Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia
107
BLOG

OBOWIĄZKIEM BLOGERA Z SALONU 24

Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia Rozmaitości Obserwuj notkę 30

jest dzielić się swoją wiedzą z innymi. Tak, Salon24 jest jednym z niewielu miejsc, gdzie następuje swobodna wymiana poglądów. Powiem więcej, jest w mojej ocenie bardzo sensownie skonstruowanym portalem, dającym możliwość nie tylko publikacji, ale też dyskusji na najważniejsze tematy. Jako demokratyczne medium, Salon24 skupia w sobie bardzo wiele postaw i odcieni politycznego zaangażowania, będąc z zasady otwarty na wszystkie poglądy ( oczywiście w ramach obowiązującego prawa) . I wszystko jest niby w największym porządku.

No właśnie…niby. A moim zdaniem nie jest.
 
Przy odrobinie złej woli, ktoś mógłby nawet nas nazwać „towarzystwem wzajemnej adoracji”. Sądzę, że zbytnio nie odbiegałby tym stwierdzeniem od rzeczywistości. Tworzymy zamknięty zbiór, do którego można wejść, ale prawie nic niego nie wychodzi na zewnątrz. Oczywiście panowie redaktorzy na miarę swoim możliwości organizacyjnych zaskakują nas dobrymi pomysłami zapraszając do Salony24 polityków z pierwszych stron gazet, za co i bardzo dziękuję. Nie łudźmy się jednak – z całym szacunkiem do panów redaktorów – siłą salonu są ich blogerzy. I tu jest „clou programu”
Cóż z tego, że mamy rację?
Cóż z tego, że rozmawiając ze sobą dochodzimy do sedna.
Cóż z tego, że znajdujemy rozwiązania, z których jak z rogu obfitości korzystać mogą nasi politycy.
 
Z Salonu24 nie korzysta przeciętny obywatel. A kim jest ten przeciętny obywatel? Postaram się trochę o nim opowiedzieć. To bywalec portali takich jak onet.pl, wp.pl. I już widzę jak  blogerzy zaczynają się krzywić, mówić z pewną niechęcią . Powstał nawet swego rodzaju podział, stąd w wielu rozmowach na blogach zauważyłem, że dyskutujący, którzy chcą użyć ostatecznego argumentu, który ma być dosadny i eliminujący interlokutora z rozmowy, mówią: to nie jest jakiś popularny portal , gadaj sobie na nim lemingu, trolu lub podobnie. Argument ten jest ostateczny, podobnie jak w politycznej dyskusji nazwanie kogoś antysemitą, homofonem, wyznawcą sekty itd.
A ja twierdzę, że obowiązkiem każdego zaangażowanego blogera jest odwiedzanie tych stron i komentowanie na forach aktualnych zdarzeń, czy publikowanie analiz pod aktualnymi tematami. Na S24 jest intelektualna przygoda, tam ciężka praca u podstaw – do czego zresztą słusznie wezwał Pan Jarosław Kaczyński.
Dlaczego nie zdajemy sobie sprawy z tej oczywistości, że rozmawiamy tylko sami ze sobą, nie przekazując swojej wiedzy i argumentów dalej? Dlaczego tak jest, że stać nas tylko na machnięcie ręką i podsumowanie: to jest troll, nie warto z nim rozmawiać. Bo nie warto, szkoda czasu na argumenty, bo nie rozumie prostych rzeczy, bo ma sieczkę w głowie, bo nie ma wiedzy, bo nie łapie w lot wniosków. Tylko, że to jest większość wyborców. Gdy ich nie będziemy przekonywać ucząc ( czy odwrotnie) to demokratyczne decyzje w sprawach najważniejszych dla naszego państwa nie będą podejmowane w oparciu o modrość, świadomość, wiedzę – tylko o bzdurne tytuły prasowe czy tendencyjne komentarze w  tak zwanych niezależnych mediach. Należy sobie w końcu uświadomić bolesny fakt, że (  http://ofirmie.onet.pl/0,0,0,PL, statystyki_portalu,badania.html):

„Najpopularniejszym portalem internetowym w Polsce w lutym 2010 pozostawał Onet.pl. Łącznie w ciągu miesiąca odwiedzało go 12, 6 miliona polskich internautów (zasięg 73%) dokonując 3, 5 miliarda odsłon, co oznacza 276 odsłon na użytkownika. Łączny czas spędzony w lutym na stronach Onet.pl wyniósł ponad 74 miliony godzin, co oznacza, iż przeciętny użytkownik portalu spędzał na jego stronach 5 godzin 52 minuty miesięcznie."
 
Proszę Państwa to naprawdę nie są żarty. Spróbujmy wykorzystać tę popularność do naszych celów.
Gdy sobie uświadomimy powyższe statystyki, to mamy jasność: wykorzystywać to medium jest naszym obowiązkiem obywatelskim. Myślę także, że nie będzie to „zdrada” Salonu24 tylko przysporzenie nowych czytelników, gdy czytający nasze posty będą mieli jasność gdzie można nas znaleźć. Redaktorzy S24 chyba nie będą się smucić z większej ilości wejść?
 
Ale jak to zrobić?
I tu jest problem, z którym nie każdy bloger może sobie poradzić.  Przede wszystkim post startowy musi przyciągać tytułem , a sam tekst musi być syntetyczny w swoje formie, dodatkowo nawet irytujący. Nie może to być zwyczaje zaawizowanie tematu, lecz skuteczne uderzenie, które ma zainteresować czytających. Post będzie spadał, gdy nikt na nim nie będzie komentował – tak jak tu na S24 i popadnie nicość. Ale jest na to prosty sposób: niech komentują na poście blogera inni blogerzy dając swoje krótkie komentarze, niech zaangażują się i piszą. Wtedy post startowy zawsze jest wysoko, nawet na pierwszym miejscu u góry strony. Zaręczam Wam, że gdy tak jest, prawie każdy wchodzący na forum  zaczyna czytać post, który ma najwięcej wpisów. Co do postu startowego…no cóż, oprócz interesującego tytułu musi mieć krótką treść. Dobrze jakby w tytule była zaskakująca konstrukcja logiczna np. w formie pytania, by potem w tekście odpowiedzieć krótko na nie, potwierdzając lub zaprzeczając temu, co jest w pytaniu. Można też celowo mylić się, albo pytać się z prośbą o wyjaśnienie zawierając w pytaniu błąd. Sposobów na zachęcenie do czytania PRAWDY jest wiele i po pewnej wprawie naprawdę sprawia satysfakcję. Tym bardziej, że mamy możliwość informowania tak wielu o prawdzie. Wytrzymać jest bardzo trudno, bardzo często chce się palnąć to wszystko, dać sobie spokój, bo natrafia się wielokrotnie na mur tępoty nie do przebicia. Naprawdę trzeba być wytrzymałym i wymyśleć własne sposoby obrony przed zniechęceniem. Ale co z tego? Zdrowe ryby płyną pod prąd!
 
Powtórzę jeszcze raz: moim zdaniem obowiązkiem blogerów jest dzielenie się z największa ilością osób swoja wiedza i prawdą na innych popularnych portalach.
 
Gdy już się zdecydujemy warto założyć swój profil z ciekawym nickiem i awatarem, swoją pocztę, swój blog – na którym możemy równolegle publikować artykuły S24, gdzie po uzyskaniu lekkiej popularności na 100% będziemy mieli ogromna ilość wejść, a tam znajdzie się informacja, że można też to wszystko i wiecej przeczytać na Salonie 24. Nasz blog stanie się otwartymi drzwiami, zaproszeniem do czytania S24.
Jak sadzę pan Janke, nie będzie miał żadnych pretensji, gdy zacznie z tego tytułu wzrastać ilość osób czytających S24 – prawda?
Stać blogerów S24 na taki skok na taki elektorat? Bo zwolennicy innych opcji już tam są i zbierają żniwo – widoczne choćby w I turze wyborów prezydenckich.
Pozdrawiam
 
PS
Jak poradzić sobie z redakcją takich portali oraz o wielu innych sposobach na zainteresowanie prawdą, opowiem trochę później. To też jest wiedza. Potrafią utrudnić publikowanie postów.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002) WAU_tab('9bn09paqq57v', 'bottom-center')

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (30)

Inne tematy w dziale Rozmaitości