AmeliaPustak AmeliaPustak
1548
BLOG

W mordę jeża - kto zaopiekuje się metanolowcami?

AmeliaPustak AmeliaPustak Rozmaitości Obserwuj notkę 34

 Moja przyjaciółka zaopiekowała się grupą żuli, którzy pili coś podejrzanego. Natrafiła na nich jak szła wieczorem do pobliskiego sklepu nocnego celem nabycia wiadomo czego. Patrzy, a tu jak na marach chodzą koło pobliskich garaży i machają rękoma, jakby oślepieni byli, czy co. To wyglądało dziwnie jak jakiś magiczny taniec obłąkaniec, tym bardziej że wszyscy byli kompletnie nawaleni i zataczali się podczas tego machania wydając jednocześnie jęki, pojękiwania wszelakie i takie tam. W zasadzie ona też miała w ryju, wiec najpierw myślała że ma zwidy po zacierze i jest na jakiejś sztuce teatrów alternatywnych albo na próbie w jakiejś ukrytej kamerze. Później że to delirka. Ale nic z tego. Ona jest na takie delirkowe zwidy przygotowana, wyciąga wtedy z torebki gumowy młotek i igłę cerówke i synchronicznie młotkiem wali się w łeb a cerówką szybko nakłuwa dolne okolice pleców ruchami zamaszystymi. Po sześciu seriach nie przeszło więc to real nie delirka. Ponieważ ma dobre serce to wzięła ich do swojego Żuka na pakę i zawiozła  do szpitala. Teraz czekają, aż ktoś ich zidentyfikuje z stamtąd zabierze i otoczy czułą opieką. 

 
Oto fragment maila mojej przyjaciółki (jest z Koziej Wólki - niczego nie zmieniałam).
 
"Piątkę udało mi się zawieźć do szpitala wczoraj, już mają lepsze oczki (bo wczoraj nic nie widzieli - patrz zdjęcie poniżej), szóstego menelka w dramatycznych okolicznościach złapałam dziś rano. Okazało się że rano jak lekko wytrzeźwiałam poszłam jeszcze raz do sklepu po jabolka i on wdrapywał się akuratnio po ścianie garażu bo myślał że jest człowiekiem pająkiem. Zdjęłam go z te ściany i dowiozłam do reszty. Celem ustalenia tożsamości podaję ich rysopisy:  
 
To są trzy panie i trzej panowie: jedna najniższa pani jest cała czarna jakby umazana od smoły bo w pobliżu garażu jest kotłownia, druga też jest czarna z odrobiną białego (chyba brudna od popiołu z kotłowni lub cukru do zacieru), jedna szara bardziej niż inne puchata (w kożuchu), dwaj panowie czarno-biali (jeden z białym noskiem i wytatuowaną białą strzałką między oczkami - cholera wie jakiś Tutsi czy Bantu), trzeci, ten, którego dziś zawiozłam, szaro-czarny w takie niezwykłe koła czarne po bokach (akrobata z hula-hop?). Mają plus minus po pięćdziesiąt lat."
 
Poniżej zdjęcie jednego z panów (tych czarno - białych):
 
Jak widzicie jest to na letnią porę zjawisko dość nietypowe. Jakaś grupa międzynarodowych anonimowych alkoholików postanowiła zorganizować przy garażu niedzielny happening przy metanolu. No ale żeby smołę topić w tym czasie w kotłowni? Co oni chcieli z tą smołą robić? No i ten Bantu czy Tutsi i te hula hop? Nie mam pojęcia może moja przyjaciółka jakieś zwidy już ma?  
 
Morał z tej historii jest następujący: zmień sklep jeśli jest on koło kotłowni bo możesz nabawić się nowej formy delirki odpornej na walenie młotem w łeb tudzież kłucie zadu cerówką. Ja swój sklepik zmieniłam, czego i wam życzę, chłe chłe    
 
 

o mnie: prowadzę osobiście bloga: http://sramelia666.wordpress.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Rozmaitości