wojciech dudkiewicz wojciech dudkiewicz
473
BLOG

Wyzwolili Warszawę propagandowo

wojciech dudkiewicz wojciech dudkiewicz Polityka Obserwuj notkę 3

 

Czy zajęcie w styczniu 1945 r. stolicy było wyzwoleniem spod okupacji niemieckiej, czy przejęciem przez nowego okupanta – dyskusja na ten temat została już rozstrzygnięta. Walki trwały kilka godzin, zdobywcy weszli do opustoszałego miasta leżącego w gruzach.

Wydarzenie nie przebiegało tak, jak chciała propaganda PRL. - Nie było żadnego wyzwolenia Warszawy. Ja wchodziłem przed armią radziecką i polską do Warszawy z chłopakami z podwórka – mówił po latach portalowi blogpress.pl śwadek tamtych wydarzeń Przemysław Górny. - Szliśmy po lodzie. Elektrownia nie działała i Wisła była skuta lodem. Rosjanie dopiero wtedy budowali most pontonowy. W Warszawie było czterystu Niemców, którzy wysadzali budynki. Rosjanie weszli. Nie było wyzwolenia.

Zanim wyzwolenie, którego nie było, odbyło się, ruszyła operacja warszawska, obliczona jako etap zdobywania Berlina. Gdy uderzenie 1 Frontu Białoruskiego na Błonie zagroziło okrążeniem wojsk Wermachtu, niemieckie dowództwo wydało rozkaz wycofania na kolejną rubież obrony.

To prawda: do 16 stycznia nie było wiadomo, czy Niemcy będą bronić miasta. W końcu okazało się, że zostawili tylko cztery bataliony. Dlatego rankiem 17 stycznia „ludowe” wojsko nie napotkało większego oporu – doszło do kilku potyczek z cofającymi się Niemcami, m.in. koło Cytadeli i Dworca Głównego.

„Posuwaliśmy się za walczącym z resztkami osłonowych wojsk niemieckich 4. pułkiem. Mijane przez nas osiedla Kiełpin, Łomianki, Dąbrowa, Wólka Węglowa są zupełnie martwe. Pierwsze spotkanie z ludnością cywilną następuje w Boernerowie – pisał żołnierz „ludowego” Wojska Polskiego. – Byliśmy oszołomieni martwotą i potwornym zniszczeniem miasta”.

Niech się wykrwawią

Za „ludowym” WP wkraczali sowieci: także Smiersz i specjalne oddziały NKWD, których celem było wyłapanie żołnierzy podziemia. Jeden terror został zastąpiony drugi. - Niemcy burzą, a Rosjanie piją i gwałcą. To jest armia? Weszli do mojego domu. Zabrali wszystko. Jak matka miała mojego braciszka na ręku, zobaczyli grzebień to i ten grzebień zabrali – wspominał po latach Przemysław Górny. - Armia, która zabija starców, dzieci, kobiety, gwałci i rabuje to nie jest armia. Mówią, że to politycy odpowiadają. Jacy politycy? Przecież najbardziej fanatyczni to byli ci niepiśmienni, żołnierze. Oni chcieli budować socjalizm. Oni w to wierzyli.

W zrujnowanych dzielnicach nie było komu witać wkraczających żołnierzy. W ruinach pozostały pojedyncze osoby ukrywające się przed Niemcami. Defilada odbyła się dwa dni po zajęciu miasta, któremu sowiecka władza wcześniej pozwoliła się wykrwawić. Mylili się wszyscy ci, którzy liczyli, że po zdobyciu w sierpniu przez żołnierzy Stalina Pragi, zwycięskie natarcie na drugi brzeg to kwestia dni. Sowieci dali Niemcom czas na obrócenie miasta w perzynę.

Specjalnie na defiladę Aleje Jerozolimskie uprzątnięto z gruzu. Przy dźwiękach „Warszawianki” maszerowały wyznaczone oddziały 1 Armii LWP. Na trybunie defiladę przyjmowali komunistyczni notable, m.in.: Bierut, Spychalski, Żymierski i Żukow.

Do Warszawy od pierwszych dni – mimo wojskowych zakazów, bo miasto było zaminowane przez wycofujących się Niemców – zaczęli wracać mieszkańcy. Do końca stycznia 1945 r. przybyło blisko 12 tys. osób. „Jezdnią, wąskim paskiem wydobytym spod gruzów, płynęły tłumy. Na plecach mieli plecaki, wory, kosze, w rękach pielgrzymie kije – pisało „Życie Warszawy”. – Wracali do swojego miasta. Ale miasta już nie było”.

Odwrócić uwagę

W lewobrzeżnej stolicy zburzonych było 85 proc. budynków. Miasto nie miało mostów, infrastruktury technicznej, budynków użyteczności publicznej. Po upadku Powstania Warszawskiego Niemcy wypędzili mieszkańców, a następnie przystąpili do systematycznego niszczenia ocalałej z powstania zabudowy. Przez trzy miesiące specjalne oddziały burzyły dom po domu, wycinały drzewa, niszczyły kanalizację, wodociągi, wyrywając tory tramwajowe, zrywając przewody elektryczne i telefoniczne.

Komuniści od początku rządów w Warszawie mitologizowali datę 17 stycznia, tak by urosła ona do rangi symbolu wyzwolenia. Chodziło też o odwrócenie uwagi od sowieckiej postawy w dniach Powstania Warszawskiego – uważa dr Andrzej Zawistowski z IPN. – Wszak prawobrzeżną część stolicy zajęto już w połowie września 1944 r., powołano także prezydenta miasta. Działo się to, gdy na lewym brzegu Wisły wciąż walczyli powstańcy – twierdzi.

Jednym ze sposobów na podniesienie rangi wydarzenia było nadanie tytułu „warszawski” kilkudziesięciu polskim i sowieckim związkom taktycznym i ustanowienie – już w połowie 1945 r. przez sowieckie władze – medalu „Za Wyzwolenie Warszawy”. Odznaczono 700 tys. zdobywców. Medal – instruowano – nosi się na lewej piersi, między odznaczeniami „Za wyzwolenie Belgradu” i „Za wyzwolenie Pragi”.

Już jesienią 1945 r. odsłonięto, kojarzony z wyzwoleniem, pomnik Braterstwa Broni (potocznie nazywany Czterema Śpiącymi), którego obecne władze stolicy wciąż zdają się bronić jak socjalizmu.

 

 

 

 

 

Veľa šťastia, veľa zdravia, nech sa všetky plány daria

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka