Blog
Lodowcowe Pole
Alpejski
51 obserwujących 365 notek 736311 odsłon
Alpejski, 6 lutego 2019 r.

Hans Zimmer Live In Prague

1353 42 0 A A A
Kadr z koncertu "Hans Zimmer Live In Prag".
Kadr z koncertu "Hans Zimmer Live In Prag".

Niedawno w Wiedniu odbył się niezwykły koncert poświecony muzyce filmowej Hansa Zimmera. Filharmonicy Wiedeńscy uhonorowali Zimmera nagrodą im. Maxa Steinera, który był pierwszym kompozytorem piszącym muzykę specjalnie do filmów hollywoodzkich, przecierającym i wyznaczającym ramy nowej sztuki – filmu dźwiękowego, w którym muzyka na stałe połączona jest z obrazem.

Chyba wysłuchanie tego koncertu spowodowało, że zwróciłem uwagę, na leżącą na regale muzycznego sklepu płytę Blu-ray Disk, zatytułowaną „Hans Zimmer Live In Prague”. Bez namysłu poprosiłem znajomą Gwiazdkę o to, aby ta płyta znalazła się pod moją choinką. I tak się stało.

Już dawno, dawno temu zachwycająca muzyka Zimmera spowodowała, że kupiłem sobie nowy odtwarzacz, czytający rozszerzony format stereo. Była to wtedy muzyka z filmu „Cienka czerwona linia”, nagrana w formacie HDCD. Zatem i teraz włożyłem nowiuteńki „Blu-ray’ek” do kieszeni mojego odtwarzacza z pewną nieśmiałością wszak, kiedy mamy do czynienia z zapisem „Dolby Atmos®”, to poprzeczka postawiona jest bardzo wysoko.

Zanim zacznę o muzykach i koncercie, muszę Wam zwrócić uwagę na pewien fakt. Kiedy macie do wyboru zapis PCM Stereo i „Atmos”, ustawcie maszynę tak, aby – nawet, jeśli dysponujecie jedynie stereofoniczną końcówką mocy – odtwarzacz budował sygnał stereo z zapisu ośmiokanałowego. Jedynym warunkiem jest to, że posiadacie dobry odtwarzacz, wzmacniacz i głośniki. Jeśli nie, to słuchajcie z zapisu PCM, ale nigdy na komputerowych głośniczkach!

Na potrzeby tej recenzji zastosowałem sprzęt wielokanałowy w systemie 7 + 1 skonfigurowany na podstawie referencji legendarnego magazynu „What HiFi”. A także system stereofoniczny sterowany sygnałem z referencyjnego wielokanałowego odtwarzacza, ustawionego na budowanie sygnału stereo. Celowo nie podaję nazwy poszczególnych elementów systemu, bo wybór należy do Was, a możliwości jest wiele i polecam „angielskie ucho” recenzentów „What HiFI”. To jest mój świat muzycznych urządzeń i moje ulubione brzmienie. Typowe angielskie brzmienie. Czym ono się charakteryzuje? Otóż Anglicy przywiązują wagę do przyjemności słuchania muzyki. Pomiary w komorach bezdechowych nie są brane pod uwagę. Liczy się brzmienie odbierane przez ludzkie ucho. Nikt nie będzie Wam wmawiał, sprzęt jest super, a że brzmi okropnie, to wina tego, że jest tylko kilka płyt dobrze nagranych i dobrze brzmiących . Nie te numery z Anglikami… Sprzęt o angielskim brzmieniu poradzi sobie z każdą niemal płytą, reprodukując ją, co najmniej w strawny sposób. Te nagrane lepiej, brzmią już cudownie, przenosząc Was do krain bliskich rajskim przestrzeniom, podobno i według tradycji wypełnionym muzyką anielskich chórów. Te referencyjnie nagrane płyty w angielskim brzmieniu, to już dla miłośnika dźwięku „ekstaza św Teresy”… Tu nie ma snobowania się na sprzęty kosztujące krocie, czasem więcej niż Mercedes S klasy. Kierując się recenzjami angielskiego magazynu, kupicie sprzęt grający doskonale za przystępną cenę. Nikt nie będzie Was naciągał na symbole statusu materialnego.

„Hans Zimmer Live In Prague” to niezwykły koncert.

Skład muzyków to górna półka. Mamy Czeską Narodową Orkiestrę Symfoniczną wraz z chórem, mamy skład przywieziony przez kompozytora. Sam Zimmer gra tu na syntezatorach, gitarach, perkusji, bajo i pianinie.

Ale uwaga, uwaga, to przecież koncert i też liczy się strona wizualna. Z tego powodu Zimmer przywiózł nie tylko znakomite muzycznie wykonawczynie, ale tu mamy dziewczyny o olśniewającej urodzie. Zawsze jestem sceptyczny, kiedy widzę piękne wiolonczelistki lub skrzypaczki na okładkach płyt, bo zazwyczaj jest to zapowiedzią taniej chały, w której „zmysłowo” wyginające się artystki, pogłębiając lordozę własnych kręgosłupów, swoim ciałem próbują zatuszować brak umiejętności technicznych i piłują instrumenty pod publiczkę o mało wyrafinowanych gustach.

Jednak nie u Zimmera takie numery!

To jego team i tu wielu muzyków jest nie tylko wykonawcami, ale i twórcami muzyki. Bo Hans Zimmer to nie tylko kompozytor, to człowiek firma. Każdy utwór, to zespołowa praca wielu niezwykle utalentowanych muzyków-kompozytorów. Mamy tu, zatem dziewczyny o urodzie modelek i do tego znakomite wirtuozki, mające swój aktywny udział w powstawaniu kompozycji Zimmera…

Tak, więc zobaczycie i posłuchacie: Yolandy Charles na gitarze basowej; Tiny Guo na elektrycznej wiolonczeli; Rusandy Panfili i Ann Marie Simpson na skrzypcach; Lucy Landymore i Holly Madge na perkusji; Czariny Russel na dzwonach rurowych, gitarze i śpiewającej perfekcyjnie wokalne partie w zastępstwie Lisy Gerrard. „Szefem” perkusji – to duży skład, bo wspomniane już dziewczyny plus Gary Kettel - jest tu Hindus Santam Ramgotra, który z Zimmerem pracuje od 2001 roku, od filmu „Black Hawk Down”. Mike Einziger, Johnny Marr i Guthrie Govan grają na gitarach wspierani czasem przez Zimmera i Steve Mazzaro. Za klawiaturą syntezatorów stoją Andrew Kawczynski, Mel Wesson, Nic Glennie-Smith i Steve Mazzaro. W wokalach obok wspomnianej Czariny usłyszymy Lebo M i Buyi Zama.

Opublikowano: 06.02.2019 13:03. Ostatnia aktualizacja: 06.02.2019 14:08.
Autor: Alpejski
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Są sytuacje kiedy nie wolno milczeć. Spis treści bloga w notce pod linkiem: https://www.salon24.pl/u/alpejski/817263,spis-tresci-bloga-i-podziekowania

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • @KOBIETA KULA 
  • @Jerzy Korytko  Szanowny Panie!  Pana wiedza jest kompromitująco niska. Nie ma Pan pojęcia...
  • @fgb  Usuwam i ostrzegam

Tematy w dziale Kultura