Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia
584
BLOG

JEST COŚ W KOBIETACH NIEPORADNEGO

Ambiwalentna Anomalia Ambiwalentna Anomalia Kultura Obserwuj notkę 47

No i jak zwykle. Dzieją się różne rzeczy w polityce, a ja jak zwykle uciekam w inne tematy. No cóż, ten typ tak ma. Nie wszystkich po prostu przerażają te same tematy. Mnie akurat oprócz polityki, interesują kobiety. Zainteresowanie płcią przeciwną nie jest czymś nadzwyczajnym, ale wnioski z tego płynące mogą poirytować wiele kobiet,…na co po cichu liczę.

 

Otóż, poza istotnymi różnicami ciała(w tym, co z mniejszym lub większym wstydem zasłaniamy), oprócz różnicy w ciężarze mózgu i ilością zdobytych nagród Nobla – są istotne różnice między kobietą a mężczyzną np. w niszczeniu sobie i innym życia. Jedną z nich jest różne poczucie bezpieczeństwa. Otóż kobiety pojmują swój bezpieczny obszar jako  stosunkowo mały objęty ich działaniem: rodzina, dom, miejsce. Nie wiem czy wynika to z atawistycznych instynktów doskonalonych przez całą ewolucję, czy wynika to z przyrodzonej psychiki, ale kobiety uważają, że gdy zapewnia bezpieczeństwo wokół siebie rozumiane jako właśnie w domu, rodzinie, miejscu – ich życie będzie wolne od zagrożeń. Tu, wokół mnie jak będzie spokojnie, wtedy tam na zewnątrz będzie panował pokój. U mężczyzn jest zupełnie odwrotnie: jeżeli zapewnię bezpieczeństwo tam, poza bliskim horyzontem, poza domem, poza rodziną wtedy będę mógł spać spokojnie. Zatem poczucie bezpieczeństwa kobiety można w uproszczeniu opisać jako krąg wokół siebie, podczas gdy u mężczyzn musi być ono zapewnione poza ich kręgiem.

 

To ważne twierdzenie.

 

Nie jest istotne jak wielkie to są kręgi. Dla uproszczenia możemy przyjąć, że kobieta tworzy wewnętrzny krąg swojego bezpieczeństwa, a mężczyzna wszystko to, co poza nim. Pewnie, że się one nawzajem przenikają, ale nie tu leży istota problemu. Sednem jest zgoda na zrozumienie i akceptacje właśnie tej różnicy. Nie może ona polegać jednak na tolerancji, ( bo sama definicja tolerancji zakłada brak akceptacji, niemożność akceptacji tylko irytującą zgodę), lecz na pełnym zrozumieniu innego pojmowania świata przez obie strony. Ma stać się taki świat równoważny naszemu.

 

To nie przypadek, że to naturalne pojmowania granicy bezpieczeństwa jest akurat takie. Gdy połączymy oba te zakresy, powstaje harmonijna przestrzeń w naszym życiu. Jednakowoż istnieją oczywiste zgrożenia w talmudycznym przekładaniu jednych nad drugimi. O mężczyznach nie będę teraz pisać.

Istotnym zagrożeniem u kobiet, jest magazynowanie traumatycznych doświadczeń z zewnętrznego świata i wpisywanie ich we własny krąg bezpieczeństwa. Czyli umiejscowienie ich nie tam gdzie trzeba. Kobiety, w większości przypadków nie potrafią wyjść poza siebie i stają się podobne do lejka, którym wtłaczają całe swoje nieszczęście w dzieci. Ten mechanizm przypomina swoją zasadą właśnie lejek. Zbierają upadki z całego swojego życia i próbują zapisać to wszystko w swoich dzieciach, myśląc że je w ten sposób chronią. Gdy więc nie ma ojca (z jakiś życiowych względów), matka podświadomie zapisuje w swych dzieciach swoje nieszczęścia. Gdy nie ma pozytywnych doświadczeń z mężczyznami, możemy być prawie pewni, ze przekaże je córce lub synowi w postaci dla każdej kobiety innej, lecz mogę to określić mianem SŁABOŚCI. Nie chodzi mi tutaj o subiektywna pewność – ja matka, wychowuje silną, niezależną kobietę ( mężczyznę), lecz o słabość wynikającą właśnie z wpisania w umysł młodego człowieka swojego nieszczęścia. On już je ma, ma prawie ten sam bagaż frustracji życiem, co matka. Powiecie: mężczyźni nie są lepsi! Ja odpowiem: są inni. Co innego potrafią zniszczyć w dziecku. Lecz gdy mówimy o SILE – kobiety w większości przypadków jej pozbawiają. Ja wiem, że zaprotestują kobiety na to, co napisałem, ale nie zmieni to o większości z was prawdy. To nie jest wniosek z notki, którą popełniłem niedawno pod tytułem: SZKOŁA KRZYWDZI DZIECI – A MATKI? (http://aman.salon24.pl/236764,szkola-krzywi-dzieci-a-matki), odwrotnie: ta notka jest napisana na podstawie obserwacji zachowań kobiet. Kobiety wychowując samotnie dzieci, chronią je (owszem), ale nie przed życiem zewnętrznym, tylko przekazują im wiedzę z wewnętrznego kręgu bezpieczeństwa. A wiec wychowają syna czy córkę, którzy będą doświadczeni, mili, dobrze wychowani w przysłowiowym „domu”, lecz będą miały ogromne trudności w życiu „zewnętrznym”, np. w relacjach dorosłej już córki z mężczyznami.

 

No cóż, niektóre kobiety trochę się na mnie zdenerwują…nic to. Dla równowagi dodam, że mężczyźni najczęściej nie potrafią sobie poradzić z wiedzą i jej przekazaniem odnośnie wewnętrznego kręgu.

Prosta i tania reklama w Internecie sprzedawana za pomocą AdTaily(PLALLADTAILY0002) WAU_tab('9bn09paqq57v', 'bottom-center')

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (47)

Inne tematy w dziale Kultura