Powód jest niecodzienny i nadzwyczajny: śmierć Józefa Oleksego. O Oleksym nie ma co pisać, bo jeszcze się nie odbył pogrzeb (pewnie na Powązkach, w alei zasłużonych, gdzieś obok Bieruta itp.), ktoś inny – widzę - napisał o nim per sympatyczny komuch i tego na razie się trzymajmy.
O Wałęsie Lechu to rzecz, Lechu przeprasza. Ale na razie tyko Oleksego. Jak mówi, czyści tę sprawę agenturalności, która się wydarzyła za jego prezydentury. Nie był agentem – twierdzi LW „z dzisiejszej perspektywy”. Oleksy był - uwaga, uwaga: „szczerym gadułą” i „dlatego Rosjanie lubili z nim rozmawiać”. „Źle się stało, że nie zrobiłem tego za życia, teraz go publicznie przepraszam” - mówił w WSI 24.
Jest więc jakiś postęp, choć na razie mały. Może kiedyś przyjdzie czas na przeproszenie tych o których opowiadał tym, którym nie trzeba, wprowadzając w kłopoty tych pierwszych; tych, których – jak się wydaje – niszczył, obrażał.
Może też przyjdzie czas kiedyś na przeproszenie społeczeństwa za – zbyt długo by wymieniać. Ale przede wszystkim za wieloletnie mijanie się z prawda.
Tyle, ze Lechu, żeby zdążyć musi zacząć już dziś, początek ma niezły.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)