wojciech dudkiewicz wojciech dudkiewicz
343
BLOG

Jaruzelski, męty i złodzieje

wojciech dudkiewicz wojciech dudkiewicz Polityka Obserwuj notkę 1

Album „Narodziny S”, wydany przez rządowe Narodowe Centrum Kultury dla uczczenia „25-lecia zwycięstwa Solidarności”, może szokować. Jego autor gloryfikuje stan wojenny.

Takie albumy stawia się na półkę i czasem po nie sięga, przypominając sobie jak to drzewiej bywało. W wypadku albumu Mirosława Stępniaka ze zdjęciami z pierwszego okresu Solidarności, a wydanego właśnie przez NCK, trzeba jednak z tym uważać. A już na pewno chować przed młodzieżą.

A przecież album mógłby być wydarzeniem: jest obszerny, interesujący graficznie, zawiera ciekawe, w większości nie publikowane zdjęcia. Tym bardziej, że - jak sugeruje dedykacja i notka Krzysztofa Dudka, dyrektora NCK, wydawcy albumu - jest on dedykowany jest ludziom, „których determinacja dała nam wiarę w wolność”, a okazją ku temu „25-lecie zwycięstwa Solidarności”. Wszystko to mogłoby składać się na sukces wydawnictwa. Mógłby, gdyby nie wstęp przekłamujący historię lat 1980-81.

Mirosław Stępniak, dawny fotoreporter zetemesowskiego tygodnika „Razem”, autor zdjęć i całego albumu (a w latach 80., jak się przedstawia fotograf młodzieżowej kontrkultury) we wstępie do niego prezentuje się jako ostry krytyk wydarzeń z pierwszego okresu działalności ruchu „S” i zwolennik stanu wojennego. Jak ocenia, to co działo się w Sierpniu i zaraz po, było budujące, jednak z czasem w ruchu „wszystko się popsuło”, „wszyscy na to napluli” i „powstał podział na lepszych i gorszych”. Uważałem, że to, co działo się na ulicach w trakcie manifestacji było tragiczne. Dołączały się mety, złodzieje, prowokatorzy”.

I dalej:  „Nie wiem, czy komuś nie zależało na ogólnokrajowym chaosie i rozpierdusze, a nikt z Solidarności nie miał zamiaru tego powstrzymać. Nie byłem i nie jestem za tym, by się bić. Nie chcę by w Polsce był Tiananmen czy inny Majdan. Jeśli ktoś chce się bić, niech idzie walczyć na ustawkach w lesie czy jedzie do Afganistanu czy Iranu i tam się morduje. Tu koniecznie zależało komuś na konfrontacji. W tym sensie stan wojenny to zatrzymał i z tego powodu uważałem, że wprowadzenie stanu wojennego było dobre”.

Wszystko to we wstępie do pozycji, która – jak głosi strona NCK – ma „z jednej strony upamiętnić tamten czas i oddać hołd pracującym na zwycięstwo, z drugiej strony natomiast opowiada historię o tych ludziach młodszemu pokoleniu, które miało szczęście dorastać już w wolnej Polsce”. Zapytaliśmy dyrektora, dawnego działacza NZS, czy podziela opinię autora wydanego przez siebie albumu.

– Zdecydowanie nie podzielam. Wprowadzenie stanu wojennego zawsze uważałem i nadal uważam za złe. I nieraz dawałem temu wyraz – podkreśla. Ale jest „ale”: zdaniem Dudka, każdy ma prawo do własnej opinii na ten temat, również Stępniak i nie można mu jej zakazać. NCK nie wydała książki, by propagować Stępniaka, lecz pokazać niezwykły zbiór jego zdjęć. – To zdjęcia są tematem książki, nie opinia ich autora o stanie wojennym – zaznacza. 

Zapytaliśmy dyrektora, czy treść tego wstępu była konsultowana z historykami. Nie dowiedzieliśmy się, dlatego postanowiliśmy go wesprzeć. – Okazuje się, że aby zrobić ciekawe zdjęcia nie trzeba nadzwyczajnego rozumu. Ale żeby o nich pisać trzeba mieć w głowie coś więcej niż zgrzebne cytaty z „Trybuny Ludu” z najlepszych czasów komunizmu – ocenia historyk prof. Ryszard Terlecki. 

-  Nie przypominam sobie, demonstracji w pierwszym okresie Solidarności, która miałyby charakter akcji chuligańskiej, z udziałów mętów itd., która skończyła się plądrowaniem sklepów, paleniem czegoś itp. A ten pan sugeruje coś takiego – ocenia prof. Antoni Dudek. – Jeśli mu chodzi o np. o blokadę dzisiejszego ronda Dmowskiego w Warszawie – bo to była głośna sprawa – to kolumna samochodów stała przez trzy dni, ale dlatego, że milicja ja zatrzymała. Chcieli przejechać pod KC PZPR, a potem by się rozjechali. Trudno mówić o charakterze chuligańskim.

- Jakaś liczba ludzi miała poczucie, że Polska zamienia się w kraj wiecujący, ale wtedy taka była temperatura tej pokojowej rewolucji, Która zresztą dość szybko wygasała. Ludzie słabo pamiętają, że to inaczej wyglądało jesienią 1980 r, czy wiosną 1981 r., a inaczej już jesienią ’81, gdy temperatura zaczęła opadać, bo zmęczenie było coraz większe – mówi Antoni Dudek. - Ocena pana Stępniaka jest bardzo subiektywna. Dziwię się, że dyrektor Dudek finansuje uzasadnienie stanu wojennego.


Fragment textu, który własnie się ukazuje

Veľa šťastia, veľa zdravia, nech sa všetky plány daria

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka