Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia
378
BLOG

FIKCYJNA FILOZOFIA ABORCYJNA

Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia Kultura Obserwuj notkę 6

 

Zastanawiałem się jak napisać ten tekst i czy w ogóle zabierać głos na ten temat na S24. Aborcja w Polsce to nie temat etyczny, a jedynie zastępczy, więc choćby z tej racji czytający mogliby odnieść wrażenie, że już nie mam o czym pisać, więc pisze o usuwaniu ciąży. Przecież dzisiaj wszyscy mówią o Palikocie i o walce Pana Premiera o każdą istotę ludzką, o tych najsłabszych, o tych „idiotów” – jak się wyraził największy hurtownik dopalaczy w Polsce. O tym się teraz mówi, to się analizuje z każdej strony. Na moje usprawiedliwienie mogę powiedzieć, że poprzednie notki dotyczyły „bulwersujących” tematów politycznych, więc mam czyste sumienie.
ABORCJA – OPIS UPADKU HUMANIZMU
·        KIEDY POWSTAJE ŻYCIE – otóż jest to chyba jedyny obszar, w którym wszyscy ( zwolennicy i przeciwnicy aborcji) mają wspólne stanowisko: nie wiadomo kiedy to „coś”, co się zawiązuje w łonie matki staje się żyjąca istotą. Są różne próby definiowania, ale nie z ponktu widzenia pewności, bo żadna ze stron nie jest w stanie logicznie uzasadnić swojego stanowiska. Uczestniczyłem kiedyś w dyskusji na Forum Żydów Polskich. Na tym blogu pokazane zostało stanowisko judaizmu w tej sprawie: (http://fzp.salon24.pl/227592,aborcja-w-swietle-zasad-judaizmu) - „Dopiero od momentu narodzin życie dziecka i matki mają tę samą wartość. [Halachicznie człowiek jest uznawany zanefesz ("żyjącą osobę") w chwili, gdy głowa noworodka opuści kanały rodne matki. W sytuacji porodu, w którym głowa dziecka nie ukazuje się pierwsza, decyduje fakt ukazania się połowy jego ciała.]”. Możemy z logicznością takiego wytłumaczenia się nie zgadzać, ( bo kiedy stwierdzić, ze jest połowa dziecka, gdy nie wiemy ile jego jest), ale nie chodzi tutaj o tego typu dyskusję, lecz o sam fakt pokazujący, że w wielu kulturach moment powstawania życia musi być w jakiś sposób definiowalny. U chrześcijan czy Mahometan problem ten rozwiązany jest bardziej kategorycznie: życie powstaje, gdy dochodzi do zapłodnienia. Przytoczyłem te krótkie przykłady nie po to, aby stwierdzać kto ma rację, ale żeby pokazać, że problem narodzin życia istnieje w chyba każdej religii i jest rozważany przez pryzmat etyki czy religii. Rozważania etyczne w tym względzie, dotyczy także ateistów, bo w ich sumieniach, które nie różnią się niczym od ludzi wierzących są próby definiowania granicy przyzwoitości.  Tak więc istnieje w każdym człowieku naturalna potrzeba oddzielenia tego, co moralne od niemoralnych postępków, stąd naturalne rozważanie :kiedy?
·        DLACZEGO ISTNIEJE PROBLEM POCZĄTKU ŻYCIA – otóż jest to kwestia „etyki przyrodzonej”. Dlaczego użyłem akurat takich określeń? Bo twierdzę, że poszanowanie życia jest w nas w sposób naturalny wpisane ( pomijam choroby psychiczne typu sadyzm czy psychopatia). Nie ma stworzenia na ziemi, które nie broniłoby własnego życia. My, ludzie mamy świadomość istnienia i chcemy żyć. Jest to jedna z największych i podstawowych potrzeb. Nie tylko instynktownie bronimy siebie, ale też świadomie, wprost genetycznie wiemy, że życie jest dla nas największą wartością. Tak więc w naszych umysłach rodzi się bardzo logiczny wniosek dotyczących innych ludzi ( takich samych jak my): ze względu na mnie, wiem to samo o innych.  Postawa równości w życia innych i swojego jest absolutnym fundamentem humanizmu człowieka i posiadamy tę wiedzę w naturalny sposób. Gdy tylko zachwiejemy tą humanistyczna równowagą (wywyższymy swoje, a poniżymy życie innych), my ludzie dokonujemy strasznych zbrodni.  Tak jest zawsze. Tedy, gdy człowiek zakłamuje zasadę równości życia ( z różnych względów) jakby automatycznie powstaje problem określenia warunków, pod którymi możemy mordować bez wyrzutów sumienia. Istnieje tutaj zasada wzajemności między odstąpieniem od równości życia, a racjonalizowaniem zbrodni: gdy najpierw zabijemy to potem racjonalizujemy, gdy zaczynamy racjonalizować potrafimy zabić. Tak więc problem „początku życia” rozważany w kategoriach – kiedy już jest, a kiedy jeszcze nie ma, jest początkiem racjonalizacji, która prowadzi do łatwości zabijania, gdyż zachwiana jest w naszym sumieniu równość życia innych (dziecka nienarodzonego) i naszego. Stąd, np. hasła: moja macica mój wybór, ciąża jest osobistą sprawą kobiety. W ogóle tendencja do takiej osobistej moralności staje się wstępem do braku sumienia. Nie chce jednak rozwijać dalej tego tematu. Zajmijmy się tezą: dlaczego rozważamy tak istotny problem, jak „kiedy powstaje życie”. Nie chodzi mi o kłamstwo, racjonalizację – ale o naprawdę uczciwie postawiony problem: KIEDY? Pytanie to jest zupełnie naturalną konsekwencją tego, co wiemy o sobie ( chęć życia), a w związku z tym o innych ( chęć życia innych). Zawsze, każdy człowiek (niezależnie od rasy, płci, narodowości czy religii) musi to pytanie sobie postawić. I w moim przekonaniu nie jest ważna odpowiedź, ale sam fakt pytania. Udowadniamy tym, że boimy się o czystość swego sumienia. Tak więc gdy odpowiemy sobie TO JEST ŻYCIE, GDY MA: 2 tygodnie, 1 miesiąc, pół dziecka urodzone – jest tylko rozpaczliwą racjonalizacją, niemoralną manipulacją naszego sumienia. Dobrze, że stawiamy sobie to pytanie, świadczy to o naszym humanizmie, lecz gdy odpowiadamy sobie na nie – świadczy to o naszym okrucieństwie.
·        DOWÓD NA NIELOGICZNOSCI ROZWAŻAŃ, KIEDY POWSTAJE ŻYCIE – w moim rozważaniu na ten temat, nie chodzi o konkretny termin kiedy już jest życie, a kiedy go jeszcze nie ma, ale o odwołanie się do logiki i wykazanie kompletnego braku racji tych, którzy terminy owe podają. A wiec załóżmy, że uznajemy powstanie życia w 10 tygodniu od poczęcia. Pomijam fakt, że sama chwila poczęcia jest nieokreślona, więc to już wywraca nam cała logikę tego przykładowego stwierdzenia, ale załóżmy nawet, że co do sekundy wiemy. Mija zatem 10 tygodni mierzone atomowym zegarem i mija owa magiczna sekunda 10 tygodnia. Zapytam się więc czy: sekundę wcześniej istniało życie? Gdybyśmy się upierali, że nie to sugerowałoby, ze wiemy, kiedy powstaje życie, a tego faktu nie wiemy. Logiczne jest, więc, że odpowiemy: sekundę wcześniej też już było życie. To logiczne rozumowanie przeprowadzamy dla sekundy przed ta jedna sekundą – bo gdy sekundę wcześniej było życie i zaliczyliśmy ten moment do życia, to sekundę wcześniej też musimy. Ten proces logiczny powtarzamy aż do skutku, czyli do momentu zapłodnienia. Wszystkim, którzy chce monitorować serce płodu, kiedy zaczyna w naturalny sposób bić, polecam uznawać za „nie-życie” tych, co mają sztuczne serca, albo podczas operacji albo jak ostatnio: podłączani do zewnętrznego sztucznego serca. Darujcie sobie takie i podobne argumenty. Tak więc udowodniłem niniejszym, że jakiekolwiek terminy powstawania życia ( oprócz faktu zapłodnienia) są idiotyzmem.
·        ZACHWIANIE RÓWNOWAGI W POJMOWANIU ZYCIA SWEGO I INNYCH. Jak wspomniałem wyżej osobiste odczuwanie życia i widzenie go w innych, ma bezpośredni związek ze świadomością i wnioskiem, że należy szanować życie swoje i innych. Pokazałem wyżej, że problem zabijania (czy raczej mordowania), powstaje wtedy gdy z jakiś powodów przechylamy równość życia kogoś nad innych. To katastrofalnie niebezpieczny proces i ZAWSZE prowadzi do zbrodni. Bo życie każdego człowieka jest RÓWNE mojemu, Twojemu, KAŻDEMU. Wartość życia jest niesumowalna (dwa życia nie są ważniejsze od jednego itp.), jest niezbywalna ( nie można prawa do życia oddać komuś), jest niepodzielna ( nie można kawałka życia komuś oddać, albo żyć tylko w 3/4). W pomieszaniu tych wszystkich „logiczności” bardzo dużą role odgrywa celowe mieszanie pojęć, co pozwala w sposób łatwy dla sumienia racjonalizować. A wiec dzisiaj już nie jest człowiek w łonie matki, tylko płód. Już nie zbijanie tylko aborcja, już macierzyństwo tylko reprodukcja. Zatem w sposób celowy i haniebny pomniejsza się pojęcia podstawowe i znaczeniowo czyste, a zastępuje się je terminami nowymi, prymitywnymi a kłamliwie rozciąganymi poza pojęcia podstawowe. Także dobrym przykładem tej manipulacji jest pojecie miłości i tolerancji. Tolerancja jest pojęciem strasznie prymitywnym w stosunku do miłości ( tak jak powiedział jeden Ojciec: jest bękartem miłości) lecz w dzisiejszych czasach rozciągane jest tak stanowczo, aby było pojęciem doskonalszym i szerszym od miłości.
·        NABYWANIE PRAW KTÓRYCH NIE MA– konsekwencją powyższych problemów, jest ponizanie zasadniczych, a wymyślanie nowych praw. Nie jest ważne w moim rozważaniu dlaczego się to wszystko dzieje, lecz CO SIĘ DZIEJE i moralne konotacje. Gdy więc z jednej strony mamy uprzedmiotowienie nienarodzonego dziecka, wulgaryzowanie czystych pojęć, zastępowanie prawdy kłamstwem, z drugiej strony „nadwrażliwość” humanistyczną w wielu nieważnych tematach, bądź zwyczajne kłamstwo żerujące na nieszczęściu ludzi. Bo oczywiście chodzi o pieniądze. Otóż WHO, zaliczyła niepłodność do choroby. Pomija fakt, że wbrew pozorom, jest to ewidentna dyskryminacja podobna do tej w której uznalibyśmy człowieka rudego za chorego. WHO zwyczajnie skłamała, zaliczając CECHĘ ORGANIZMU jaką jest niepłodność do chorób. Powody oczywiście są różne i możemy je rozważać z każdej strony, ale ewidentne kłamstwo jest. Podobnym skandalem jest kłamliwy wniosek wmawiany nieszczęśliwym bezdzietnym o tym, że człowiek ma PRAWO DO POSIADANIA DZIECI. Nie istnieje coś takiego. Możemy się kłócić o wyrażenie „do posiadania” czy „mieć”, ale bezsens tych twierdzeń zawiera się w pierwszym słowie: PRAWO. Mamy różne rodzaje praw: przyrodzone, nabyte itd., ale do prawa do posiadania dzieci nie mamy. Wmawianie czegoś takiego, jest wyjątkowym przewrotnym barbarzyństwem tych co chcą zwyczajnie zarabiać na nieszczęściu.
 
 
Pozdrawiam

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002) WAU_tab('9bn09paqq57v', 'bottom-center')

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura