Po wielu prośbach postanowiłam zamieścić moje zdjęcia – chronologicznie, z różnych okresów życia, ciekawe ujęcia, profile, no i ważyłam kiedyś mniej – miło się je ogląda, czego i wam życzę chłe chłe
Przedszkole – przebrana za Indianina na zabawie:

To była pierwsza moja zabawa, niestety ponieważ byłam przebrana za Indianina tylko dziewczyny za mną latały… Zerowe zainteresowanie płcią przeciwną… Co za pech! Ale chociaż ładnie wyglądałam mimo że nie znam Koczisa :)
Szkoła podstawowa:
Byłam w miarę wysoka i w miarę szczupła. To było jakieś 150 kg temu, niemniej mile wspominam…
Szkoła zawodowa (zasadnicza, ja oczywiście, nie tylko szkoła chłe chłe):

Najlepiej mi szło na praktycznych. Warsztaty mieliśmy fajne, tokarka i pilnik to było to. Niestety nie mam zdjęcia w mojej ukochanej beretce z antenką… Jaka szkoda. No i widzicie już że na wadze przybrałam. To przez tokarkę, bo przy niej tylko się stało. A ponieważ stałam i piłam no to się odkładały cellulity wszelakie. Z tamtych czasów pamiętam tylko jak majster co miał z nami zajęcia mówił: Pustak! Nie tocz po pijaku, no chyba że się do domu chłe chłe.
Dwa lata temu:

Prześlicznej urody i urodziwej prześliczności zdjęcie, niemniej widać że rośnie mi masa. To przez jedzenie zacierów. Wątroba nie daje rady, o jelitach nie wspomnę.
Rok temu:

Prawie bez zmian, no jakieś 20 kg to się nie liczy.
I bonus - zdjęcie z wczoraj - pozazdrośćcie mi opalenizny chłe chłe:

Opaleniznę złapałam na słoneczku bo Latoooo jest, to znaczy było. Nadchodzi jesień, potem zima – gotowanie zacierów przy zamkniętych oknach grozi zaczadzeniem, ale jego efekty są bardzo miłe. To taka forma oddychania holotropowego ale mój patent. Efekty identyczne ale mniejszym kosztem.
A morał z dzisiejszej prezentacji jest następujący: Bez względu na wiek czy masę, Pustak pozostaje Pustakiem czyli jestem sobą, czego i Wam życzę, chłe chłe


Komentarze
Pokaż komentarze (55)