AmeliaPustak AmeliaPustak
520
BLOG

Ostatni wyścig Borkowiaka – nie do pośmiacia

AmeliaPustak AmeliaPustak Rozmaitości Obserwuj notkę 55

 Borkowiaka już dobrze znają wszyscy czytelnicy mojego opiniotwórczego bloga, zwłaszcza ci którzy czytali mnie zanim pisałam na Salonie 24. To jak dotychczas, obok Maruchy, absolutny lider listy wyścigów w kartonach dokładnie lider ligi okręgowej. W tej lidze jest też Ofelia 007 zgłoś się! Wyprzedzają tam znane drużyny formuły jeden z pierwszej ligi. Ale to nieważne, ważniejsze jest coś innego – biegnąc w kartonie z wyrwanym dnem Borkowiak i Ofelia 007, zgłoś się! pokazują wszystkim, że można biec szybciej niż rozpędzony bolid F1. Co prawda poza nimi nikt w to nie wierzy, ale im jest z tym jest dobrze.

No i właśnie okazało się, że Borkowiak rezygnuje i od 1.09.2013 składa broń. O Borkowiaku wiele pisałam, najpierw przytrzasnął sobie jądra jak wsiadał do malucha, później Kulawy Genek wrzucił mu w spodnie ociekający gorącym olejem kawałek kurczaka z grilla, a finalnie żona go opuściła odchodząc do Genka. Po nieudanym zamachu książkowym dodatkowo Genek nadział go na rurę wydechową i odpalił Fiacika. I teraz ten biedak ogłosił wszem i wobec, że przeznacza swój kartonowy bolid na makulaturę i rezygnuje ze wszelkich form współzawodnictwa. Ofelia 007, zgłoś się! ma teraz większe szanse na wygraną. Codziennie rano jak wstaje odbywa kilka treningowych rundek wkoło bloku żeby zająć lepszą pozycję na Liście.

Borkowiaka mi żal szczerze, dużo się chłopak nabiegał w kartonie wkoło bloku, nawet całą rodzinę zaangażował. Kupili sobie takie rzemykowe bicze-dyscypliny od górali z Zakopanego i lali go po plecach żeby szybkości większej nabrał, a jego szwagier poszedł na całość i lał go trzepaczką po plecach. Dobrze chociaż, że z wikliny była to mniej śladów zostawiała. Ofelię 007 zgłoś się! tez moi czytelnicy znają – to kapuś – w sumie donosi na wszystkich a pogorszyło się jej jak została sponsorką sztuki chłopca lat 13.

To tak gwoli wstępu. Bo właśnie nie dawniej jak wczoraj byłam świadkiem zadziwiającej sceny. Kiedy wstałam walnąć poranną lufę usłyszałam jakieś wrzaski i wyzwiska za oknem. Wzięłam żyletkę, wyskrobałam sobie w szybie taki kwadracik 10 na 10 cm i wszystko dobrze widziałam. Na balkon nie mogłam wyjść bo to od strony kuchni było, poza tym ja w dużym pokoju mam czyste okna, tylko w kuchni od tych destylacji mi tak oparami zachodzą. Patrzę: a tam Borkowiak ustawia się na linii startowej w swoim kartonowym bolidzie a obok niego Ofelia 007, zgłoś się! On w czarnych legginsach i koszulce ze znakiem Formuły 1. Na głowie kask rowerowy. Ona podobnie – nowe naklejki na kartonie świeżo pościągane z Internetu czarny koń na żółtym tle. Na głowie kask ORMO i gogle. Ruszyli na znak pana Wicia miejscowego żula zbieracza surowców wtórnych. On tak nie za darmo odpali im ten start. Borowiak obiecał mu po wyścigu swój bolid i wyposażenie. Zaczęli biec – cztery okrążenia w pełnym rynsztunku wkoło bloku. Pędzili jak oszalali potykając się co jakiś czas i sapiąc. I w zasadzie na mecie był remis. I wtedy się zaczęło – pobili się o palmę zwycięstwa. Normalnie ona okłada go pięściami, a on jej z kopa po nogach i za kudły tarmosi. Ona go z liścia, on jej z kopa i odwrotnie i leją się. Wcześnie to była może szósta rano, wstałam tak wcześnie – wyjątkowo mnie suszyło tego dnia bo zjadłam resztki zacieru z zeschniętych liści kwiatów ogrodowych a po tym zawsze suszy. W ekspresowym tempie ubrałam się i zbiegłam na dół. Poranki teraz zimne są ale po lufie byłam już nieźle rozgrzana. Dobiegłam do nich a oni już tarzają się po ziemi i ona mu palce do oczu a on ją za uszy targa. Komedia mówię wam coś jak pojedynek Alexis i Krystal z Dynastii w błocie. Zebrała się dość duża grupa ludzi a ja zaczęłam nawet przyjmować zakłady kto kogo rozwali chłe chłe. I wtedy ktoś wezwał Policję.

Zabrali ich do samochodu i zamknęli drzwi. Ofelię 007 od razu wypuścili – poznali ją po kasku, i nawet przeprosili, wiadomo resortowy szacunek. A kapral Roman to coby jej jakoś wynagrodzić dał na pożegnanie kilogram cebuli którą żona kazała mu kupić na syrop w pobliskim warzywniaku. A Borkowiaka trzymali i trzymali. I jak już go wypuścili to był jakiś załamany, stracił całą werwę do tych wyścigów. Okazało się, że dostał mandat za to że biegł na gazie, mimo że w kartonie ale zawsze to prowadzenie bolidu po pijaku. Mało tego jeszcze go pałami naprali bo się stawiał. Podeszłam do niego i chciałam jakoś wypytać skąd ta decyzja o wycofaniu się z wyścigów. Powiedział, że cały czas od początku oszukiwał. Zdawał sobie sprawę, że nigdy nie osiągnie nawet ułamka szybkości wyścigówki F1 ale chciał sobie poprawić samopoczucie i przy okazji wypromować siebie i swoją stajnię kartonowych bolidów. Dopiero ksiądz wikariusz dał mu na spowiedzi pokutę, że z udziałów w wyścigach ma się wycofać, chyba, że sobie kupi normalny bolid i uczciwie wystartuje, ale na to go nie stać. I oddał bolid i wyposażenie panu Wiciowi. Nawet się ucieszyłam, i dałam mu pociągnąć z piersiówki. Tylko martwi mnie to wszystko bo teraz Ofelia 007 zostanie pewno liderem wyścigów w tym swoim kartonowym bolidzie z pokopiowanymi zewsząd naklejkami…

Ale publika i tak swoje wie, i nawet gdyby zamiast kartonowego, zrobiła sobie bolid z traktora, to i tak w formule jeden nigdy nie wystąpi. Chyba że bronę jej doczepią i poproszą o zaoranie wkoło toru jak ludzie trawniki podepczą.

A morał z tej nostalgicznej historii jest następujący: picie bimberku z wyschniętych kwiatów może doprowadzić do obnażenia wielu prawd, choć aby doszło do pełnej refleksji konieczny jest udział boski. Czego i Wam życzę, oczywiście picia nie obnażenia, chłe chłe (refleksyjnie).

 

o mnie: prowadzę osobiście bloga: http://sramelia666.wordpress.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (55)

Inne tematy w dziale Rozmaitości