Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
60 obserwujących
432 notki
1041k odsłon
3802 odsłony

Pamięci Issaca Laddona i jego samolotu dwóch wschodów słońca

"Cataliny" podczas przelotu non stop z Panamy do San Francisco - 1937 rok. Zdjęcie: https://www.worldwarphotos.info/
"Cataliny" podczas przelotu non stop z Panamy do San Francisco - 1937 rok. Zdjęcie: https://www.worldwarphotos.info/
Wykop Skomentuj55

Podczas obecnej pandemii piloci linii lotniczych odbywają najdłuższe możliwe rejsy swoimi maszynami.

W ramach akcji ściągania do Niemiec swoich obywateli, maszyny Lufthansy dokonywały nawet 17 godzinnych lotów dalekiego zasięgu. Wymagało to świetnego przygotowania logistycznego jak i doskonałego wsparcia meteorologicznego, bo loty wykonywane były na granicy możliwości maszyn.

Przypomniało mi to historię długodystansowych lotów odbywanych podczas drugiej wojny światowej. To też historia jednego z moich ulubionych samolotów historycznych, czyli Consolidated PBY „Catalina”.

To niezwykła i dzielna maszyna, która podczas wojny odegrała pierwszoplanową rolę w wielu bitwach morskich i operacjach eskortowych i ratowniczych.

PBY „Catalina” była dzieckiem znakomitego konstruktora lotniczego Issaca M. Laddona, który znany jest też z projektu słynnego bombowca Consolidated B-24 „Liberator”.

„Liberator” był samolotem dźwigającym wspólnie z B-17 „Flying Fortress”, ciężar dziennej ofensywy bombowej nad III Rzeszą. Przeszedł też do historii, jako najliczniej wyprodukowany bombowiec strategiczny świata, ze względu na doskonałe własności aerodynamiczne skrzydeł, pozwalających na długie loty z imponującym ładunkiem na pokładzie. Wyprodukowano go w liczbie ponad 18 000 sztuk wszystkich wersji. Podobnie „Catalina” ze względu na swoje niezwykłe możliwości, stała się najliczniej wyprodukowanym wodnosamolotem w historii lotnictwa.

Konstrukcja

„Catalina” była latającą łodzią w układzie parasol – czyli skrzydło umieszczono na specjalnym pylonie nad kadłubem i podparto go dwoma zastrzałami po obu stronach. Takie rozwiązanie zaczerpnięte z pomysłu znakomitego, rosyjskiego pochodzenia, konstruktora Igora Sikorsky’ego, pozwoliło na umieszczenie dwóch silników tłokowych Pratt & Whitney „Twin Wasp” w układzie gwiazdy, napędzających trójłopatowe śmigła w bezpiecznej odległości od wody, zabezpieczając je przed rozbryzgami i ryzykiem zalania wlotów do gaźników.

image

"Catalina" widok od przodu. P - pylon. bs - boczne stanowiska strzeleckie i obserwacyjne. S1 i S2 - silniki. Rysunek: Alpejski


Skrzydło o bardzo dużej powierzchni nośnej i znakomitym profilu aerodynamicznym, nie potrzebowało mechanizacji w postaci klap do lądowania i startu. Dzięki temu oszczędzano na wadze.

W centralnej przestrzeni płata pomiędzy żebrami i dźwigarami nośnymi wyznaczono uszczelnioną przestrzeń na paliwo, tak zwane zbiorniki integralne. Uszczelnienie było wykonane specjalną masą gumową, dzięki czemu taki zbiornik nie zaburzał w żaden sposób swobody statycznej i przestrzennej wewnętrznej konstrukcji skrzydła i każdy centymetr sześcienny takiej przestrzeni był wykorzystany na pomieszczenie paliwa. Zbiorniki wewnętrzne uszczelniały się samoczynnie w razie przestrzelenia. Specjalne kompozycja warstw gumy o różnych własnościach chemicznych powodowała, że po przestrzeleniu jedna z warstw gumy rozpuszczała się pod wpływem kontaktu z benzyną i podczas kontaktu z powietrzem zastygała tworząc rodzaj strupa na powierzchni przestrzelonej ścianki zbiornika. To rozwiązanie jest obecnie powszechne w nowoczesnych konstrukcjach lotniczych. Dodatkowo pod każdym skrzydłem można było podwiesić dodatkowe zbiorniki paliwa w kształcie kropli wody identyczne jak w P-38 „Lightning”.

Na końcu płata po każdej stronie znajdowały się opuszczane na wspornikach pływaki pomocnicze, używane do lądowania i startu, oraz wykonywania manewrów na powierzchni wody. Podczas lotu były podnoszone do góry w ten sposób, że tworzyły końcówki skrzydeł. Rozwiązanie to minimalizowało opory aerodynamiczne, zwiększając zasięg samolotu.

Płat tylko na krawędzi natarcia i pomiędzy dwoma dźwigarami nośnymi pokryty był duralową blachą. Od drugiego dźwigara do krawędzi spływu skrzydła pokryty był płótnem.

Na przednich krawędziach płatów nośnych umieszczono gumowe powłoki, które w przypadku groźby oblodzenia były pulsacyjnie napełniane „zastrzykiem” sprężonego powietrza. Nadymające się nieznacznie gumy kruszyły budującą się warstwę lodu, kiedy była ona jeszcze całkowicie niegroźna dla samolotu. W innych wersjach, samolot posiadał instalację złożoną z wymienników ciepła na rurach wydechowych silników, które ogrzewały przepływające powietrze, prowadzone potem wzdłuż krawędzi natarcia skrzydeł i usterzenia specjalnymi przewodami. Taki system ogrzewał od wewnątrz newralgiczne powierzchnie narażone na najintensywniejsze oblodzenie. Część powietrza używana była też do ogrzewania wnętrza kadłuba i stanowisk załogi. Było to bardzo wydajne rozwiązanie umożliwiające „Catalinom” operowanie w ciężkich warunkach arktycznych.

Normalnie samolot zabierał 6624 litrów benzyny 91, 100 lub 130 oktanowej. Ale istniała możliwość zabrania nawet ponad 9000 litrów, dzięki dodatkowym zbiornikom.

Wykop Skomentuj55
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Technologie