Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia
487
BLOG

NIEPOWAŻNY TEKST O POWAŻNYCH KOBIETACH

Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia Kultura Obserwuj notkę 28

Byłem na wakacjach we Włoszech w okolicach Rawenny. Piękne zabytki. Potem Wenecja – żadnej ławki żeby odpocząć i niemiłosierny upał. Ale zabytki tez były. O zabytkach w Wenecji, Rawennie można pisać książki, a nie ma tu miejsca, więc nie o tym będzie. Nie pisze tego żeby się pochwalić, bo to żaden wyczyn wyjechać do Włoch, ale po to, aby uwiarygodnić to, co chcę napisać dalej. Oczywiście znowu pójdę pod prąd ogólnie panującej modzie na S24, aby rzec coś o polityce i popełnię kolejny tekst o kobietach. No cóż, polityka polityką, a kobiety są wśród nas i to czasem nawet bardzo są. Sądzę  jednak, że mój apel do blogerów: przestańcie się zajmować tyle polityką, tylko poświęćcie więcej uwagi swoim kobietom, byłby nie na miejscu. I choć mogę akurat w tym względzie liczyć na poparcie pań – to nie będę apelował, bo usłyszałbym niecenzuralne słowa, w których: milcz gówniarzu byłoby pieszczotą. Za to jak prawdziwi szowinistyczny samiec doleję dziegciu do kobiecego miodu. Zapewne wywołam u niektórych kobiet uśmiech na twarzy, a u niektórych marsa na czole. Ale cóż, warunki są frontowe i ofiary muszą być.


Na początek właśnie Włochy i kobiety.


Otóż przyznaję się bez bicia pierwszy raz byłem, we Włoszech i moje pojęcie o kobietach tamtejszych było oparte w znacznej mierze na Monice Belucci. Oparte to może za duże słowo, bo o Panią Belucci nigdy się nie oparłem, choć opierać się w jej przypadku nawet sekundy bym nie mógł.  Krótko mówiąc przybyłem, zobaczyłem, przegrałem.


Szanowne Panie Polki – Włoszki do pięt Wam nie dorastają, choć urodą, wagą i kształtami dorastają babom w sklepach mięsnych z lat 70-tych. Przerażenie mnie ogarnęło, jak dieta śródziemnomorska, te frutti di mare, te nietuczące oliwki mogą działać na kobiety i stanowczo jestem za tym, aby Polki nadal hołdowały schabowym i ziemniakom. Powiem więcej, wiem, dlaczego ten kraj ma właśnie taka nazwę, bo Włochy niedoparcie będą mi się kojarzyły z włoszkami. I to nie tylko pod pachami, ale także na twarzy włoszki mają włochy. Drogie Panie, jeżeli któraś z Was ma jeszcze kompleksy – zapraszam do tego kraju, to taniej niż te wszystkie Wasze terapie i odchudzanie.


Ale gdyby było tak pięknie, nie pisałby więcej, a chcę napisać przecież „niepoważny tekst o polskich kobietach”.


Otóż, muszę przyznać, że jeżeli chodzi o urodę i wagę Polki są „the best”, o tyle, jeżeli chodzi o drobne szczegóły Waszej urody już wypadacie gorzej – buty i stopy. Włoszki, co by o nich nie mówić, ten szczegół kobiecej całości naprawdę podlega ich szczególnemu dbaniu
I w tym miejscu nagle przejadę 1500 kilometrów i powrócę do Polski. W naszym nadwiślańskim kraju za warte dbałości uznawane jest wszystko tylko nie stopy kobiece i buty. Nie chodzi o jakieś wynaturzenia typu MO, dla której specjalnie obcięto stojaki kamer, żeby „z ujęć z dołu” jej buty pokazywać. Chodzi mi o zwyczajna dbałość. Otóż na Polki należy patrzeć tak samo jak na zabytki w Wenecji. O ile na wysokości oczu jest naprawdę nieźle, to spojrzenie w dół niweczy wszystko. Wiem, że Was zanudzam, dlatego przejdę do meritum.

Starałem się te moje obserwacje sensownie poukładać. Wyszedł mi następujący podział:
 

1. Kobiety z „niuchającym paluchem”. Najczęściej jest to duży paluch u nogi, który jak wytrawny pies łowczy wystaje poza but i zbiera próbki kurzu szukając śladów. Niucha sobie taki paluch 1-2 centymetry poza but i po jakimś czasie wygląda rzeczywiście jak nos psa, który nieźle się naszukał. Jest po prostu brudny.


2. Kobiety „z perełkami”. To szczególny rodzaj kobiet, bo niby zadbane niby wszystko ok, ale porażka jest w doborze lakieru. Otóż jest to właśnie lakier perłowy w różnych odcieniach i barwach. Szanowne Panie, o ile „góra” to liceum to przy takim lakierze dół to muzeum. Tracicie jakieś 20 lat, gdy uważny mężczyzna spojrzy w dół. W takim przypadku brakuje jeszcze pofarbowanych włosów na kolor atramentu lub gencjany i styl „dzidzia piernik” jest gotowy. Ale rozumiem, perłowy odblask kojarzy się Wam z bogactwem jak Rosjankom złote zęby.


3. Kobiety „a’la Mikel Jakson”. To typ kobiet, które zakładają buty, których obcas w czasie chodzenia cofa się przy każdym stąpnięciu. Wygląda to komicznie i już wiem skąd Mikel Jakson wziął swój sławny krok: ruszając nogami jakby szedł do przodu, a cofa się. Kobiety niewątpliwie mają swój wielki wkład w historii muzyki rozrywkowej.
 

4. Kobiety „a teraz pani Mania zrobi mostek”. Ha! Tu jest rewelacja dla inżyniera. Otóż stopa takiej kobiety jest tak wygięta, ze dotyka tylko piętą i palcami buta, natomiast śródstopie wygięte jest nad butem jak łuk tryumfalny, czym inżynierów konstruktorów wprawia w zupełne oszołomienie. Konstrukcja wielokrotnie statycznie niewyznaczalna o wielu stopniach swobody – a jednak się trzyma. Wygląda to zupełnie koszmarnie, a jednak budzi podziw, że można tka chodzić całymi godzinami bez oznak kalectwa.
 

5. Kobiety „narciarki”. I tutaj już muszę powiedzieć, że strzelacie same sobie „nomen omen” w stopę. Otóż, jeżeli ma się stosunkowo gruba kostkę, w żadnym wypadku nie można nosić butów, które swym elementem ją obejmują. Te wszystkie paseczki wokół grubej kostki, czy tak dzisiaj modne sandałki z Holewami – powodują, ze macie nogi od łydki do kostki jak słonice. Niestety, żeby nosić takie buty naprawdę trzeba mieć zgrabne kostki i łydki. Nazwałem ten styl „narciarskim”, bo każda kobieta wie, czym się kończy nadmierne używanie nart – właśnie takim nieapetycznym pogrubieniem kostki. Tak trochę nieśmiało przypominam, że mężczyźni w Polsce genetycznie są zamiłowani w koniach, a one mają zgrabne pęcinki jak kasztanka Piłsudskiego. No chyba, że mamy do czynienia z dostawcą węgla i koniem pociągowym.


6. Kobiety „łuszczące”. No to chyba każdy wie, o co chodzi. Starty lakier starty z brzegów. No cóż tu dalej mówić? Lepiej po prostu zmyć go zmywaczem do paznokci i nie pogrążać się, bo wygląda to tak niechlujnie, jak paluchy sprzedawczyni w komercyjnym sklepie mięsnym w latach 70-tych.
 

7. Kobiety „zakonne”. No cóż, to są wszystkie te Panie, które uwielbiają antyseksowne  sandały typu zakonnego. Nie chodzi o wygodne sportowe obuwie, które można teraz dostać w sklepach, ale o sandały o grubej podeszwie z grubymi paskami w różnych rozwydrzonych kolorach jak: szary, szary ciemny, szary-zielony-brudny, szary –szary-brudny, i wiele jeszcze innych tęczowych barw zakonnych. Każdy wie, o co chodzi i nie musze tłumaczyć. Przy spojrzeniu na takie sandałki, my mężczyźni myślimy o życiu wiecznym, stanowczo przedkładając cierpienie nad uciechy cielesne.
 

I właściwie na tym skończyłbym ten podział, w którym oczywiście nie uwzględniłem zadbanych kobiet od głów do stóp, – ale one bronią się same urodą, na którą my mężczyźni, jesteśmy genetycznie uwarunkowani zachwytem. Za to, na koniec napiszę mogę być oskarżany o fetyszyzm, ale znawcy tematu wiedzą, że fetyszysta redukuje kobietę do szczegółu, ja natomiast stanowczo o wiele szczegółów kobietę rozbudowuję. Otóż drogie Panie, kobieca stopa wyjątkowo wielu mężczyznom kojarzy się z krągłościami kobiecych kształtów: pieta z pupą, podbicie z brzuchem, kostki z piersiami, itd. Gdy więc macie drogie Panie, piękne stopy dopełnia to Waszego seksapilu. Mogę Wam zdradzić jeden ciekwy szczegół wyglądu i jego skojarzenia: pionowy pasek z tyłu na pięcie podzielający pietę na dwie krągłości, niechybnie kojarzy się z tą częścią ciała kobiety, gdzie plecy tracą swą szlachetna nazwę ubrana w seksowna bieliznę.


Może więc warto większa uwagę zwrócić na tę częśc kobiecego ciała.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002) WAU_tab('9bn09paqq57v', 'bottom-center')

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Kultura