AmeliaPustak AmeliaPustak
365
BLOG

Bezpłatny Felek aniołek z ośrodka zdrowia

AmeliaPustak AmeliaPustak Rozmaitości Obserwuj notkę 28

   W mojej miejscowości 30 lat temu był bezpłatny dentysta w ośrodku zdrowia. Nazywał się Felek a mówili na niego aniołek. Był piękny miał kręcone ciemne loki, brodę i wąsa i skórę Latynosa i był bardzo szarmancki wobec kobiet.

Felek przyjmował też w gabinecie szkolnym w mojej podstawówce. Wspominałam wam kiedyś o moim przyjacielu z podstawówki woźnym Edku z którym piliśmy razem płyn do spryskiwania okien na spirytusie, chłe chłe. To wtedy zaczęłam picie. A tak na prawdę rozpiłam się i zaczęłam ostro pić z niespełnionej miłości do Felka aniołka. W każdą przerwę biegłam pod jego gabinet i czekałam na to aż otworzą się drzwi żeby go zobaczyć. Był on prześlicznej urody i urodziwej prześliczności. Miał piękny złoty łańcuch na owłosionej klacie. W ogóle był cały bardzo owłosiony. W sumie czy cały to nie wiem, ale jak nieraz było gorąco i miał podwinięte rękawy od swojego fartucha widziałam piękne ciemne włosy na jego rękach.

Felek aniołek miał też, jak każdy prawdziwy mężczyzna, sygnet, a ponieważ pochodził ze wschodu to kiedy się szeroko uśmiechał światło wpadające do jego gabinetu pomiędzy srebrnymi roletami odbijało się refleksami od jego złotych zębów którymi dosłownie wypełnione miał tyły. Taka wtedy była moda, białe dybki lub sandały na nogach, skarpety też białe, pod kolor i przepięknie komponujący się z całością zegarek elektroniczny Mister, wprost z NRD.

I kiedy tak siedziałam w przerwy pod tym gabinetem i siedziałam wpadłam na następujący chytry plan. Muszę popsuć sobie zęby to będę miała pretekst żeby zbliżyć się do aniołka. Byłam kilka razy na kontroli, ale miałam bezwstydnie zdrowe ząbki więc nie wiedziałam co zrobić. Myślałam myślałam i wymyśliłam. Wzięłam małą ręczną wiertarkę z wiertełkiem do metalu, młoteczkiem i gwoździkiem napunktowałam sobie ząbek i wywierciłam otworek. Na szczęście to były mleczaki więc spoko dawałam radę, nawet nie bolało. Żeby spotęgować napięcie przed wejściem do gabinetu Felka aniołka wepchnęłam do dziurki, w zębie oczywiście, chłe chłe, kawałek czarnej pasty do butów. Felek kazał otworzyć buzię i tylko pokiwał ze zdziwieniem głową. Oj Amelio Pustaku nasz pustaczku kochany powiedział, a mnie miód wylał się na serce. Tak szybko się załatwiłaś… Jak to możliwe. Ale my stomatolodzy mamy na to swoje sposoby, pochylił się nade mną a ja zobaczyłam pukle włosów na jego klacie i spadający w ten gąszcz złoty łańcuch. Coś włożył mi do buzi, sekunda i po wszystkim. Ząb wyrwany, kazał wypluć i przepłukać. Po wszystkim powiedział. Jesteś wolna. Posmutniałam, ale chociaż nawdychałam się zapachu jego wody kolońskiej przypominającej mi zapach kostek które wrzuca się w toaletach na dworcach PKP. Zresztą do dzisiaj jak czuję niektóre odświeżacze do toalet to przypomina mi się aniołek i tamta przygoda.. Ależ jestem rozmarzona… Ale nie opłaciło się. Nacierpiałam się przy wierceniu, parę godzin zachodu a efekt dwie minuty w pobliżu ukochanego. Ne ne to se ne kalkuluje. Co robić?

Zaczęłam zastanawiać się nad innymi sposobami zbliżenia do aniołka. Kiedyś jak wracałam ze szkoły zobaczyłam na placu zabaw chłopca który miał wręcz czarne zęby. Los mi sprzyjał. Podeszłam do jego mamy i zapytałam od czego to. Mama mi powiedziała, że mały jest bardzo chorowity i zażywanie antybiotyków powoduje straszne czernienie zębów. Podziękowałam jej i pobiegłam do domu, gdzie natychmiast zjadłam kilogram surowych ziemniaków bez obierania. Co prawda lekko przesadziłam bo dostałam wymiotów i biegunki jednocześnie, czyli w sumie popołudnie spędziłam siedząc na kibelku i obejmując wiadro, ale opłaciło się. Dostałam wielkiej gorączki, chyba przesadziłam bo miałam 40 C i zabrali mnie do szpitala gdzie od razu nafaszerowali antybiotykami. Po dwóch dniach kiedy poczułam się lepiej wybrałam się do szpitalnej apteki w której zaprzyjaźniłam się z aptekarzem. Bardzo mnie lubił i pilnowałam przy drzwiach kiedy on na zapleczu popijał sobie z gwinta czystą. Ale nie ma zmiłuj się przysługa za przysługę. Zajumałam mu dziesięć opakowań antybiotyków w dzień wyjścia ze szpitala. Po powrocie do domu jadłam i jadłam te antybiotyki. Po kilku dniach wszystkie zęby tak mi sczerniały że nawet miałam czarne podniebienie. Z wielką radością pobiegłam do ukochanego na wizytę.

Ale aniołek okazał się nawet nie zauważyć moich zalotów i starań. Wyobraźcie sobie że psiknął mi czymś w twarz, i za chwilę nic już nie widziałam i zasnęłam. I miałam zwidy że jestem już dorosła i jesteśmy na bezludnej wyspie na brzegu. Chłodne fale oceanu opłukują nasze stopy. Pod parasolem na leżaku aniołek tylko w slipach popija drina z kieliszka z palemką. A ja stoję koło niego na szyi mam wieniec z wodorostów i wachluję aniołka wielkim liściem filodendrona, takiego samego jak stoi w rogu jego gabinetu w szkole. I nagle aniołek spogląda w moją stronę, klęka na kolana, już nie jest nagi ma na sobie smoking a w wyciągniętych w moją stronę rękach trzyma pierścionek zaręczynowy i pyta: droga Amelio Pustaku, mój ty pustaczku kochany, czy wyjdziesz za mnie? A ja już mam mu odpowiedzieć, już moje serce krzyczy tak tak tak, ale dostaję takiego ściskoszczęku, że nic nie mogę powiedzieć. Aniołek widząc to odrzuca pierścionek który tonie porwany przez fale oceanu i chwyta moją szczękę i potrząsając próbuję uzyskać odpowiedź. I kiedy tak trzęsie i trzęsie krzyczy: Amelio, Amelio, budzę się. Okazuje się, że aniołek zadozował mi głupiego Jasia w aerozolu, i kiedy spałam wyrwał mi wszystkie mleczaki co do jednego…

No i jak tu się nie rozpić?

A to zdjęcia aniołka które zajumałam mu z biurka w gabinecie

A morał z tej historii jest następujący: nadużywanie antybiotyków może spowodować utratę miłości życia, czego Wam nie życzę, chłe chłe.

o mnie: prowadzę osobiście bloga: http://sramelia666.wordpress.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Rozmaitości