Blog
Albatros ... z lotu ptaka
Albatros ... z lotu ptaka
Albatros ... z lotu ptaka Inżynier, fizyk doświadczalny,
65 obserwujących 1264 notki 1140552 odsłony
Albatros ... z lotu ptaka, 16 maja 2018 r.

Święty Andrzej Bobola, cena niezłomności w obronie Wiary

406 6 0 A A A

Chodzącym po naszych domach Świadków Jehowy,

http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53668,18316058,opowiesc-swiadka.html?disableRedirects=true


Jako 15-latek prowadziłem zebranie wspólnoty. Z jednej strony rozpierała mnie duma, że dane mi jest coś, co nigdy nie będzie dostępne żadnej z zebranych tam kobiet. Z drugiej strony miałem ogromne poczucie winy - rozmowa z Robertem Rientem, byłym świadkiem Jehowy i autorem książki "Świadek"

 Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nadal trzymasz w domu walizkę z "rzeczami nie do spalenia"?

Tak, stoi za łóżkiem. Wciąż są w niej listy, nawet sprzed 25 lat. Sama teczka jest paskudna - czarna, modna w latach 90. aktówka. Zawsze była smutnym balastem, który trzeba było ze sobą zabierać. Przeprowadzałem się ponad 20 razy. Nigdy mi się nie przydała do tego, do czego ją wymyśliłem. Gdy w 1984 r. spalił nam się dom, podsłuchałem rozmowę dorosłych, że najpierw trzeba było zabrać dokumenty. Postanowiłem więc, że wszystkie swoje skarby będę trzymał w jednym miejscu, łatwym do zabrania na wypadek pożaru. W teczce zawsze były listy, dziennik, zapiski, później testament. Całe moje życie było tam schowane.

Podczas pisania książki też do niej sięgnąłeś. Do czego najchętniej?

Do listów Eweliny - mojej przyjaciółki, jednej z bohaterek "Świadka". Rozłożyłem też listy rodziców - ułożenie ich w odpowiedniej kolejności zajęło mi wiele dni. W 1973 r. tato został skazany na trzy lata więzienia za odmowę służby wojskowej. Miał 19 lat, mama 18. Czekała na niego. Pisali długie, 16-kartkowe, listy. Wziąłem je od rodziców osiem lat temu, nie wiedząc jeszcze, dlaczego to robię. Opowiadały historię bardzo romantyczną. Przez chwilę czułem, że tam jestem - świadek zakochania własnych rodziców. Chciałem w książce umieścić więcej fragmentów listów, coś w ten sposób podarować rodzicom, może wskrzesić. Teraz wiem, że było to pragnienie małego dziecka, które chciałoby, żeby jego rodzice zawsze byli szczęśliwi.

Wystąpiłeś ze świadków Jehowy, oni - nie. Masz z nimi kontakt?

Miałem to szczęście, którego nie ma wiele osób występujących ze wspólnoty, że rodzice nie zerwali ze mną kontaktu. Jesteśmy w bliskiej relacji. To niezwykli ludzie. Choć jest kilka osób, które się od nich za to odwróciły.

Wystąpiłeś ze świadków po wielu latach życia w bardzo silnej doktrynie. Wyliczasz w książce "grzechy" tej wspólnoty. Które według ciebie to "grzechy główne"?

Jednym ze straszniejszych dla mnie jest "rózga karności". To przyzwolenie na "wychowawcze" bicie dzieci. Generalnie świadkowie Jehowy nie pochwalają przemocy - szli przecież do więzienia za odmowę służby wojskowej. Jednocześnie uważają, że sensownym rozwiązaniem w dziedzinie wychowania jest fragment "Przysłów" Salomona o tym, że warto czasem bić. Świadkowie Jehowy używają zwrotu "jaśniejsze światło". To moment, w którym stare nauki przestają być aktualne, ponieważ zarządzający organizacją, tzw. Ciało Kierownicze, wymyślają nową naukę lub interpretują Biblię ponownie. Informacja o "rózdze karności" znajdowała się w książce do studiowania Biblii z lat 90. Podczas pisania "Świadka" byłem przekonany, że przyszło jednak "jaśniejsze światło". Okazało się, że nie. Uważam, że największym grzechem jest odbieranie ludziom wolności.

Świadkowie Jehowy mówią wyznawcom, jak należy się ubierać, z kim należy się spotykać, co należy myśleć.

Można być wykluczonym za "myślozbrodnie", czyli artykułowanie wątpliwości lub powtarzanie nauk sprzecznych ze "Strażnicą". Doktryna odbiera przyjemność poszukiwania, kontaktu z kulturą, rozwijania pasji - można to robić w małym zakresie, najlepiej we własnym pokoju, ale nie można iść na studia artystyczne ani na filozofię, bo to dzieła szatana.

Z jednej strony świadkowie mają niezwykle głęboką wiarę, która powoduje, że są gotowi zapukać do obcych drzwi i głosić naukę o zbawieniu, z drugiej - muszą stłumić pragnienie rozwoju, żeby nie zostać wykluczonymi ze wspólnoty. Dlatego nie wierzę w grzech. Uważam, że nie można zgrzeszyć, co nie oznacza, że nie można czynić zła lub popełnić zbrodni. Grzech jest wymyślony przez systemy religijne po to, żeby kontrolować wyznawców, tak jak to się dzieje u świadków.

Robert Rient "Świadek", wyd. Dowody na Istnienie. Fot. Materiały Prasowe

Od kiedy opublikowałeś książkę, codziennie dostajesz listy.

W ciągu około miesiąca dostałem ich już kilkaset. Pomimo spędzenia w religii większości swojego życia, pomimo traum, których doświadczyli moi bliscy, mam o świadkach Jehowy gorsze zdanie niż przed napisaniem książki. Przerażająca liczba osób pisze do mnie o różnego rodzaju nadużyciach. To są opowieści ludzi molestowanych, wyrzuconych z domu, czasami doświadczających pedofilii. Łapię się na tym, że jak ktoś pisze, że odchodząc z religii, stracił rodziców, bliskich i że nikt nie mówi mu "dzień dobry", to uznaję to za normę.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Zakorzeniony w historii Polski i Kresów Wschodnich. Przyjaciel ludzi, zwierząt i przyrody. Wiara i miłość do Boga i Człowieka. Autorytet Jan Paweł II

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @piko  Wielkość broni się sama. To byli normalni ludzi: Pani Helena i Pan Ignacy.  Wielka...
  • @Sao Paulo  Tak się robiło i robi wielką politykę. Za niepowodzenia na froncie zachodnim:...
  • @Albatros ... z lotu ptaka  https://www.geni.com/people/Egon-Zawacki/6000000033452367440# ‹...

Tematy w dziale Społeczeństwo