93 obserwujących
449 notek
595k odsłon
409 odsłon

POWSTANIE WIELKOPOLSKIE widziane AD MMXVIII

Wykop Skomentuj
image

Współcześni Polacy wiele uwagi poświęcają rozpamięty­waniu na­szych klęsk, przeg­ra­nych kampanii wojennych i pow­stań, szkód i strat spo­wo­do­wa­nych nam przez wrogów i nie­kie­dy przez so­jusz­ni­ków. Zbyt mało zajmujemy się osiągnięcia­mi militarnymi i po­li­tycz­ny­mi, choć co naj­mniej dwa z nich wywarły w pierwszej po­łowie XX wieku korzystne dla Pola­ków piętno na Europie. Dlatego nie tylko nie u­czy­my się na błę­dach ale też zbyt mało uczymy się na naszych - nie­licz­nych wpra­wd­zie - ale wielkich suk­ce­sach polityczn­ych i mi­li­tar­nych co nie Polakom daje satysfakcje, ale nie­przy­ja­cio­łom na­szym.

27. grudnia 2017 przypadła 99. rocznica wybuchu Powstania Wiel­ko­pol­skie­go, któ­re chociaż trwało krótko zakończyło się jednym z naj­więk­szych sukcesów łącznym pol­s­kich polityków, generałów, oficerów i żoł­­nierzy.

W Powstaniu Styczniowym z polskiej strony walczyło 25 tysięcy o­chot­ni­ków. W Le­gionach było ich nieco ponad 5 tysięcy, w Powstaniu War­sza­w­s­kim ok. 20 tysięcy. W Powstaniu Wielkopolskim tylko w styczniu 1919 zostało powołane pod broń, jed­nolicie ubrane w specjalnie za­p­ro­je­k­to­wa­ne polskie mundury i wyszkolone jedena­ście roczników, które w pół­to­ra­mi­lio­no­wej Wiel­ko­pol­s­ce stworzyło doborową i zwy­cięską armię liczącą 75 tysięcy wojska. Żołnierzy wyłącznie polskich. Skład narodowy uchro­nił morale wojska przed polityczną penetracją i agitacją socjalistyczną, co upra­wiali pow­szech­nie frontowi żołnierze niemieccy i żydowscy podczas właśnie za­kończonej Wielkiej Wojny.

W Wielkopolsce sukces uzyskano dzięki wspaniałej współpracy wy­bit­ne­go po­li­tyka - komisa­rza Wojciecha Korfantego, wieloletniego śląs­kie­go deputowanego do pruskiego Reichstagu, z zaangażowanym na jego wnio­sek (po aprobacie Piłsudskiego) na do­wódcę Powstania jenerałem(!) Józefem Dowborem – Muśnickim, doskonale woj­skowo wy­kształ­conym i doświadczonym w organizacji wojska i prowadzeniu ope­racji wojennych najwyższego stopnia wtedy oficerem w Wojsku Polskim.

Trzech JĂłzefĂłw

Trzech Józefów na spotkaniu na Zamku w Poznaniu:
Dowbor - Muśnicki, Piłsudski, Haller.


Fotografia (i podpis)  z książki Józef Dowbor - Muśnicki „Wspomnienia”.


Powstanie Wielkopolskie wybuchło spontanicznie 27. grudnia po kilku dniach demonstracji poznańskiego społeczeństwa ku czci Ignacego Paderew­skiego, przybyłego właśnie ze Stanów Zjednoczonych i ag­re­syw­nych na to reak­cjach uz­bro­jo­nych for­ma­cji niemieckich. Wpływ Pa­de­rew­skie­go (jak również geo­grafa Romera publikującego w Ameryce na swoich mapach rozmieszczenie polskiej ludności w zaborze pruskim) na pre­zy­den­ta Wilsona niewątpliwie przyczy­nił się do sformułowania w tezach Wilsona narzuconych Niemcom warunków po­koju ko­niecz­noś­ci przy­wró­ce­nia Pol­ski w jej etnicznych granicach z dostępem do morza.

Pytamy teraz często o nasze klęski, o ich przyczyny, o to, czy powstania zaczynać było warto?

W zaborze rosyjskim porozbiorowe zrywy były głównie anty­-ro­syj­s­kie i anty-carskie (od początku XX wieku również socjalistycz­ne). Ich or­ga­ni­za­to­rzy i aktywni uczestnicy głównie wywodzili się ze szlachty, rzadziej z mieszczań­stwa. Podobnie było w zaborze austriackim. Żydzi ani włościanie do polskich powstań powszechnie się nie garnęli; w zaborze austriackim niektórzy dawa­li się wykorzystywać orężnie przeciwko „pol­skim panom”. Powstania trwały krótko, i  krwawo przegrywały. Inaczej w za­borze pru­s­kim. Działania patrio­tów nie były prze­ciw komuś, ale głównie były pro-polskie, narodowe - czyli na­cjonalistyczne i długotrwałe. Polski na­c­jo­na­lizm powstał i ukształtował się w Wielkopolsce i konsekwentnie od poło­wy XIX wieku dą­żył do odbudowy niepodległej Polski z Wielkopol­ską w jej grani­cach. Tworzyli go ludzie z całe­go społeczeństwa Wielkopo­lan, ze wszyst­kich jego warstw, jak ksiądz Piotr Waw­rzyniak, fabry­kant Hi­polit Ce­gielski, chłop Michał Drzymała, dzieci z Wrze­śni, pro­fesor Uniwersy­tetu Ste­fan Dąbrowski, po­seł do pru­skiego Re­ichstagu Woj­ciech Kor­fanty czy, mimo pro­testów pa­pieża uwięziony przez kancle­rza Bi­smarcka prymas Polski - której miało wtedy już nie być - bi­skup gnieźnieński, Mieczy­sław hr. Ledóchowski. Wieść o ich dzia­łaniach przeciw germa­nizacji rozchodziła się po­wszechnie, pobudza­ła w cza­sach nie­woli każ­dego myślącego o swoim narodzie Polaka w kraju i na emigracji.

Wielkopolanie w czasach zaborów nie rzucali bomb w urzędni­ków państwo­wych, nie napadali na wozy pocztowe z pieniędzmi, ale przes­t­rze­ga­jąc obo­wiązującego prawa działali rozważnie i, co nie­mniej istotne, za własne środ­ki. Byli w cesar­skich Niemczech trudni do pokonania, bo wtedy przestrzegali prawa również rządzący Prusa­cy. Kiedy w 1918 roz­pat­ry­wa­no w Reichstagu propozycję sfinansowa­nia przez państwo akcji przeciwko separatystycznym działaniom Po­laków w Wielko­polsce i na Śląsku, jeden z niemieckich posłów sprze­ciwił się temu tłumacząc parlamentarzystom, że przecież Polacy też pła­cą podatki, więc nie należy ich pieniędzy przeciwko ich dąże­niom uży­wać. Warto jednak zauważyć, że niemieckie prawo było progermańskie i an­typolskie, służyło Niemcom dla meto­dycznie pro­wa­dzo­nej germanizacji ziem polskich i wynarada­wianiu Polaków. Niemcy stanowiąc państwowe prawa nie mniej uczynili Polakom szkody niż inni zaborcy krwawą nieraz przemocą.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura