Czasami warto przypominać politykom ich wypowiedzi z przeszłości:
No to przypominam:
„Wiele wskazuje na to, że część elit władzy była zaangażowana w załatwianie prywatnych interesów w Rosji i to jest przyczyną wielu problemów w stosunkach z tym państwem. Dziś jest szansa na zerwanie tej podskórnej zależności wynikającej z różnych historycznych i biznesowych zaszłości. Musimy zrozumieć, że obściskiwanie się z prezydentem Rosji i powoływanie się na wspólne korzenie niczego nie załatwia. Oczywiście, nie należy też Rosjan bez potrzeby prowokować.”
Kto to powiedział? Lech Kaczyński, a może jego brat Jarosław? Nie, Donald Tusk w wywiadzie dla Gazety Wyborczej we wrześniu 2005.
I na koniec jeszcze jeden:
„Moim zobowiązaniem jest wyeliminowanie wpływu tajnych służb na życie publiczne w Polsce. Nieważne, czy są to dawni esbecy, czy domorośli "superagenci" z nowego zaciągu. Każdy, kto będzie wykraczał poza granice działania określone ustawowo, będzie ze służb eliminowany. Jeśli zostanę prezydentem, proszę mnie z tego zobowiązania rozliczać.”
Rozumiem, że z tego premiera rozliczać nie należy, nie został przecież prezydentem.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)