Już ostatnio kiedy pod moją notką o tym jak ze spleśniałych starych toreb zrobić pyszny zacierek i bimberek zaczęły znikać komentarze miałam przeczucie, że dzieje się coś złego. Później kiedy poszłam do piwnicy po te torby właśnie widziałam jakieś wydłużające się cienie na ścianach i magiczne kręgi zbożowe przed swoimi pięknymi oczami. No i poty, najbardziej pocą mi się stopy zwłaszcza podczas snu, a śnią mi się szczury co według wyguglanych w necie senników maści wszelakiej oznacza nie mniej nie więcej jak zdradę.
Komentarze te zniknięte były bardzo ważne na ten przykład jak pić sok z ogórków kiedy do słoika nie mieści się głowa - co wyjaśniłam za pomocą przykładu stosowania w tej sytuacji specjalnego balsamu zwężającego głowę produkcji bantustańskiej wraz z elektrowstrząsami okolic dolnych pleców za pomocą chińskiej elektrycznej łapki na muchy, oraz innego niezwykle wartościowego komentarza jak nie mieć wiatrów po zjedzeniu bobu i zapiciu go jabolkiem. Podałam tutaj w komentarzu bardzo bardzo ważny sposób sięgający czasów mojej babci. Otóż babcia miała plantację bobu i wszyscy mieszkający na tej plantacji skazani byli siłą rzeczy na jego jedzenie. Babcia umiała pyszności urody wszelakiej z tego bobu robić a szczytem wszystkiego był kompot z bobu i sos do bobowych lodów (wkrótce na moim blogu podam te przepisy chłe chłe). Niestety mimo zdrowości wszelakiej bobowe wiatry nie dawały babci spokoju a ta przypadłość genetycznie i mnie się w spadku dostała że tak powiem. Stąd tak wiele na moim blogu tej porywczej tematyki chłe chłe. A więc sposób babciny był niezwykle prosty jeśli chodzi o ideę, natomiast dość karkołomny w wykonaniu. W zasadzie babcia proponowała sposoby dwa. Pierwszy polegał na założeniu prawej nogi na szyję i pozostawaniu w tej pozycji na powietrzu godzin kilka. UWAGA - NIE SIADAĆ POD WIATR !!! DRUGA UWAGA - Musi być prawa nie lewa to ważne. Dlaczego prawa a nie lewa? Otóż jest to związane z lepszym ułożeniem jelita grubego i perystaltyką że tak to ogólnie nazwę. W przypadku słabego jednak rozciągnięcia ścięgien tudzież nadmiernej wagi czyli gir grubych - która u mnie akurat miejsce, polecam sposób prościejszy pod względem rozciągnięcia, ale bardziej wymagający pod względem ogólnym. Należy wykonać stanie na rękach z nogami rozłożonymi na boki i tak postać godzinę. Niestety dla mnie to też tylko w wersji uproszczonej zatem - stanie na głowie (unikać opierania się o ścianki działowe). Do tego jednak szyja musi być gruba co u mnie na szczęście ma miejsce. Wiatry wszelakie ujście naturalnymi metodami wyporu znajdą i po kłopocie. To wszystko tam było tam było dokładnie opisane i dlatego te komentarze wszelakie zostały zniknięte.
To zamach na wolne słowo!
Jak zwykle powiernikiem moich problemów jest mój przyjaciel weterynarz Franek który przyjmuje w piwnicy naszego bloku. Pisałam na swoim blogu, zanim otworzyłam blog w tym uroczym miejscu, o moich problemach podobnej natury również związanych z Internetem to jest o problemach z powielokrotnym widzeniem. I tam opisałam Frania weterynarza i jego kolegę pana Zenka psychologa zwierzęcego, który wtedy zaproponował na moje powielokrotne widzenie lek prosty aczkolwiek skuteczny (powiedział weź ty Sramcia młot i p#@%^&*^%j się w ten łeb, a przypadłość ustąpi). No i wczoraj poszłam do Franka i poprosiłam o radę co robić. Franek odpalił swojego laptopa pozerkał na moje blogi i wartościowe maści wszelakiej kopie i powiedział po prostu : Padłaś ofiarą straszliwego spisku. Wyjęli my z szafki czystą i im dłużej pili tym większy to spisek był. Pod koniec korzystając z piwnicznych zbiorów Franka, który jest kolekcjonerem militariów byliśmy kompletnie okopani, w hełmach i pełnym rynsztunku czekali my w tej piwnicy na wroga i pili. A kiedy obudziliśmy się dzisiaj rano po urwaniu filmu wszystkie koszmary zniknęły. Obudziliśmy się na wytrzeźwiarce bo okazało się że jak kopaliśmy te okopy w piwnicy pękła rura i zaczęło się wszystko topić. I ta świnia cieć na nas nakablował - zadzwonił po pogotowie i nas zabrali. Dlatego dzisiaj cały dzień mnie nie było i na komentarze na moim blogu odpisać nie mogłam.
Morał z tej historyjki jest następujący - nie puszczaj wiatrów bo cię zamkną w wytrzeźwiarce i obciążą za pęknięte rury. Jak już iść na wytrzeźwianie to nie na urwanym filmie, czego i wam życzę, chłe chłe.


Komentarze
Pokaż komentarze (74)