Almanzor Almanzor
689
BLOG

*Blog Longina Cz.10. Absolutorium i praca

Almanzor Almanzor Rozmaitości Obserwuj notkę 3

Nauka na WSH szła mi dość łatwo. Około 50% czasu zabierało mi obkuwanie się z języka niemieckiego. Porozumiałem się z kolegą Brannym Franciszkiem, który znał dobrze niemiecki (b. oficer austriackiej rmii) i on mnie uczył niemieckiego, a ja pomagałem mu we wszystkich przedmiotach matematycznych jak arytmetyka polityczna i handlowa, statystyka, buchalteria.
[87]
Na egzaminie półdyplomowym pomagałem mu na pisemnym z tych przedmiotów, a on w napisaniu niemieckiego wypracowania.

Za to na egzaminie dyplomowym nie miałem szczęścia, bo zostawiłem papier w kieszeni w palcie i musiałem w ostatniej chwili wyjść z sali. Kiedy wróciłem już miejsce kolo niego było zajęte i musiałem usiąść na ostatnim miejscu od okna. Była to praca z korespondencji handlowej niemieckiej. Wykładowcą był na V semestrze prof. Tytz, a na VI prof. Adalberg. I ten ostatni nas egzaminował. Na wykładach był bardzo łagodny, ale na egzaminach potraktował nas ostro. Na 23 zdających zaliczył tylko 4-em osobom, a o mojej pracy wyraził się, że ostatecznie mógłby przyjąć, ale napisałem z błędem wyraz „Urlaub” - urlop. Nie mógł mi tego darować. Na prośbę pozostałych 18-tu zgodził się powtórzyć egzamin następnego dnia, ale dał techniczny temat.

Napisałem wtedy źle i musiałem zdawać poprawkę. Za pół roku przystąpiłem do egzaminu. Wtedy pracowałem już w biurze i wyszedłem trochę za późno tak, że spóźniłem się na pisemny. Zdecydowałem się nie oddać pracy. Musiałem z tego powodu składac podanie do Senatu Akademickiego o dopuszczenie mnie po raz drugi do poprawki.
[88]
Obkułem się wtedy dobrze. Ale przed przystąpieniem do egzaminu miałem sen. Śniło mi się, że bolał mnie jeden ząb. Zacząłem go poruszać i wyleciało mi przy tym jeszcze 6 zdrowych zębów. Byłem tym speszony, bo akurat miałem zdanych 6 egzaminów, a siódmy składem jako poprawkę. Jednak wtedy praca pisemna z korespondencji poszła mi dobrze i po zdaniu egzaminu uzyskałem absolutorium. Pozostała mi tylko praca dyplomowa do ostatecznego zakończenia studiów.

Pomyślałem sobie, że trzeba będzie sobie trochę odpocząć, a pracę dyplomową jakoś tam się napisze.

Poznałem wtedy młodą studentkę, p. Natalię Czerwińską, która zamieszkiwała u mojej kuzynki przy ul. Mokotowskiej 20. Wcześniej jeszcze poznałem studentkę 4go roku dentystyki Zofię Dynowską. Bolał mnie ząb pod plombą i z radą kolegi medyka M. Piotrowskiego zgłosiłem się do ambulatorium dentystycznego przy ul. Marszałkowskiej 116, gdzie studenci uczyli się na biednych pacjentach, którzy nie mieli pieniędzy, ażeby pójść leczyć się do normalnego dentysty.

Brakło mi pieniędzy, więc za jedne 50 groszy byłem zmuszony cierpieć jak borowała mi w obolałym zębie młoda studentka. Ale przy tym miałem szczęście, bo trafiłem na zdolną i dobra dentystkę. Opowiadała mi później, że wolała wybrać sobie na pacjenta młodego studenta niż jakiegoś brudnego robociarza. Kiedy siedziałem już na fotelu dentystycznym zaczęła mi współczuć, że mnie napewno bardzo boli. Sprowadziła asystentkę dość przystojną i ta sama zaczęła mi borować. Potem przychodziła kilka razy sprawdzić czy mnie nie boli i czy zrywanie
[94]
plomby jest dobrze zrobione. Na to Zosia mówiła mi, żeby Pan był robotnikiem, to ona napewno by nie zainteresowała się co i jak ja robię. Jednym słowem prawie bez bólu zerwano mi plombę i opuchlizna zeszła z twarzy. Zosia była dla mnie tak dobra, że dostosowywała się zawsze do mnie kiedy mogłem przyjść na wizyty. Bo wtedy zdawałem egzaminy półdyplomowe. Był to czerwiec 1925 roku. W czasie wakacji w 1923 roku pracowałem na praktyce w Banku dla Handlu i Przemysłu, Oddział w Siedlcach. I wówczas zarobiłem sobie trochę gotówki.
Na czas wakacji 1925r chciałem znaleźć pracę. Ale był kryzys i pracy żadnej nie otrzymałem. Kol. J. Krzyczkowski również chciał pracować. Jeździliśmy do Cytadeli, bo mówiono nam, że można coś dostać, ale i tam nam odmówiono. Wtedy Józio powiedział mi tak: a może to są nasze ostatnie wakacje w życiu więc jedźmy na wieś do domu. I tak postąpiliśmy. 

 28. Co zawdzięczam szwagrowi

Przez letnie miesiące pół dnia uczyłem się, a od południa do wieczora pracowałem przy żniwach. Resztę egzaminów zdałem po wakacjach. Trzeci rok studiów rozpocząłem bez forsy. Ubranie spadało ze mnie. Brat kupił mi nowe, za co byłem mu wdzięczny. I tak jakoś przetrzymałem ostatni rok. Dawałem korepetycje uczniom z gimnazjum i trochę zarabiałem na swoje potrzeby. Ratowało mnie to głównie, że w styczniu 1923r moja młodsza siostra Pola
[95]
wyszła za mąż za dalekiego krewnego Franka Soszyńskiego stolarza z Warszawy. Był on dość zamożny. Zdążył już dorobić się części domu w Bydgoszczy i 2/3 domu w Warszawie przy ulicy Dzielnej No56. Poza tym prowadził warsztat stolarski przy ulicy Leszno 48. Wesele odbyło się w Siedlcach w mieszkaniu Stacha przy ulicy Ogrodowej 4. Małżonkowie Soszyńscy t.j. Szwagrostwo zamieszkali w lokalu przy warsztacie. Było to dość nędzne mieszkanie zawsze zakurzone i niemożliwe do utrzymania w czystości. Ale w tym czasie trudno było zdobyć się na coś lepszego, gdyż odstępne bardzo drogo kosztowało.

I tak siostra męczyła się w tym mieszkaniu do śmierci szwagra w 1934r. Był to zacny i dobry człowiek. Dowód - na jego pogrzebie żydzi lokatorzy z ul. Dzielnej z jego domu kupili wieńce i urządzili orszak żałobny, co było opisane w Expresie Porannym pod tytułem „Niesamowity pogrzeb”. Później żydówki przychodziły na jego grób opłakiwać swego dobrego gospodarza, który pomimo zaległości w komornem ponad 10.000zł. nikogo przez cały czas nie wyeksmitował z mieszkania.

Po jego śmierci Siostra Pola wraz z dwojgiem dzieci Jankiem lat 10 i Krystyną lat 6 zamieszkała w 2 pokojowym mieszkaniu w swoim domu przy ulicy Dzielnej 56.
Utrzymywała się do wybuchu wojny z zebranego komornego i poza tym korzystała z pomocy swych rodziców jak np. letnie mieszkanie i.t.p.

Autor bloga ze swoim siostrzeńcem Jan­kiem Soszyńskim - synem Poli i Fran­ciszka. Edytor bloga uważa za właściwe wybiegnięcie już teraz w przyszłość z prze­szłości. 10 lat po zrobieniu tego zdjęcia Jan Soszyński, ps. "Sos", saper oddziału Kry­bar, w pierwszych godzinach Powstania, 1.sie­r­p­nia 1944, na wezwanie dowódcy poder­wał się na ochotnika do ataku z Tamki na mury Uniwersytetu Warszawskiego. "Sos" w tym ataku poległ jako jedna z pierwszych ofiar Powstania. Został pośmiertnie odzna­czo­ny Orderem Virtuti Militari.

 

[96]

29. Mieszkanie na Złotej

Absolutorium uzyskałem w czerwcu 1925r. Przy zdawaniu egzaminów rozchorowałem się na grypę. I zaraz od 1 lipca 1925r. zacząłem pracować w firmie maszyn rolniczych Bronowski, Grochalski i Wasilewski w Warszawie ul. Senatorska 33, Dział Maszyn ul. Waliców 28.

Początkowo zarabiałem 280zł. miesięcznie. A mój kolega Jerzy Krzyczkowski, z którym zamieszkiwałem u jego Ciotki Średnickiej Helenki, panny, przy ulicy Złotej 43 w pokoiku nad bramą na I piętrze, wtedy nie pracował i zajął się napisaniem pracy dyplomowej. A ja musiałem zarabiać na moje utrzymanie, bo nikt już nie mógł mi pomagać. Ratowało mnie to, że u siostry dostawałem za darmo obiady smaczne i zdrowe. Nawet w zimie, jak nie miałem ciepłego palta, to zacny szwagier wypożyczył mi swoje futro. Później rozliczyłem się z nim i odwdzięczyłem się za jego zacne serce, ale dla mnie jego pomoc była wtedy bezcenna. Miał on kłopoty finansowe. Musiał kupić 2/3 domu od swego wspólnika i trochę się zadłużył. Płacił wtedy 25% odsetek rocznie. Później 18%, ale i to było szalenie drogo. Postarałem się dla niego o gotówkę, bo wziąłem pożyczkę
[97]
z Banku i całe swoje oszczędności ulokowałem u niego i w ten sposób spłacił on swoje palące i ciężkie długi. A po jego śmierci i siostrze pomogłem spłacić resztę należności za nabytą wtenczas resztę domu od Żony wspólnika Wasilewskiej. Było to w 1936 roku.

Ciąg dalszy + warto przeczytac: DOWBORCZYK i Rodzina

 

Almanzor
O mnie Almanzor

PRZEGLĄDARKA BLOGU LONGINA W S24 Kolekcjonuję osiągnięcia geniuszy i ludzi dużego formatu a również osiągnięcia nibynauki, nibyprawa, nibyuczciwości. W czasie jednego ze swoich wykładów David Hilbert, znany matematyk, powiedział z ironią: "Każdy człowiek ma pewien określony horyzont myślowy. Kiedy ten się zwęża i staje się nieskończenie mały, zamienia się w punkt. Wtedy człowiek mówi: To jest mój punkt widzenia". Poznanie świata dobrze jest zacząć od poznania samego siebie. Chętnie czytam komentarze. Lubię spierać się z mającymi inne ode mnie zdanie. Jednak jeden z ostatnich komentarzy zdumiał mnie tym, jak jego autor daleki jest od zrozumienia tekstu pisanego po polsku. Szok miałem tak wielki, że zużyłem pół nocy dla przypomnienia swojego IQ. Namawiam czytelników do tego samego, a osoby z IQ poniżej 90 proszę aby darowały sobie czytanie moich tekstów. Dla komentowania zapraszam bardzo tych, co mają IQ powyżej 120. Tu kliknij jeżeli chcesz się sprawdzić! Cytat miesiąca czerwca "Przed długi czas o prezydenturze Lecha Kaczyńskiego nie można było powiedzieć nic krytycznego, bo od razu zachowanie takie traktowano jako niegodne." Janina Paradowska Ciężko być cynglem ... Cytat lipca "Dzisiaj okazuje się, że od Bronisława Komorowskiego trochę lepsza była demokracja." ezekiel Cytat sierpnia "Nie doceniałam dziś tej drzemiącej siły, która w czasach stanu wojennego kazała mieszkańcom Warszawy codziennie układać krzyż z kwiatów przy kościele św. Anny." Janina Jankowska Cytat listopada "gdyby wybory mogły naprawdę cokolwiek zmienić, to już dawno byłyby zakazane" (-Stanisław Michalkiewicz) O  dznaczenie mojej Mamy, siostry Stanisława Sadkowskiego (+KW) poległego 22 sierpnia 1944 w ataku ze Starego Miasta na Dworzec Gdański. Prezydent poszedł na Wawel Dźwięczy requiem pod dzwonu kloszem, Salonowcy - skończcie tę wrzawę! O czas smutnej zadumy proszę, gdy Prezydent poszedł na Wawel. Kogo powiódł w żałobnej gali? Jakieś cienie, mundury krwawe, ci w Katyniu z dołów powstali, z Prezydentem poszli na Wawel. Poszli wolno, lecz równym krokiem, bo im marsza rozbrzmiewało grave. Niezbadanym Boga wyrokiem z Prezydentem zaszli na Wawel. Gdy próg przeszli królewskich pokoi, krótki apel – czas z misji zdać sprawę, potem spać – pierwsza noc już wśród swoich z Prezydentem, co wwiódł ich na Wawel. Ciiiiiicho! śpią …Ale może obudzi ich los w nas to, co czyste i prawe? Niech pojedna – i partie i ludzi, dzień, gdy oni dotarli na Wawel. wg. Henryka Krzyżanowskiego Zapraszam do przeczytania moich notek: 1. - bliskich Powstaniu: ~ Pamiątka Powstania na Górczewskiej ~ Najdroższym Weronikom Matce i Siostrze ku wiecznej pamięci ~ Czy ktoś jeszcze pamięta? ~ Nasza barykada Gdy kiedykolwiek zauważysz, że jesteś po stronie większości - powstrzymaj się i dobrze nad sobą zastanów! - Mark Twain „ ... tylko człowiek wolny ma czas by bloga prowadzić” -Grzegorz P. Świderski Do ników klikam per 'Ty', oczekuję wzajemności. * Blog z Przeszłości *Blog Longina Cz. 1 Wstęp.   *Blog Longina Cz. 2: Pobyt w szkole   *Blog Longina Cz. 3: Przerwa w nauce   *Blog Longina Cz. 4: Przed I wojną światową   *Blog Longina Cz. 5: Wybuch wojny, front, okupacja niemiecka   *Blog Longina Cz. 6: Rok 1918   *Blog Longina Cz. 7: Rok 1920   *Blog Longina Cz. 8. Kursy dokształcające dla wojskowych   *Blog Longina Cz. 8a. Kursy dokształcające dla wojskowych   *Blog Longina Cz. 9. W.S.H.   *Blog Longina Cz.10. Absolutorium i praca   *Blog Longina Cz.11: Blog z przeszłości. Longin   *Blog Longina Cz.12 - 1933: Morzem po słońce Afryki   *Blog Longina Cz.13 - 1933: Casablanka, Marakesz, Góry Atlasu   *Blog Longina Cz.14 - 1933: Hiszpania - Malaga, Granada, Alhambra   *Blog Longina Cz.15 - 1933: Sewilla - Byki i Don Kiszot   *Blog Longina Cz.16 - 1933: Sewilla, Cadiz, Al Casar   *Blog Longina Cz.17 - 1933: Sztorm z Zatoce Biskajskiej, Znaczy   *Blog Longina Cz.18 - 1933: Belgia, Bal kapitanski   *Blog Longina Cz.19 - Jastarnia / Jurata '34   *Blog z przeszłości dopisane - Dowborczyk i Rodzina   *Blog Longina Cz.20 - morze, Austria, Jugosławia, Węgry   *Blog Longina Cz.21 - Hania *Blog Longina cz.22 - Przerwane wspomnienie Planowane do napisania 37. Wybuch II wojny światowej 38. Okupacja 39. Rok 1940         1941         1942         1943 40. Powstanie Warszawskie 41. Ewakuacja 42. Milanówek 43. Obóz w Gawłowie 44. Powrót z obozu 45. Ucieczka Niemców 46. Powrót do Warszawy 47. Praca organizacyjna w Banku 48. Wrocław 49. Warszawa - praca w Banku 50. Więzienie 51. Powrót do domu 52. W poszukiwaniu pracy 53. C.Z.S.P.J.D. 54. Sp. „Plan” 55. Sp. W.S.P.U.TiR 56. Rok 1956 57. Spółdzielnia „Plan” NAPISZ DO MNIE

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości