Wszyscy mnie kochający – czyli wszyscy (bo mnie nie można nie kochać), dzisiaj ogłaszam konkurs i od razu podaję wyniki na najlepszą aparaturę do bimberku. Jak widac pierwszą i drugą pozycję zajmują środowiska mnie bliskie czyli wiejskie. Chłe chłe chłe. Zwróćcie uwagę na wyrafinowanie pierwszej aparaturki – pierwsze miejsce w moim konkursie za wyjątkową sterylność, finezyjne połączenia fragmentów. Dodam tylko że całość ulokowana jest w pięknych warunkach przyrody na ranczo pod Augustowem… ach te Augustowskie noce…
Pierwsze miejsce: tajemniczy “rolnik z Augustowa”
drugie, ale nie ostatnie chłe chłe miejsce dla Wacia z Sulejówka, i nie zgadniecie za co – po prostu za prostotę! tak bo ja prosta dziołcha jestem a nie jakaś celeba co sie pcha na szczyty list, dlatego ja swoje wiem i sobie wybieram proste rozwiązania. Czy Wacio nie jest finezyjny? Dodatkowe punkty przyznałam za zastosowanie kany – bo jak bimber to i kana być musi – nie wolno nam odchodzić od tradycji chłe chłe
Drugie miejsce: Wacek z Sulejówka – również rolnik

Trzecie miejsce: Wyrafinowana aparatura Imaco z Koziej Wólki

Pozycja czwarta – last bat bot list – bo ja angielski znam bardzo bardzo dobrze, to jest za piękno wykonania, lity surowiec po całości że tak powiem i zgrabna sylwetka – prawie jak ja chłe chłe
Czwarte miejsce: Destylator jacek_sauron Typ: Pot-Still
i pozycja piąta czyli w zasadzie pierwsza (od końca chłe chłe) Garnek – inteligentne połączenie kaneczki i słoiczków to lubię – słoiczki można w razie czego zamiast musztardówek stosować jak się wytłuką.
Piąte miejsce: Garnek

No a tera idę sprawdzić, z którego jakość najlepsiejsza, coby się zakonserwować bo jutro czeka mnie podróż. Jadę odwiedzić moją babcię, Animelę Pustakową mieszkającą w samotnej chatce na skraju Borów Tucholskich, koło Starego Kiszewa. Będę zgłębiać maści wszelakiej tajniki starożytnej sztuki bimbrowniczej, bo babcia Animela jest seniorką klanu het, wywodzącego się od wdzydzkich mistrzów samogonu i nagle zapałała chęcią przekazania swojej wiedzy dalej, to w te dyrdy lecę, póki nie zmieniła zdania. Nie ma tam jeszcze sieci (poza rybackimi chłe chłe), zatem jeśli zatęsknicie za mną, to tym lepiej.
A morał z tej historii jest następujący: Do zobaczenia za tydzień o tej samej porze, no chyba że babcia da mi w kość i wrócę szybciej, albo Ofelia 007 zgłoś się! tak splami reformy że zapachy dojdą tutaj, czego Wam nie życzę, bo to by znaczyło że wy już nie żyjecie i zamieniliście się w stado białych aniołów chłe chłe.


Komentarze
Pokaż komentarze (40)