93 obserwujących
482 notki
636k odsłon
381 odsłon

Rok 1920, żołnierska praca i rozrywka w siedleckim 22 p.p.

Rok 1919 po ukończeniu szkoły podoficerskiej 22 pułku piechoty w Siedlcach
Rok 1919 po ukończeniu szkoły podoficerskiej 22 pułku piechoty w Siedlcach
Wykop Skomentuj2

ciąg dalszy notki Rok-1920. O żołnierzach i oficerach 22 pułku piechoty w Siedlcach

Opis pracy żołnierskiej w 1920 roku poza moimi komentarzami wypełnię tekstem zaczerpniętym ze wspomnień mojego Ojca Wincentego (Longina) Kobylińskiego. Tekst wzięty z Jego wspomnień wyróżnię niebieskim kolorem czcionki na żółtym tle.

Pobór w roku 1920 dotyczył mężczyzn, którzy ukończyli 21 lat(!) czyli rocznika 1898. Młodsi mogli wstąpić do wojska na ochotnika pod warunkiem uzyskania zgody ojca lub w matki w przypadku braku ojca.


image

Na fotografii brat mojego Ojca porucznik Stanisław Kobyliński, wówczas dowódca I batalionu siedleckiego 22 p.p. Na mundurze ma krzyż Dowborczyków - żołnierzy i oficerów I Korpusu Polskiego w Rosji. Przy guziku munduru jest wstążeczka którą jen. Józef Dowbor Muśnicki odznaczył go za odwagę w potyczkach z bolszewikami. Wolna Polska zastąpiła tę wstążkę Krzyżem Walecznych. Ciekawe, że w III RP pamięć o Dowborczykach niemal nie istnieje podczas gdy na Białorusi niedawno wydano pamiątkowy album poświęcony I Korpusowi.

image

W tylnym rzędzie, najwyższy z lewej strony, stoi podkapitan Stanisław Kobyliński. Książkę tę kupiłem na stoisku białoruskim na Targach Książki w 2019 roku.Mój Ojciec wspomina .... 


Na wiosnę 1920 r. rozpoczęło się przygotowywanie do ofensywy przeciw bolszewikom. Do wojska zostały powołane dalsze roczniki. Ćwiczenia odbywały się przeważnie od godziny 6-tej rano do 6-tej po południu.  

Brat mój został odkomenderowany do batalionu etapowego i jako dowódca wyjechał pod Kijów ....... 

image

Fot. W Batalionie Zapasowym siedleckiego 22 pułku piechoty. Z lewej strony dowódca batalionu kpt Kostek Biernacki, z prawej plutonowy Wincenty Kobyliński

Odjeżdżając chciał mnie zabrać ze sobą. Jednak kpt. Kostek Biernacki nie chciał mnie oddać i przyobiecał, że jeżeli On przyśle do BZ 22 pp z frontu coś ze zdobyczy np. kuchnie polowe lub instrumenty dla orkiestry, to w zamian za to zgodzi się na mój przydział do batalionu, którym brat dowodził. Ja o tym nie wiedziałem. W kompanii byłem zajęty do godziny 18-tej, a o 18-10 jeszcze było czytanie rozkazu. Lekcje rozpoczynały się o 18-30 więc ja za 20 minut nie mogłem zdążyć na wykłady do miasta i codzienni się spóźniałem. W szkole nie chcieli mi uwzględnić tych spóźnień zapewniając, że na naukę obowiązkowo muszą mnie zwolnić. Zapisałem się więc do raportu do Kostka Biernackiego, żeby mnie zwolnił z ćwiczeń popołudniowych. Na co otrzymałem odpowiedź odmowną, ponieważ szykuje się ofensywa i żadnych zwolnień nie mogę dostać. W związku z tym musiałem skończyć z nauką i zająć się wojskiem. 

image

Warto zwrócić uwagę na szczegół munduru do którego współcześni historycy i twórcy filmów nie przywiązują wagi. W środku siedzi mój Ojciec Wincenty Kobyliński plutonowy, wokół niego Instruktorzy Bolek Dziewulski plut, Franek Tarkowski plut, Bolek Paczuski plut i Stefan Kornalewski kpr. Na zdjęciu wszyscy poza Wincentym mają na kołnierzu wężyk. Jest to oznaka żołnierza "z cenzusem", to znaczy mającego maturę lub co najmniej tak zwaną "małą maturę" czyli ukończone zdanym odpowiednim egzaminem 8 lub 6 klas ówczesnego gimnazjum.

Dyrektor siedleckiego Gimnazjum Podlaskiego Tadeusz Radliński porozumiał się z dowództwem pułku żeby chętnych do przygotowania się do matury w tym gimnazjum kształcić podczas gdy pułk stosownie do tego będzie ich odpowiednio zwalniał z zajęć. Historię zdobywania wiedzy przez Ojca opiszę w innym odcinku. 

Na wiosnę 1920r. zostałem szefem szkoły podoficerskiej. Dowódca szkoły był ppor Hankiewicz. Instruktorami zaś Bolek Dziewulski plut, Franek Tarkowski plut, Bolek Paczuski plut i Stefan Kornalewski kpr. Ćwiczenia w szkole szły jak po maśle. Obsada szkoły była pierwszorzędna. Uczniowie wybrani z wszystkich kompanii batalionu. Musztra na placu ćwiczeń tak była ślicznie prowadzona, że oficerowie pochodzący z armii rosyjskiej lub austriackiej chcąc nauczyć się jak należy podawać komendę lub dowodzić kompanią przyglądali się skrycie zza żywopłotu przypatrując się i przysłuchując wydawanym komendom.

Pod koniec kursu szkoły podoficerskiej Kostek Biernacki doszedł do wniosku i wydał rozkaz przeszkolenia żołnierzy nieliniowych, pełniących różne funkcje w wojsku. Wykonanie tego rozkazu powierzył instruktorom szkoły. Funkcję kierowników wyszkolenia pełniliśmy na zmianę: ja, Bolek Dziewulski, Franek Tarkowski i Stefan Kornalewski. Mieliśmy rozkaz, żeby tym łazikom dać dobrą szkołę.

Pierwszy poprowadził ćwiczenia Bolek Dziewulski przy pomocy uczniów ze szkoły podoficerskiej, którzy byli instruktorami. Ćwiczenia te odbywały się w godzinach popołudniowych. Dał im dobrą szkołę. Na ćwiczenia dnia pierwszego stawiło się 250 szeregowców i podoficerów do sierżanta włącznie.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura