Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
63 obserwujących
438 notek
1053k odsłony
4105 odsłon

Niepokój o Betelgezę – czy już niebawem wybuchnie?

Betelgeza zdjęcie wykonane bez filtra. Zdjęcie: Alpejski
Betelgeza zdjęcie wykonane bez filtra. Zdjęcie: Alpejski
Wykop Skomentuj111


Kiedy kupujemy nowy teleskop, aby sprawdzić jego możliwości kierujemy go podczas pierwszych obserwacji na konstelacje Oriona. Jest tam wszystko, co potrzebne do szybkiego przetestowania możliwości optycznych urządzenia – a właściwie maszyny – bo nowoczesne teleskopy wyposażone są w układy naprowadzania, śledzenia i regulacji ostrości obrazu. Do tego dochodzą różnego rodzaju „celowniki” ułatwiające szybkie pozycjonowanie maszyny podczas obserwacji terenowych.

Ale przejdźmy do Oriona. Orion posiada do zaoferowania obiekty o dużej jasności gwiazdowej, jak i te wymagające sporo zachodu, aby je uwiecznić na zdjęciu, bo gołym okiem ich nie widzimy. Te pierwsze to ogromna gwiazda – czerwony nadolbrzym Betelgeze i niebieski nadolbrzym Rigel, które tworzą po przekątnej kontrastujące kolorystycznie ograniczenie gwiazdozbioru. To wszystko uzupełnia niebieski nadolbrzym Alnilam, stanowiący środkową gwiazdę z trzech niebieskich tworzących tzw. Pas Oriona – Alnitak, Alnilam i Mintak. Niebiesko świecące Bellatrix, Saiph i Meissa dostojnie wyznaczają pozostałe granice konstelacji.

Ale Orion posiada jeszcze wspaniałą, bajecznie kolorową „Wielką Mgławicę w Orionie”. Gołym okiem w obiektywie teleskopu możemy obserwować ją zazwyczaj niemal monochromatycznie, ale zastosowanie czułej emulsji fotograficznej, ujawnia już całą gamę kolorów z dominującą głęboką czerwienią. Zastosowanie matryc CCD i zwykłych, jakie posiadają nasze aparaty fotograficzne, wydatnie skraca czas naświetlania i ujawnia wiele fascynujących szczegółów tej gazowej struktury.

A jest, co podziwiać, bo ten obłok gazowy rozświetlany jest nie tylko widzialnym, ale i jonizującym ultrafioletowym światłem aż czterech niebieskich nadolbrzymów, świecących w centrum tej mgławicy. W tym promieniowaniu obłoki wodoru świecą na czerwono, a tlenu na zielono, co daje jeszcze dodatkowo na zdjęciach przepiękne półtony i dominanty.

image

Wielka Mgławica w Orionie widziana przez teleskop Alpejskiego.  To zdjęcie wykonano bez użycia kamery CCD, zwykłym Canonem D700 na obrzeżach dużego miasta. Zdjęcie: Alpejski

Kiedy uda Wam się wykonać zdjęcia kolejnej w tym gwiazdozbiorze mgławicy – tym razem tzw ciemnej, czyli pochłaniającej światło gazowych obłoków świecących w tłe – możecie być pewni, że wasz teleskop posiada wystarczające możliwości do nawet trudnych amatorskich obserwacji. Ta ciemna mgławica to tzw „Mgławica Koński Łeb”, trudna do uchwycenia, bo przez małe teleskopy niemal nie do zobaczenia gołym okiem. Nawet czułe matryce wymagają długiego czasu naświetlania. To zadanie trudne, szczególnie w czasach, kiedy niebo „zanieczyszczone” jest przez światła emitowane przez naszą cywilizację.

Najbardziej niepokojącą gwiazdą Oriona jest z pewnością Betelgeza.

To gwiazda tak ogromna – czerwony nadolbrzym w końcowym stadium życia - że jest jedną z nielicznych, której „powierzchnię” w postaci tarczy dysku możemy obserwować przez nasze teleskopy. Gdyby umieścić ją w miejscu Słońca, jej krawędź znalazłaby się pozy orbitą Jowisza! Do niedawna był z tego powodu jedną z najjaśniejszych gwiazd na naszym niebie. Ale w październiku 2019 roku stało się coś, co zaniepokoiło astronomów, gwiazda zaczęła nagle bardzo szybko tracić na jasności. Pomiary prowadzone w latach 1993 – 2009 pokazały, że ta olbrzymia gwiazda zaczęła się kurczyć i w tym okresie skurczyła się o 15%! Jednak nie zmniejszyła swojej jasności. Od dwóch miesięcy zaś przygasła zmniejszając sporo swą jasność niemal czterokrotnie.

To zły znak. Może on sugerować ostateczną agonię tego olbrzyma i zapowiedź gwałtownego wybuchu tzw Supernowej.

Takie wybuchy są jednymi z najgwałtowniejszych zjawisk we Wszechświecie, a Betelgeza jest bardzo, bardzo blisko naszej Ziemi. Mój program sterujący teleskopem podaje, że znajduje się w odległości ok. 310 lat świetlnych. Inne dane zamieszczane przez badaczy dają wyniki pomiędzy 310 a 700 lat świetlnych! To ogromna niepewność pomiarów wynikająca z „pulsowania” rozmiarów tej gwiazdy. Trudno po prostu dokładnie ją pomierzyć, bo jeszcze dodatkowo rozmiary gwiazdy zależne są od długości fali promieniowania elektromagnetycznego, w jakiej ją obserwujemy. Nie ma się co dziwić bo jej zewnętrzne warstwy nie są bardzo gęste.

Tak czy tak to, co widzimy w obiektywach teleskopów już wydarzyło się, albo w średniowieczu, albo pod koniec siedemnastego wieku! I powinniśmy się modlić, aby okazało się, że to było średniowiecze, bo wtedy nasza planeta będzie bezpieczna. Jednak 310 lat wstecz to byłaby dla naszej planety ciężka próba, bo dotrze do nas silne promieniowanie ultrafioletowe i rentgenowskie.

Na szczęście wiemy już, że Betelgezę obserwujemy mniej więcej z boku, a nie od strony jednego z jej biegunów. Podczas wybuchu właśnie z tych biegunów zostanie wyemitowane najwięcej promieniowania, a kiedy gwiazda przekształci się w gwiazdę neutronową, bardzo szybko rotującą, z tych okolic będzie strzelał nieustanny jet silnego promieniowania, omiatającego przestrzeń. Omiatającego, bo wszystkie gwiazdy neutronowe kolebią się jak pijany baletmistrz pod wpływem sił precesyjnych. Z tego powodu gwiazdy te nazywamy Pulsarami, bo niczym latarnie morskie wysyłają niepowtarzalny sygnał w wielu zakresach promieniowania elektromagnetycznego.



Nie do końca jest jasne czy w miejscu eksplozji pojawi się czarna dziura zamiast gwiazdy neutronowej. Tu zdania są podzielone, ale zwolennicy czarnej dziury są raczej wśród polujących na sensację dziennikarzy niż poważnych astronomów.

Jak widzicie to, co dziś widzimy wydarzyło się już, co najmniej 310 lat temu. W dalszej części będę używał jednak czasu teraźniejszego, bo to są dane z naszych obserwacji, innych nie posiadamy, więc te dane są tym „teraz”.

Zapadanie się gwiazdy może być jednym z cyklów pulsacji, jakie już wcześniej zaobserwowano. Jednak podkreślić należy, że od początku obserwacji tej gwiazdy, nie było aż takiego jej „przygaśnięcia”!

Kurczenie się jej rozmiarów wraz z przygasaniem, może zwiastować wyczerpanie się paliwa pozwalającego na produkcję żelaza, jaka od wielu tysięcy lat w jej wnętrzu się odbywała - to znaczy od rozpoczęcia spalania węgla co trwa ok 100 000 lat do ostatecznego rozpoczęcia spalania krzemu. To żelazo - wprodukowane w ciągu ok 2 dni - zaczyna potem pod wpływem grawitacji tworzyć coraz cięższy rdzeń gwiazdy, który w pewnym momencie ulegnie kolapsowi wywołując zapłon Supernowej. W tym czasie będą produkowane pierwiastki znajdujące się za żelazem w Tablicy Mendelejewa, stopniowo i bardzo szybko gwiazda wyprodukuje i ołów i uran, złoto platynę…

A eksplozja rozrzuci je w przestrzeni międzygwiezdnej, tak jak to zrobiła gwiazda, która dostarczyła budulca pod nasze ciała miliardy lat temu!

Ja czekam na pogodne niebo, aby przeprowadzić nowe obserwacje. Zdjęcia gwiazdy w ilustracjach wykonałem przed rokiem, ciekaw jest jak teraz będzie wyglądać przez teleskop.

 Popatrzcie na południowe niebo i na Oriona, po wybuchu obraz tamtego rejonu nieba będzie wyglądać trochę inaczej.




ps. 14:42 02.01.2020  Ciekawe notki na temat astronomii pojawiły się też na blogu Kierdela i Einego. Ludziska czytajcie blogi o nauce! 

https://www.salon24.pl/u/kierdel/1009628,co-astronomowie-odkryli-w-ostatnich-latach

https://www.salon24.pl/u/autodafe/1009345,tania-latwa-i-przyjemna-nauka-w-przyszlosci

Zobacz galerię zdjęć:

Betelgeza widziana przez teleskop Alpejskiego.Zastosowano filtr elektroniczny przyciemniający blask tarczy. Zdjęcie: Alpejski
Betelgeza widziana przez teleskop Alpejskiego.Zastosowano filtr elektroniczny przyciemniający blask tarczy. Zdjęcie: Alpejski
Wykop Skomentuj111
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie