Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
70 obserwujących
505 notek
1238k odsłon
4404 odsłony

Psychika i szanse przeżycia trafienia piorunem. A także - co wydarzyło się 22.08.2019 roku

Wykop Skomentuj49

Mogę śmiało powiedzieć, że te dwie sytuacje były krańcowe, czyli były zagrożeniem życia. Nie zostaliśmy ani razu porażeni, ale spadająca gwałtownie temperatura, kamienie spłukiwane ze skalnych półek na nasze kaski i plecy, stanowiły znacznie bardziej realne zagrożenie.

Opisuję Wam je po to, aby podkreślić, że piorun, to tylko część zagrożenia, jakie niesie ze sobą burza w górach. Niemniej śmiercionośne jest wychłodzenie spowodowane gwałtownie spadającą temperaturą i przemoczeniem. Zdaję sobie sprawę, że to, co stało się było po części wynikiem skandalicznych zaniedbań podczas szkolenia, bo znajomość meteorologii jest moim zdaniem jedną z podstaw wiedzy o górach. Lecz zaniedbania te nie dotyczyły jedynie nas, część wspinaczy nie miała takiego szczęścia jak ja, a przede wszystkim tyle sił.

Wiedzę meteorologiczną zdobyłem dopiero podczas szkolenia lotniczego w Aeroklubie RP i tam była ona na najwyższym poziomie, bo prowadzona przez nie tyko kompetentnych ludzi, ale prawdziwych pasjonatów tej wiedzy. Od tamtego szkolenia minęło 30 lat i od tego czasu nie zdarzyło mi się zaliczyć burzy w ścianie. Tak, więc Kochani wiedza z tego zakresu jest naprawdę potrzebna i skuteczna. I to nie tylko w górach, ale podczas wędrówek po nizinach i rejsów po jeziorach.


Bardzo ważna jest też wiedza o tym jak zachować się podczas burzy, wtedy trochę tej wiedzy przekazywał wymieniony na wstępie podręcznik Elmara Jenego „Ratownik w górach” i nie mam wątpliwości, że ta wiedza przyczyniła się do uratowania naszych czterech liter podczas tych dwóch fatalnych błędów taktycznych, kiedy daliśmy się zaskoczyć przez gwałtowne burze o charakterze frontowym, a wiec nietrudne do przewidzenia, gdybyśmy tylko mieli dostęp do prognoz i potrafili rozpoznać „znaki na niebie”.

Tak, więc absolutnie podstawowym warunkiem przeżycia burzy jest to, co opisał Jenny w swojej książce, a nazwał psychicznym pogotowiem burzowym. To całkowita koncentracja na wykonywanych czynnościach, opanowanie, spokój, ale i agresywna wiara w przeżycie. To wszystko w warstwie motywacji do wyjścia z zawsze skomplikowanej opresji. Ale to ma jeszcze jedną stronę, o której myślał Jenny. Czyli wymiar odporności na przeżycie trafienia piorunem, a to już jest inna kwestia!

Czy siły psychiczne rzeczywiście dają większą szansę przeżycia porażenia piorunem?


Już w notce przed rokiem napisałem, że postawa, jaką zaleca lekarz austriackiego górskiego pogotowia Elmar Jenny, to aby przeczekując burzę, przygotować się psychicznie na uderzenie pioruna. Taki stan psychicznego pogotowia piorunowego, z nastawieniem, iż łatwiej będzie można znieść uderzenie pioruna, gdy się jest na to przygotowanym daje pozytywne rezultaty - twierdzi dokładnie Jenny w oparciu o wywiady z porażonymi, którzy przeżyli uderzenie.

Żartobliwie to ujmując: przeczekując w odpowiedniej pozycji burzę w otwartym terenie lepiej przyjąć postawę, bohatera filmu „Forest Gump” Dana Taylora, który siedząc na szczycie masztu rybackiego stateczku podczas strasznej burzy, wygrażał niebu, krzycząc – to ma być burza?! Z punktu widzenia fizjologii taka postawa gotowości do walki daje większe szanse przeżycia, niż postawa przerażonego i spanikowanego.


Zaraz wyjaśnię to szokujące dla wielu twierdzenie.

Naukowe uzasadnienie tego problemu ma swoje źródło w kilku zjawiskach.

Po pierwsze - w zmiennej oporności skóry człowieka w stanie paniki i człowieka spokojnego i zdecydowanego na walkę „twardziela”. Zmienna oporność skóry jest faktem naukowo potwierdzonym i wykorzystywanym od dawna w wariografach, czyli wykrywaczach kłamstwa.

Po drugie -o przeżyciu trafienia piorunem decyduje to czy wystąpi na powierzchni naszego ciała tak zwana iskra powierzchniowa, nazywana po niemiecku Gleitbogen. To zależy oczywiście w największym stopniu od tego, jakim piorunem zostaniemy trafieni. Na to niestety nie mamy wpływu, to dotknięcie losu. Ale na przebieg pewnych zjawisk możemy mieć minimalny wpływ.

Bo piorun o dużym natężeniu prądu i krótkotrwały wytworzy na naszym odzieniu i powierzchni skóry wyładowanie dosłownie ślizgające się po powierzchni.

Piorun o małym prądzie długotrwałym w zakresie 200 Amperów, przepłynie wnętrzem naszego ciała dokonując w organach wewnętrznych ogromnego spustoszenia termicznego, elektrolitycznego i porażeń nerwów. Pamiętacie część pierwszą? Tam pisałem, że te pioruny wytwarzające wyładowanie długotrwałe są zazwyczaj dla ludzi śmiertelne i powodują ogromne szkody w trafionych obiektach swoim działaniem termicznym.

 Kiedy mamy do czynienia z ogromnymi napięciami i bardzo dużymi prądami, oporność naszego ciała jest podstawowym czynnikiem budującym na jego powierzchni ową iskrę powierzchniową. I nigdy nie wiemy, jaki ułamek w wartościach oporu zadecyduje o korzystnym dla naszego przeżycia przebiegu tych zjawisk elektrycznych. Gwarancji nie mamy, ale warto spróbować tego "efektu motyla". Owszem, ciało zostanie poparzone, odzież zostanie porozrywana i stopiona, podobnie jak metalowe części garderoby i biżuteria, ale mamy szansę przeżycia takiej sytuacji.

Wykop Skomentuj49
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości