Minęły już trzy miesiące od katastrofy w Smoleńsku. Łzy Moniki Olejnik dawno już obeschły. Od tego czasu ani ona, ani nikt z dziennikarskich "gwiazd" nie zadał niewygodnych pytań. Co z tą Polską? Czy aż tak bardzo wszyscy boją się ostracyzmu salonu?
Wciąż nie wiemy co się właściwie stało i obawiam się, że upływ czasu nie będzie działać na korzyść tego śledztwa. Mam wrażenie, że poza rodzinami zmarłych i garstką "oszołołomów" tzw. zwolenników teorii spiskowych nikt się tym nie zajmuje. Ten temat nie jest chyba również ważny dla blisko 8 milionów Polaków, bo gdyby był, nie wybieraliby na prezydenta kogoś, kto powiedział, że właściwie nic się nie stało, po doniesieniach o obecności fragmentów ciał na niezabezpieczonym terenie po katastrofie ( to od tego momentu archelolodzy tam jadą, jadą i dojechać nie mogą, swoją drogą zastanawiam się co zrobiliby Amerykanie, gdyby im w identycznej sytuacji zaproponowano wysłanie archeologów zamiast ekip śledzczych?) . Nie wybieraliby również osoby, która w takiej sytuacji ( a zwłaszcza po doniesieniach o ograbieniu zwłok przez rosyjskie ekipy) jeszcze dodatkowo je nagradza . Nie wybieraliby też na prezydenta kogoś, kto nie ma żadnych zastrzezeń do przebiegu obecnego śledztwa i oddaniu go całkowicie Rosjanom. Nie wybieraliby również na prezydenta kogoś, kto nie szanuje poprzednika, bo gdyby tak było zareagowałby na jego notoryczne obrażanieprzez swojego najbliższego przyjaciela i współpracownika. Ktoś powie, ale jesteś naiwna, takie mamy czasy! Odpowiem tak, mamy takie czasy na jakie zasłużyliśmy. Jeżeli istnieje coś takiego jak zbiorowa świadomość narodów, to nasza jest niestety chora i woli zepchnąć w głęboką podwświadomość wszystkie trudne pytania i wątpliwości i żyć dniem dzisiejszym, tak jest może wygodniej tylko na jak długo? W psychologii nazywa się to wypieraniem traumy. Tylko jak długo Polacy będą tą traumę wypierać? Kolejne 70 lat?


Komentarze
Pokaż komentarze (10)