Gdy nienawidzimy, wkraczamy w relacje serca i duszy tego nienawidzonego z Bogiem.
Obciążamy dusze tego człowieka naszą nienawiścią, powodujemy istotną skazę która jest naszym przewinieniem. Zatem swą nienawiścią wkraczamy na teren Boga – a to oznacza całkowite nieuprawnione działanie z naszej strony, gdyż w swej pysze stajemy się równi Bogu i skazujemy kogoś bez względu na sprawiedliwość Bożą.
Dlatego moi drodzy nienawiść jest wielkim grzechem, gdyż stawia nas na równi z Bogiem, który ma władzę nad sądem dusz.
Gdy więc nienawidzimy to skazujemy – a tego nam robić nie wolno. Zbyt często jednak mylimy skazywanie z oceną. Oceniamy codziennie wszystko co nas otacza. Powiem więcej mamy obowiązek oceniać, gdyż tego wymaga od nas Bóg, abyśmy zawsze i wszędzie byli w stanie ocenić czyli odróżnić dobro od zła, miłość od nienawiści, głupotę od mądrości. Lecz Bóg zabrania nam skazywać bo jest to Jego wola.
Nienawidząc skazujemy i dlatego jest to działanie tożsame z zabójstwem.
Nienawiść jest zatem takim samym grzechem, jak działania które ją wywołują.
Dlaczego tak twierdzę?
Bo obowiązkiem każdego z nas, jest przyjąć zło i nie oddawać go dalej. Nie odbijać tylko pochłaniać. To jedna z istot MIŁOŚCI BLIŹNIEGO. Jest czymś w rodzaju kamizelki kuloodpornej. Gdy więc nienawidzimy, odbijamy rykoszetem zło od siebie i kaleczymy innych stając się równymi zbrodniarzowi.
Naszym zadaniem na tym świecie jest powiększać ilość dobra na ziemi. Nienawiść jest działaniem odwrotnym…i nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia.
PS
Wybacz Aetius, ale nadal piszę tekst o "czasie". :-)))




Komentarze
Pokaż komentarze (28)