AmeliaPustak AmeliaPustak
191
BLOG

Wycieczka do Walusia – part one

AmeliaPustak AmeliaPustak Rozmaitości Obserwuj notkę 0
Nie uwierzycie ale zrobiliśmy to. Piszę właśnie do was z komórki w autobusie, tzn. z komórki którą mam w autobusie, cholera z telefonu w każdym razie.
 
Zebraliśmy całą kampanię jestem ja, kulawy Genek, Andżela (dała się przekonać) i nie uwierzycie – nawet Krzyś Karzełek, który akurat ma po drodze do swojej łodzi podwodnej do której przenoszą go z czołgu. I jedziemy do Walusia. Na razie wszystko prawie przebiega bez zarzutu, poza drobnymi incydentami. Nie ukrywam że najbardziej obawiałam się Genka, i w sumie wiele się nie pomyliłam, bo wyszło na to ze Genek i Karzełek najbardziej wariują. Oczywiście są już nieźle na bani, pili w drodze do autobusu. Najpierw tylko z zapasów Genka jakiś stary bełt, a później jak doszliśmy do pierwszego sklepu zaczęli jak kulturalni obywatele – jabolek.
 
Problemy były już podczas zakupu biletów bo Genek ma grupę inwalidzką ze względu na ten wypadek jak mu kocioł z bimbrem eksplodował pod ciśnieniem i urwało mu dwa palce z czego kciuk w liczbie jeden. No i Genek zaczął się z kierowcą kłócić że należy mu się zniżkowy, a nawet darmowy przejazd. Chuch miał tak piekielny że kierowca chyba dla świętego spokoju dał mu ten darmowy, mimo że Genek nie miał żadnej legitymacji z ZUS. Za to przez te kłótnię Krzyś się mało nie udusił bo za długo trwało wpuszczanie nas do autobusu a w torbie mało powietrza było. Krzyś zawsze tak podróżuje i jak kiedyś wspominałam jego mama ma zazwyczaj odwieczny dylemat czy płacić za bagaż czy za człowieka. Chłe chłe – no i poddusił się biedaczysko, to jak mu w autobusie lekko zamek od torby popuściłam to prawie że nie zszedł. Ale Genek jak mu zaczął sztuczne oddychanie robić to jak te wszystkie amoniaki z tych wszystkich jaboli i płynów różnej maści i zacierów co Genek ostatnio wypił i zjadł poszły, to Krzyś prawie w tej torbie na baczność nam stanął. No to Genek bał się że kierowca zauważy i zdjął buta i zaczął Krzysia tym butem walić po główce. Na co jedna pani się zdenerwowała i odwróciła się w stronę Gienka, choć nie całkowicie i zapytała: czy pan zdjął buty? Genek na to – tak a co? A ona – to proszę natychmiast założyć!! Oj mówię wam wesoła ta nasza ferajna. Jedynie Endżi trzyma fason i bardzo dyskretnie pociąga jakieś perfumy z torebki. Prawdziwa dama mówię wam. Dobra na tym na razie kończę bo bateria w komórce mi się czerpie. Napiszę jak u Walusia w wariatkowie podładuję chłe chłe. Morał z tej opowieści jest taki: uważajcie na karzełki w torbach i śmierdzące skarpety, oraz zawsze ładujcie telefony, czego wam wszystkim życzę chłe chłe.
 
Żebyście sami mogli zobaczyć na czym polega podróżowanie z Genkiem przedstawiam film przecudnej urody jak Genek konwersuje z jednym panem – pytając go o drogę. Jołtjubiś ten nagrany został podczas naszej zimowej wycieczki na odwyk w Konstancinie.
 
 

 
 
 
 

 

o mnie: prowadzę osobiście bloga: http://sramelia666.wordpress.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości