W wielu mailach jakie dostaję pocztą wewnętrzną tego szacownego miejsca dziękujecie mi za to ze mój blog jest tak opiniotwórczy. Wiem wiem, tylko z wrodzonej skromności wcześniej o tym nie pisałam ale jest kilka tysięcy przykładów wielkich rzeczy jakie uczyniłam kopiując i wklejając tutaj notki wszelakie i maści różnej jołtjubisie urody pięknej i urodziwej piękności. Podam tylko trzy z listów od moich niezliczonych rzesz czytelników (podaję miejscowości – nic nie zmieniałam, poza dodaniem form grzecznościowych na początku każdego maila).
Waldemar Z. – Górne Wymiary (woj. Kujawsko – Pomorskie) – szukający drogi w życiu gimnazjalista pisze:
Droga Amelio Pustak, mój ty pustaczku, chciałem ci bardzo ale to na prawdę bardzo podziękować za inspirację i opiniotwórczość Twojego bloga. Jestem człowiekiem młodym , mam zaledwie 13 lat. Od kołyski marzyłem o tym żeby zostać muzykiem. I gdyby nie twój blog zmieniłbym swoje zdanie. Dzięki tobie dowiedziałem się co to disco polo, ale poznałem też innych wspaniałych wykonawców których muzykę promujesz, zwłaszcza pana Janusza. Uszyłem sobie tak jak on z pończoch mojej mamy specjalną czapeczkę na głowę, w sklepie z chińskimi produktami kupiłem białe mokasyny odlane z plastiku razem z frędzelkami, a w pobliskim Realu piękne dresy firmy Adodios. Wcierając codziennie płyn na porost włosów z czarnej rzepy zapuszczam także włosy na klacie i zbieram pieniądze na gustowny złoty łańcuch. W dalekiej przyszłości mam zamiar nabyć BMW lub ewentualnie (w dalszej kolejności) Audi. Myślę także o sandałach na gołe nogi, ale nie mam jeszcze owłosionych palców a to jednak daje duży efekt. Jak więc widzisz opiniotwórczość Twojego bloga to w zasadzie cała moja opinia. Prześlij mi proszę Twój adres domowy – wyślę Ci mój pierwszy singiel z nagraniem “Górne Wymiary gorących nocy” który dzięki mojemu bogatemu tacie (szklarnia) wkrótce nagram. Całuję. Waldi.
Ofnucy P. – Kosmaty Borek (woj. Podlaskie) – anonimowy alkoholik pisze:
Droga Amelio Pustak, mój ty pustaczku, chciałem ci bardzo bardzo bardzo serdecznie podziękować, za opiniotwórczość twojego bloga. Ja i moi koledzy z silnej grupy pod wezwaniem do walki z uzależnieniami dziękujemy ci za przepis na bimberek ze starych skarpet. Byliśmy już niemalże straceni dla świata, już gotowi na odejście, już w swoich domach rysowaliśmy sobie kredkami do oczu naszych żon ślady na plecach z zaznaczeniem miejsc na wszywki, kiedy jeden z nas w zasadzie w autobusie (a to był bus na odwyk ale za to z internetem) odkrył twój opiniotwórczy blog i ten wspomniany przepis na natychmiastową praktycznie fermentację. Mieliśmy ze sobą po reklamówce skarpet do prania każdy (w ramach kształtowania na odwyku silnej woli) więc szybko wrzuciliśmy je do wodoodpornego plecaka i posypaliśmy cukrem (nie w kostkach jak radzisz), zalaliśmy wodą mineralną z dodatkiem drożdży. Jak nie zabuzowało, jak nie zaczęło pracować aż trudno było ten plecak w rękach utrzymać – a jakie gorące było! Po wysiadce na miejscu wypiliśmy wszystko robiąc mały otworek w dnie plecaka scyzorykiem kieszonkowym marki Gerlach, dokładnie małymi nożyczkami. No i tym oto sposobem wróciliśmy na prawidłową drogę na takim duzlu drogi Pustaczku, że dawno nie było nam lepiej ze sobą… :) , Prześlij mi proszę Twój adres domowy – scyzoryk Gerlach i plecak mamy dla ciebie, siema – Ofnek
Kajetan F. – Żarczyce Duże (woj. Świętokrzyskie)- sezonowy pracownik fizyczny obsługujący mechanicznego byka w wesołym miasteczku we Władysławowie
Droga Amelio Pustak, mój ty pustaczku – bardzo bardzo dziękuję za twój opiniotwórczy blog. Zwłaszcza za doskonały przepis na biegunkowe jedzenie z kurczaka, bobu, jogurtów, sernika i sosu z grzybkami moon, który pośród kopii wszelakich nie było mi łatwo odszukać. Uratowałaś mi życie, mało tego opiniotwórczo zmieniłaś opinię moją w oczach rodziny. Otóż jak wiesz ja mam tutaj w wesołym miasteczku taką konsoletę i obsługuję tego byka puszczając małym dzieciom programy prościejsze a większym nieco trudniejsze. Ale moja praca nie jest łatwa, bowiem od tego siedzenia i patrzenia jak moi klienci po tym byku tak walą tymi zadami i walą i walą i walą nabyłem się zaparć wszelakiej maści. Teraz dzięki Twojemu doskonałemu przepisowi wszystko poszło w zapomnienie. Co prawda po pierwszej dawce, ponieważ nie podałaś dokładnie sposobu dawkowania a moje zaparcia były tak ogromne że nawet wiadro Xenny zapijane maślanką z sokiem marchewkowym nie pomagało, dostałem takiej biegunki ze co dwie minuty mnie brało, ale to akurat tyle było ile klient na byku wytrzymuje więc biegałem do Toi Toia. Przy okazji, dzięki tobie i twojemu przepisowi wyrobiłem sobie doskonale mięśnie łydek i mieśnie: dwugłowy uda i półścięgnisty. No i pozbyłem się zaparć za co raz jeszcze dziękuję, podaj adres to wyślę ci jakieś książki z mojej bogatej kolekcji którą dzięki zaparciom zgromadziłem. P.S. Jeśli chcesz możemy wymienić się na jakieś wydania kieszonkowe, najlepiej nie za długie – tak z 3 zdania – jakieś sentencje czy cuś. Twój Kajtuś :)

A morał z analizy tej bogatej korespondencji jest następujący: Pustak kształtuje gusta, pustak pomaga, pustak uczy, czego i wam życzę.


Komentarze
Pokaż komentarze (27)