Czy polskość to nienormalność? Czy jest wręcz przeciwnie? To pytanie stawia sobie dziś połowa Polaków, a Witold Gombrowicz przewraca się w grobie.
W naszym kraju nagle ujawniło się bardzo wielu wielbicieli jego talentu. Część z nich nawet o tym nie wie. Sęk w tym, że to nie jest jego pośmiertny tryumf, ale bardziej satyra jego twórczości.
Kiedy Polska wreszcie się przebudzi? To pytanie, przewija się w wielu dyskusjach toczących się na s24. Moim zdaniem na odpowiedź nie warto czekać, bo przebudzenie już jest, ale niekoniecznie takie jakiego byśmy chcieli.
Odbywa się ono pod hasłem: „przezwyciężyć polskość.” i „polskość to nienormalność”. Przebudzeni uważają, że niepotrzebne są nam głupie pytania i rozrachunki z przeszłości. Po co drążyć zarówno stary Katyń, jak i nowy, po co nam patriotyzm i symbole, a w ogóle to wstańmy wreszcie z tych klęczek.
- Odrzućmy narodowych wieszczy, bo mamy nowego. Witold Gombrowicz wielkim pisarzem był i jest. A jego hasła od dziś powinniśmy wpisać sobie na sztandary. – apelują nowo przebudzeni.
A zatem, dziś w imię nowego przebudzenia trzeba obficie cytować i naśladować autora Trans Atlantyka, który powiedział, że należy:„ Przezwyciężyć Polskość, Rozluźnić to nasze poddanie się Polsce. Oderwać się choć trochę. Powstać z klęczek! Ujawnić zalegalizować ten drugi biegun odczuwania, który każe jednostce bronić się przed narodem, jak przed każdą zbiorową przemocą. Uzyskać – to najważniejsze – swobodę wobec formy polskiej, będąc Polakiem być jednak kimś obszerniejszym i wyższym od Polaka”
Gombrowicz nie przewidział, że po tylu latach znajdzie aż tylu naśladowców. Czy dziś byłby z tego zadowolony?
Dziś jego wielbicielem jest nie tylko Palikot, ale również sam premier.
Słowa, które wypowiedział kilka lat temu idealnie współbrzmią z apelem naszego nowego narodowego wieszcza. „Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro-śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać... Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem.”
A zatem Polska jest tylko mitem, tak uważa premier naszego kraju.Zerwijmy więc z nim. Porzućmy polskość, cytując za Gomrowiczem tego „Stwora Ciemnego, co od wieków zdycha, a zdechnąć nie może (…) tego Cudaka, od Natury całej przeklętego, co wciąż się rodzi, a przecież wciąż Nieurodzony, który ani Żyć ani Zdechnąć nie pozwala, a na zawsze nas między Bytem i Niebytem trzyma.”
Odrzućmy więc przeszłość, ucieknijmy od Polski. Ucieknijmy, tylko dokąd? No właśnie, odkąd? W jaką to nową krainę szczęśliwości nasz nowy wielki wieszcz nas poprowadzi? Czy niesie on ze swoim przekazem pozytywną energię, czy może pustą lub wręcz wstydliwą treść? A może to bunt dla samego buntu?
Zawsze lubiliśmy się porównywać. To spróbujmy to zrobić. Pokażcie mi Amerykanina, Francuza, czy Niemca, który się swojego kraju wstydzi i od niego ucieka? Pokażcie mi Rosjanina, który wypiera z siebie rosyjskość i się swojego patriotyzmu boi. Czy nasza ucieczka od polskości nie jest wyłącznie tchórzostwem i hodowaniem kompleksów?
Czy nie jest jednym wielkim wstydem. Czy nie jest tak, że wstydzimy się polskości i dlatego od niej uciekamy?
Jeżeli tak jest do czego w takim razie się odwołujemy? Do jakich wartości?
Co kryje się za tym nowym przebudzeniem? Jakie idee?
A może to jest wyłącznie kosmopolityzm. Jeżeli tak jest, to mamy wyjątkowo krótką pamięć. Już raz przed polskością uciekaliśmy i zostaliśmy za to ukarani na prawie 200 lat. Porażka była dotkliwa i wówczas kosmopolityzm wyparował nam z głowy.
A co będzie teraz? A może podpowie nam Gomrowicz?
Z tym będzie jednak problem, a wielbiciele pisarza mogą się rozczarować. W przedmowie od Trans Atlantyka Gombrowicz zadaje sobie pytanie na które odpowiada: „ Czy to o Polsce? Ależ ja nigdy nie napisałem jednego słowa o czymś innym, jak tylko o sobie – nie czuję się do tego upoważniony. (…) Przeszłość zbankrutowała, teraźniejszość jak noc. Przyszłość nie dająca się odgadnąć. W niczym oparcia. (…) Co dawne jest już tylko impotencją, co nowe nadchodzące jest gwałtem. Ja na tych bezdrożach anarchii, pośród strąconych bogów, zdany tylko na siebie.”
A zatem pustka, egoizm i brak drogowskazów. Drodzy wielbiciele Gombrowicza, wasz wieszcz po latach chyba się jednak zdezaktualizował.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)