AmeliaPustak AmeliaPustak
851
BLOG

Grill impotenta

AmeliaPustak AmeliaPustak Rozmaitości Obserwuj notkę 19

 No bo to było tak. Przyniosłam z piwnicy taki stary zardzewiały grill i wyczyściłam. I przyszedł Kulawy Genek i reszta ferajny i wpadliśmy na pomysł żeby tego grilla rozpalić. Ale zaczęły się problemy bo tak: mieszkam w bloku, co prawda mam balkon, no ale drewna ani rozpałki nie miałam. Genek zaproponował, żeby wzorem Walusia rozpalić w dużym pokoju, ale na to mojego przyzwolenie nie ma, w żadnym wypadku. Walusiowi się meblościanka spaliła i wylądował w szpitalu – pisałam o tym na moim pierwszym blogu. Poza tym mówię: wy jak dzieci jesteście, rozpalić ale czym? Gazet nie mam bo nie czytam chyba, że ze śmietnika, ale te wywaliłam. Kartonów zaledwie miałam kilka ale to też nie nadaje bo dym idzie jak diabli. Więc Genek zaproponował rozwiązanie ekologiczne – rozpalić na balkonie. No dobrze mówię ale czym? Bo grillować to powiedzmy mam co, taki boczek z zamrażalnika kilkuletni ale jeszcze zjadliwy miałam. Nie bardzo wiedziałam co z nim zrobić, jedzenia nie wyrzucam, picia tym bardziej chłe chłe, więc ponieważ tak skamieniał na kamień to używałam go często zamiast młotka na ten przykład do wbijania gwoździ. Okej mówię, od biedy można zgrillować pozbędę się problemu. Ale czym rozpalić? Węgla trochę miałam w piwnicy więc Endżi skoczyła z wiaderkiem i przyniosła. Ale co na rozpałkę? I wtedy Genek błysnął jak zwykle intelektem. Ponieważ mam w domu krzesła w liczbie cztery, Genek wpadł na pomysł żeby każdą nogę po równo oberżnąć piłką do metalu, bo do drewna nie mam. Będzie trochę niżej, a ja do wielkich nie należę, raczej konusowata i przysadzista jestem, więc mi tam będzie beż różnicy. Mało tego Krzyś Karzełek mój przyjaciel i gość częsty się ucieszy bo nie będzie musiał z krzesła na podłogę zeskakiwać ryzykując życiem, no może inaczej, będzie ale z mniejszej wysokości wiec łatwiej i bezpieczniej. No a ponieważ wszyscy już byliśmy na niezłym duzlu, to trochę obawy miałam jak to obrzynanie Genkowi wyjdzie, ale muszę powiedzieć że ładnie, tam po paręnaście milimetrów różnic było to wziął i z tego kartonu co miałam takie podkładki mnie zrobił. No mebel to mebel, strzelać z tego nikt nie będzie a podpałka jak znalazł. No i poszli my na ten balkon i podpalamy. Ale słabiutko coś idzie. To Genek wziął taką starą pompkę od piłki co ją jeden piłkarz u mnie po imprezie zostawił jak miał delirkę, podczas której wydawało mu się że piłka futbolowa to balon i napompował ją ustami. I później ten piłkarz wziął zapałkę i powietrze spuścił. I znowu ustami napompował i spuścił. I jak tak kilkadziesiąt razy zrobił i delirka z tego zmęczenia mu przeszła, to stwierdził że nabył umiejętność pompowania ustami, nawet piłki do kosza też umiał, i pompkę zostawił mi jako zbędny rekwizyt. No i Genek zaczął tą pompką tak pompować po podpaleniu żeby ruch powietrza był i cug. I jak w końcu te pościnane nogi się zajęły to zaczął się i palić węgiel. Zaczęliśmy grillować boczek, a jak już się roztopił z tego kamienia to mówię wam szok! No jak w Kopciuszku, stary skamieniały na kamień boczek okazał się filetem z kurczaka. I wtedy zadzwonił dzwonek i akurat na to wszedł zwabiony zapachami Borkowiak – pisałam o nim, ten co sobie wsiadając do malucha przygniótł jądra i musieli mu amputować. I Borkowiak zaczął się awanturować, że to jest jego filet i że on go tylko na przechowanie zostawił i się nie zgadza bo to zapasy na pierwszą komunię jego półrocznego syna. No to jak Genek to usłyszał to się wściekł i zaczął walić Borkowiaka po tym jego łbie pompką, finalnie wsadzając mu ten rozpalony filet w spodnie. No to Borkowiak jak skoczył jak zaczął machać rękami to grill się wywrócił i zajęła się firana w dużym pokoju. No ale sztuczna była, szybko się spaliła, Borkowiak wyjąc poleciał do łazienki a za nim Genek. Ale łazienka zajęta bo tam Endżi poprawiała makijaż pociągając perfumy z torebki jak zawsze. Borkowiak po odbiciu od drzwi omdlał na podłogę i tylko było widać jak para mu z rozporka idzie a on taki zemdlony i jest mu już wszystko jedno. Jak go chłopaki ocucili to wstał i z szeroko rozstawionymi nogami poszedł do domu.

I kiedy tak na drugi dzień jak już wszyscy doszliśmy do siebie przyszła do nas Jolka, żona Borkowiaka to jak już sobie walnęła z nami dwie poranne lufy to podziękowała Genkowi że wyprowadził ją ze świata fikcji. Bo Borkowiak już pożytku dawno ze swej poparzonej śmiertelnie części ciała nie robił, to teraz jak mu amputują i wstawią kawałek wężyka to i ona złudzeń wszelakich się pozbędzie i za nowym chłopem się rozejrzy. Może nawet to Genek będzie?

 

A morał z tej historii jest następujący, i podała go właśnie żona Borkowiaka Jolka: jeśli chcesz się pozbyć złudzeń wyślij męża po swoje mięso do grillujących sąsiadów, czego wam i życzę, chłe chłe.

o mnie: prowadzę osobiście bloga: http://sramelia666.wordpress.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Rozmaitości