AmeliaPustak AmeliaPustak
324
BLOG

Dbam o ciało czy to mało?

AmeliaPustak AmeliaPustak Rozmaitości Obserwuj notkę 20

 Ze znajomościami z dziewczynami z Salonu wyciągam daleko idące wnioski, i to nie tylko w zakresie myślowym, ale też cielesnym chłe chłe. Z pasjonującej dyskusji jaka ostatnio odbyła się z udziałem Meli Xero, Ekwi, Pantofelka i moim, przy wspomagającym głosie Alkamena, wyciągnęłam wniosek, iż trzeba zrobić coś ze sobą. Skoro nie da się zmienić wiele w zakresie intelektu, zainteresowań czy pola działalności, bo tym zawsze zostanie bimberek, postanowiłam zmienić swoją cielesność.

Zaczęłam od wizyty u pobliskiego fryzjera, żeby coś zrobić z moimi strąkami. I tutaj już na samym początku swojej drogi napotkałam na problem – oczywiście cenowy. Trwała komputerowa to jakieś zdzierstwo! Poza tym ja chciałam irokeza sobie zrobić, a w pobliskim salonie fryzjerskim nawet o takiej fryzurze nikt nie słyszał. I wtedy uczennica z tego zakładu, akurat zmiatając jakieś kłaki z podłogi, dyskretnie wręczyła mi malutką ulotkę jej zakładu, w którym przyjmuje po godzinach. Underground (czytaj andergraund) – fryzury, body piercing, tatuaże. Co do pierwszego i ostatniego hasła zrozumiałam, ale co do środkowego ni w ząb. Body kiedyś owszem w zawodówce nosiłam, ale dawno popękały i w żadne nie wchodzę. Ten drugi wyraz kompletnie mi obcy, bo języki to ja słabo znam. Być może po zrobieniu fryzur przed tatuowaniem dają jakieś body żeby założyć, coby artysta miał dostęp do ciała. O tatuażu też myślałam, ale wątpiłam czy takie wielkie body dla mnie będą mieli? Salon mieścił się w pobliskim maglu, w którym wygospodarowano w kącie jakąś powierzchnię i odgrodzono ścianami z kartonów. Czynne po 18:00 bo ta dziewczyna sprzątająca w salonie fryzjerskim pracowała do 17:00 więc po pracy przygotowywała swój Underground do przyjmowania gości.

Poszłam w punkt, w maglu jak to w maglu pitu pitu, panie rozmawiały o poezji czy lepszy Wykładzina od Panelowskiego i wyszło że jednak Panelowski. Jego poezja jest mniej nasiąkliwa – odporna na warunki atmosferyczne, znaczy się. Weszłam do Undergroundu i poprosiłam o katalog fryzur. Oczywiście irokez był i to na pierwszym miejscu. Anka – bo tak na imię miała ta dziewczyna, to wybitny talent. Nie dość, że włosy robi, to i tatuaże. A ja chciałam tak globalnie się odmienić, więc wzięłam w panelu irokez plus tatuaż wtedy body piercing jest gratisowo. No i okazało się że to jest takie kolczykowanie różnych, dowolnie wybranych, części ciała. Ufff dobrze że nic nie musiałam zakładać. Zaczęliśmy od irokeza, na resztę przyjdzie czas później, w końcu zakład czynny do ostatniego klienta. Anka swoja babka z piersiówki jej dałam jak matka z piersi chłe chłe – nie odmówiła i po dwóch kolejkach lekko już mamrotała, znaczy swoja kobitka ale główka słabiutka, no cóż młoda jest poćwiczy jeszcze to się wyrobi. Dla mnie od tej chwili była jak córka, podziwiałam ją za te talenty wszelakie. Wzięła nożyczki i maszynkę, jak mi szybciutko podcięła, wygoliła raz i dwa to nawet nie wiem kiedy całe boki do gołej skóry miałam. Przyszła pora na irokeza. Miska z wodą, kilogram cukru do środka, tutaj wybór miałam wersja ekonomiczna – “eko” cukier biały, wersja dla konesera trójwymiarowa “H3D” cukier trzcinowy plus tabletka leku (nazwy nie podaję bo kryptoreklamy nie uprawiam) żeby włosy lepiej stały (skocz na byka chłe chłe). Wybrałam “eko” jako że teraz ekologia w modzie, poza tym trzcin szkoda. Raz dwa i irokez stał jak się patrzy. Piękny. Później impregnacja – Anka polecała pastę do butów, najlepiej czarną ale brązy też ładnie leżą, co ważniejsze dłużej trzymają i nie jest tak gorąco jak w czerniach. Wiec brąz i już po chwili miałam irokeza. Spojrzenie w lustro i okrzyk podziwu i uznania. No śliczności i dobrości wszelakiej ta moja nowa fryzurka.

Teraz tatuaż i tutaj dylemat miałam, czy wersja na szybko czy długotrwała. Pierwsza jest mniej wyrazista artystycznie, możliwa tylko kolorystyka czarno – biała. Druga dłużej boli, strup się robi, no i droższa. Wybrałam pierwszą. Problem że tak powiem umiejscowienia. Postanowiłam iść z duchem czasu i wybrałam pośladek. Piękny motylek na prawym pośladku. Efekt natychmiastowy. Czy ze znieczuleniem czy bez? Anka uznała, ze skoro jestem oszczędna, a i tłuszczu mi nie braknie na pośladkach, to taniej będzie bez. Nalała czegoś do miski, po węchu poznałam że to chyba denaturat był, dodała węgiel do grilla i po chwili taki długaśny pręt z czymś na końcu tam włożyła. Nawet reformów nie ściągałam, tylko kazała mi się wypiąć. Coś tam zaskwierczało, zasyczało, dym poszedł i smród spalonej szmaty i skóry i już. Poczułam jak zapiekło i po wszystkim. Piękny motyl wypalony na pośladku jak się patrzy. I taki sam w reformach. I słusznie, bo jak będę miała eksponować swój nowy tatuaż to przez ten idealnie dopasowany otwór pięknie go będzie widać. Teraz taka moda ze dziewczyny w szortach chodzą więc na topie będę jak trzeba.

No i bonus, tak tak! Postanowiłam taki trwały kolczyk w pępek sobie zrobić. Taki metalowy bucik – wyglądał jak odznaka. Anka kazała mi się na boku położyć, wzięła młotek, małe kowadełko i cebulę. Fałd okolic pępka położyła na cebuli, którą wcześniej usytuowała na kowadełku i przymierzyła igłę od bucika. Jedno walnięcie młotkiem i poszło. Przekłute i gotowe jak się patrzy, nawet krew nie leciała bo odkaziła denaturatem.

I im dłużej tam siedziałam tym mniej mi się to wszystko zaczęło podobać. Irokez śmierdział jak szmata pucybuta z Manhattanu, na tyłku zrobił się obrzęk że w zasadzie nawet w reformy ciężko było się zmieścić, a brzuch zaczął cholernie puchnąc. Zapłaciłam i wyszłam, i już miałam popaść w jesienną depresję, kiedy w kartonowych drzwiach minęłam Ofelię 007 zgłoś się!, która zawsze we wszystkim chce, ale jakoś nie może, być lepsza. Słyszałam tylko jak weszła do Undergroundu, i powiedziała, że chce na pośladkach walnąć sobie szybki tatuaż jak ja ale większy – czarne gwiaździste niebo, na głowie dwa irokezy jeden czerwony drugi niebieski i trzysta sześćdziesiąt pięć piercingów z odznak HSPS (Harcerze Służą Polsce Socjalistycznej) i ORMO na każdy dzień roku jeden, na całym ciele włącznie z czołem. Chłe chłe zaśmiałam się po swojemu. Dobrze że cała noc przed nimi.

A tutaj Anka zrobiła zdjęcie Ofelii 007 zgłoś się! po irokezach przed tatuażem jak widać chłe chłe

A morał z tej historii jest następujący: Warto zachować umiar w samoupiększaniu, bo można skończyć z mapą nieba na pośladkach i znaczkiem ORMO na czole, czego Wam nie życzę chłe chłe.

o mnie: prowadzę osobiście bloga: http://sramelia666.wordpress.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (20)

Inne tematy w dziale Rozmaitości