Oj, oszczędzają nam przekaziory wieści o Andrzeju Dudzie, mało jest informacji o jego kampanii, chyba że pani Ewa czy Pan Bronek coś przeinaczą, pomanipulują albo przekłamią w jego wypowiedzi. Wtedy usłużnie nadstawiają kamery, sitka i dyktafony, i dawaj w eter itp., zwielokrotniając siłę przekazu efektem synergii, separując rządzących nieudolniaków od krytyki, jej ostrze kierując w przeciwna stronę.
Ciekawie było wczoraj w Łodzi, gdzie kandydatowi na prezydenta wyszła próba trafienia w sedno. Gdy ktoś nie wie, Łódź jest miastem, z którego w III RPRL wyjechało najwięcej mieszkańców (ujemny przyrost naturalny to ponad 90 tys. osób, liczba mieszkańców zmniejszyła się o ponad 120 tys.).
POrtyjne władze miasta bagatelizują sprawę, twierdząc, że problemem są wyjazdy mieszkańców na tereny podmiejskie. A że mają blisko, nic się nie dzieje, bo i tak wtedy wydają pieniądze w Łodzi. Tymczasem Łódź straciła moc przyciągania ludzi z zewnątrz i to w wielu wymiarach. Przede wszystkim padł przemysł - a przekleństwem okazała się panująca tu monokultura - i nigdy nawet nie próbowano go odbudować, no, bo jak?!
Nie wiemy, czy dotrze do łodzian oferta kandydata na prezydenta, że oto, gdy nim zostanie, będzie realizowany program odbudowy przemysłu. Szanse na reindustrializację Łodzi i Polski widzi Duda w funduszach europejskich, z planu Junckera, który przewiduje spore fundusze.
A może dobrze, żeby jednak dotarła? Bo nawet jeśli to premier ma prawdziwe możliwości w tej sprawie, to prezydent może pomóc. Oczywiście, gdy wygra - nie POrtia i jej przybudówki w tym POrtia Chłopów (ZSL) - ale PiS.
O tym, o czym Andrzej Duda mówił w Łodzi, w Łodzi… nie mówi się, a jeśli to bez echa, bo miejscowe me(n lub r)dia grają w tej samej drużynie, w której gra mainstream w całym kraju, gdzie wolą cytować panią Ewę czy Pana Bronka przeinaczających wypowiedzi konkurenta.


Komentarze
Pokaż komentarze