

Pokaz obrony przeciwgazowej w Łodzi. Oddział w maskach przeciwgazowych z karabinami na ramionach. Fot. NAC

„Wielkie ćwiczenia obrony przeciwlotniczej”

Założenia ćwiczeń dla Łodzi opracował inspektor Obrony Powietrznej Państwa gen. dyw. Józef Zając. Na terenie województwa łódzkiego podobne manewry miały odbyć się także w Łasku. Zebrane w ten sposób doświadczenia, przede wszystkim z Łodzi, miały posłużyć do zaplanowania i przeprowadzenia ćwiczeń w Warszawie. Zakładano sprawdzenie przygotowania władz i ludności na ewentualność ataku lotniczego. Z tego względu szczegółowy program ćwiczeń nie był znany lokalnemu ośrodkowi obrony przeciwlotniczej, tak aby wydarzenia były dla wszystkich ćwiczących zaskoczeniem. W ten sposób łódzkie kierownictwo miało zdać egzamin ze swej sprawności w czasie pozorowanego nalotu i bombardowania.9

Wieczorem 27 stycznia przeprowadzono ostatni pozorowany nalot, tym razem trzech eskadr nieprzyjacielskich na miasto. Zakończył się on o 22.28. Bezpośrednio po nim dowództwo zarządziło koniec ćwiczeń dla ludności cywilnej.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale