Plac budowy, zwykły taki
Rozmawiają dwa pustaki:
“Może pani coś podpowie,
Wicher hula w mojej głowie.”
“Nic nie powiem, wiem to z góry,
U mnie w głowie także dziury”
Rzecze na to młot kowalski:
“Spójrz na beton – ten jest dziarski!”
Kielnia beton lekko klepie:
“Jak betonie? Coraz lepiej?”
“Dzięki, dzięki, pani kielnia,
U mnie w głowie też pustelnia.
Lecz cegłówka – z tą jest gorzej:
Też wymyślić nic nie może.”
“A to klapa” -
Rzecze papa.
Goncik od pustaka stroni,
Za to pustak wciąż go goni:
“Mój Gonciku, mój czerwony,
Czybyś nie chciał takiej żony?”
Gont spogląda wciąż spod oka:
“Po co jest mi głupia sroka,
Ja chcę żonę mieć gontową,
Taką która nie ma z głową.”
“A to klapa” -
Rzecze papa.
Dekiel wpada w stan podniety:
“Ściągnijmy wszystko z makiety!”
“Skoro nic nie potrafimy” -
Skopiujemy i wkleimy!
“I w ten sposób ciocie, wuje” -
Blok(g) nasz sam się wybuduje.
Chociaż w sumie nic nie wiemy
Pokażemy że umiemy
“Niech rozsądzi nas kafelek !”
“Co, kafelek?! Bez-dekielek?!”
Na co kafel rzecze smutnie:
“Moi drodzy, po co kłótnie,
Wiecie że zero umiemy
I choć tego bardzo chcemy
Sami nic nie zbudujemy”
“A to klapa” -
Rzecze papa.
jeśli spodobał Ci się mój wiersz zapraszam na blog: link


Komentarze
Pokaż komentarze