Alexander Degrejt Alexander Degrejt
362
BLOG

Komisja i dymisja czyli pokłosie afery ministerialnej

Alexander Degrejt Alexander Degrejt Polityka Obserwuj notkę 0

Posłowie Solidarnej Polski zebrali się w sobie i przygotowali wniosek o powołanie komisji śledczej w sprawie afery korupcyjnej, która się rozlazła po ministerstwach. Posunięcie godne, sprawiedliwe, słuszne i... nie, niestety nie zbawienne. Mimo, że inicjatywa ma ciche poparcie całej opozycji sejmowej – zdaniem szefa klubu SolPolu Arkadiusza Mularczyka pozytywnie odnieśli się do niej szefowie parlamentarnych klubów PiS, SLD i Twojego Ruchu – to szans na sukces nie ma najmniejszych. Rządząca koalicja ma zbyt wiele do stracenia by oddawać sprawy w ręce tworu tak niestabilnego i niesterowalnego jak parlamentarna komisja śledcza – zwłaszcza, że w pamięci politycy tejże koalicji mają jeszcze komisję powstałą po aferze Rywina, która co prawda niczego konkretnego nie osiągnęła, ale doprowadziła do upadku SLD i na dłuższy czas wykluczyła z polityki Leszka Millera.

Przeciwko komisji może też wystąpić część posłów opozycji, zwłaszcza tych, którzy jeszcze do niedawna byli w Platformie Obywatelskiej. Nie ma co się czarować, oni nie odeszli z partii dlatego, że aureole na ich głowach protestowały przeciwko świństwom i prywacie, przeciwnie, ich rezygnacja z członkostwa była skutkiem utraty wpływów i możliwości realizacji własnych interesów. Dotyczy to zwłaszcza Jarosława Gowina, który będąc ministrem sprawiedliwości musiał widzieć zakulisowe działania swoich współpracowników i kolegów z innych resortów. Podobnie rzecz się ma z Januszem Palikotem, który dziś głośno pomstuje na Sławomira Nowaka i jego niewpisany do oświadczenia majątkowego zegarek, ale jakby zapomniał o własnych uchybieniach w tej kwestii – że przypomnę tylko pominięcie „przez zapomnienie” samolotu i dwóch samochodów. Wątpię, żeby komisja śledcza, która nie działa przecież subtelnie i z precyzją chirurga naczyniowego, była szczytem marzeń ludzi jeżeli nawet nie uwalanych całkowicie to co najmniej opryskanych korupcyjnym błotem.

Większą szansę powodzenia ma inicjatywa Prawa i Sprawiedliwości domagająca się dymisji ministra Radosława Sikorskiego. Witold Waszczykowski argumentował, że „Jeśli w resorcie spraw zagranicznych doszło do aresztowania urzędniczki, która miała odpowiadać za przetargi, a minister sprawuje tę funkcję już od sześciu lat, to znaczy, że ministerstwo pod jego nadzorem jest przeżarte korupcją”. Przyznał to zresztą sam Sikorski, który pytany na antenie trzeciego programu Polskiego Radia „Czy MSZ jest przeżarte rakiem korupcji?” odpowiedział: „Niestety, chyba tak. W wyniku działań i bliskiej współpracy z CBA została zatrzymana pracownica ministerstwa, która jeszcze dziś zostanie wydalona ze służby zagranicznej”. Cóż powiedzieć? Skoro ministerstwo „jest przeżarte” to znaczy, że jego szef nad nim nie panuje a to więcej niż przesłanka do jego zwolnienia. I, czysto teoretycznie, da się to przeprowadzić jeżeli uda się zmobilizować całą opozycję, której przedstawiciele w tym przypadku niczym nie ryzykują. Potrzebna jest też, ma się rozumieć, masa szczęścia, bo bez wątpienia koalicja zrobi wszystko żeby swojego człowieka obronić – ale jeżeli wotum nieufności dla ministra Sikorskiego zostałoby przegłosowane, to byłby to naprawdę porządny wyłom w rządowym murze. I przyczółek do kolejnego ataku, którym nawet mogłoby być powołanie komisji śledczej – przy, być może, poparciu części koalicyjnych posłów oblanych kubłem zimnej wody.

Zapraszam do księgarni

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka