Obserwując jak na budowie autostrady A2 czeska firma razem z Ukraińcami i Niemcami pracuje to widzę, jak wielka jest różnica pomiędzy naszymi wielkimi firmami, a nimi. Mam wrażenie, że nasze to tylko liczą na wyciągnięcie z budżetu państwa jak największej kasy i maja gdzieś interes państwowy...
Miałem możliwość przyglądania się rozwojowi Czech od lat 90tych i widziałem coraz większą różnicę miedzy nami, a nimi. Oni choć mówią podobnie do nas to mają mentalność bliższą Niemcom.( My to raczej organizacyjnie bliscy jesteśmy Włochom)...Na pierwszy rzut oka są ciapowaci, nie tak przebojowi ani głodni sukcesu...spokojni i opanowani, cenią sobie czas. Są zorganizowani, sumienni, bardziej uczciwi i propaństwowi. Może nie tak ekspresyjni i impulsywni jak my, nie pożądają fortun za wszelką cenę i jak najszybciej, ale za to dzięki powściągliwości podejmują lepsze, bardziej przemyślane działania. U nas wszystko na hura, najpierw nic się nie dzieje, nie da się, a potem na szybko, wszystkie ręce na pokład, jakoś to będzie,albo się poprawi...Pierwsze co zrobili to udrożnili ruch komunikacyjny przez swoje państwo, autostrady to był priorytet. I nie bramki co kilometr, aby spółki mogły się nachapać, tylko winiety! aby było przejrzyście, wygodnie i państwo zarobiło! Zlustrowali co się dało, oczyścili prokuraturę...Trzeba było najpierw przygotować państwo, a potem zacząć reformy gospodarcze...np. spółki pracownicze...
Tak czy siak dziękuję wam Czesi, że pokazaliście pracując dzień i noc jak się to robi...u nas nic się nie da...lub da do poprawki...
Wim, w tym momencie gdy nasze media pompują atmosferę i cytują zagraniczne pochwały, pisane przez dziennikarzy widzących "kolorową skorupkę" Polski będę malkontentem...Też mi jest przyjemnie słyszeć taki "miód", ale na codzień zmagamy się z innym życiem...zagranicznym dziennikarzom wystarczyłoby zaprezentować codzinne reportarze...


Komentarze
Pokaż komentarze (8)