Projekt uchwały o TK. Sędziowie "nie jest sędziami"
W uzasadnieniu projektu posłowie wskazują, że Trybunał Konstytucyjny – w świetle standardów konstytucyjnych oraz międzynarodowych – przestał spełniać funkcję organu niezawisłego i bezstronnego. Według autorów projektu problem dotyczy m.in. sposobu powołania trzech sędziów w 2015 roku: Mariusz Muszyński, Henryk Cioch i Lech Morawski. W projekcie wskazano, że zostali oni wybrani z naruszeniem podstawowych zasad dotyczących powoływania sędziów.
Dokument odnosi się również do wyboru Julia Przyłębska na prezesa TK w 2016 roku. Zdaniem autorów uchwały procedura ta odbyła się bez wymaganej uchwały Zgromadzenia Ogólnego Sędziów Trybunału, co – według projektu – oznaczało, że pracą TK kierowała osoba nieuprawniona. Autorzy projektu wskazują również na powołanie obecnego prezesa TK Bogdana Święczkowskiego, twierdząc, że procedura jego wyboru była obarczona podobnymi wadami prawnymi jak w przypadku Julii Przyłębskiej.
W dokumencie podkreślono również, że trzej sędziowie wybrani w 2015 roku przez Sejm poprzedniej kadencji – Roman Hauser, Andrzej Jakubecki oraz Krzysztof Ślebzak – zostali pozbawieni możliwości objęcia stanowisk po tym, jak prezydent Andrzej Duda odmówił odebrania od nich ślubowania.
Posłowie powołują się na wyroki TK i TSUE
Autorzy projektu uzasadniają konieczność przyjęcia uchwały m.in. wcześniejszym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego z grudnia 2015 roku oraz orzeczeniem Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej z 18 grudnia ubiegłego roku.
TSUE uznał w nim, że polski Trybunał Konstytucyjny naruszył podstawowe zasady prawa Unii Europejskiej, m.in. poprzez niestosowanie się do orzeczeń unijnego trybunału. W orzeczeniu wskazano także, że TK nie spełnia wymogów niezależnego i bezstronnego sądu ustanowionego ustawą. W wyroku nie zakwestionowano jednak legalności powołania członków trybunału, ani tysięcy wyroków wydanych przez niego po 2015 roku.
Początek konfliktu wokół Trybunału Konstytucyjnego sięga października 2015 roku. Wówczas Sejm VII kadencji wybrał pięciu nowych sędziów TK - w tym trzech "nadprogramowo" poprawką posła PO Roberta Kropiwnickiego i mimo ostrzeżeń prezydenta elekta Andrzeja Dudy. Po wyborach parlamentarnych nowy Sejm, w którym większość miało Prawo i Sprawiedliwość, uznał ten wybór za nieważny i wybrał własnych kandydatów.
Kandydaci KO i PiS do TK. Będzie wśród nich prezes Iustitii
3 grudnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny – którego prezesem był wtedy Andrzej Rzepliński – orzekł, że wybór trzech sędziów był zgodny z konstytucją, a dwóch nie. Spór o obsadę tych miejsc trwa do dziś i stał się jedną z głównych osi konfliktu dotyczącego funkcjonowania Trybunału.
W Trybunale Konstytucyjnym obecnie nieobsadzonych jest sześć z piętnastu stanowisk sędziowskich. Kolejne kadencje sędziów kończą się jeszcze w 2026 roku.
Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty zapowiedział, że parlament w tym tygodniu wybierze nowych sędziów Trybunału. Prezydium Sejmu rekomendowało sześć kandydatur. To Krystian Markiewicz, prawnik, do 2025 roku szef sędziowskiego stowarzyszenia "Iustitia", Maciej Taborowski, Marcin Dziurda, Anna Korwin-Piotrowska, Magdalena Będkowska oraz Dariusz Szostek.
Swoich kandydatów zgłosiło także Prawo i Sprawiedliwość – to prof. Artur Kotowski oraz mecenas, dr Michał Skwarzyński. Te kandydatury jednak najpewniej odpadną w głosowaniach sejmowych z powodu braku większości.
Co zrobi prezydent?
Przed nami też spór o to, czy prezydent jest potrzebny do zaprzysiężenia wyłonionych przez Sejm kandydatów na sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jak stanowi konstytucja: "organizację Trybunału Konstytucyjnego oraz tryb postępowania przed Trybunałem określa ustawa", a wedle tej głowa państwa odbiera przysięgę od przyszłych sędziów TK i dopiero wtedy są oni dopuszczani do orzekania. Według niektórych prawników, jak prof. Marek Safjan, wystarczy ślubowanie przed Zgromadzeniem Narodowym, ale takiego kroku nie przewidują ani konstytucja ani ustawa o TK.
Dodatkowo wedle art. 194 konstytucji, "Prezesa i Wiceprezesa Trybunału Konstytucyjnego powołuje Prezydent Rzeczypospolitej spośród kandydatów przedstawionych przez Zgromadzenie Ogólne Sędziów Trybunału Konstytucyjnego". Co, jeśli prezydent po upływie kadencji Święczkowskiego lub jej przerwaniu (upływa w 2031 r.), nie zgodzi się na kandydatury zaproponowane po reformie kadrowej TK?
Red.


Komentarze
Pokaż komentarze (82)