0 obserwujących
40 notek
42k odsłony
  502   0

BŁAGAM NA KOLANACH

Być może byłem do tej pory naiwny sądząc że wszystko na tym świecie posiada jakąś skalę. Że posługując się przymiotnikami, można dokonać opisu dowolnego obrazu(w sensie jego słownej ilustracji) – wreszcie - że stosując gradację przymiotników mających w swym znaczeniu oddać „ducha” opisywanej sceny – stwierdzam kategorycznie i bez cienia wątpliwości – BYŁEM.

 

Iloczyn ilości przeżytych lat oraz zdobytych doświadczeń poszerza co prawda horyzontalne spektrum postrzegania – lecz to, co do tej pory z lepszym lub gorszym skutkiem udawało mi się jakoś spinać przymiotnikową gradacją skali ocen, po obejrzeniu zdjęć mordu na członkach Smoleńskiej Pielgrzymki wymknęło się spod kontroli zupełnie.

Żaden, ale to absolutnie żaden z przymiotników użytych w dowolnie złożonym lub najprostszym zdaniu nie jest w stanie oddać tego czegoś, co zwykle określane jest w opisach mianem nastroju sceny i już nie o same obrażenia jakie zostały im zadane tu chodzi bo tych, naoglądałem się w życiu niemało, lecz o ów nastrój jaki musiał im towarzyszyć.

Tego nastroju nie potrafię określić mianem dramatu, bo przymiotnik „dramatyczny” jest nad zbyt wysokim w przymiotnikowej hierarchii – zaś niższego nie znam, bo przecież bestialstwo (przym. – bestialski)  odnosi się już tylko do sposobu zadawania cierpień, a nie – oddawania nastroju.

Przedrostek przymiotnikowego dookreślenia stopniującego NAJ (bardziej, mniej, etc.) jak sądzę również moich odczuć nie potrafi uwypuklić na przynajmniej tyle, abym choćby na potrzeby własnego tylko użytku sam sobie mógł ułatwić słowne wyrażenie własnej bądź co bądź myśli, a co dopiero – przekazać jej wymiar komuś innemu.

Cóż więc począć?

Dokonać przewymiarowania opisu dotychczasowych doświadczeń tak – aby powstało w ten sposób wolne i do zapełnienia miejsce dla opisu zbrodni z 10 kwietnia? – bo wtedy musiałbym to wszystko, czego dane mi było być świadkiem  z czasów okupacji WRON’Y przenieść w stronę niewinnych igraszek niedorozwiniętych umysłowo zomowców pod przewodnictwem tak samo w rozwoju umysłowym cofniętych kacyków w generalskich mundurach?

Może ktoś, ktokolwiek – BŁAGAM NA KOLANACH – znajdzie i podpowie mi odpowiedni przymiotnik jakiego mógłbym użyć, aby nie degradować już opisu tego – co dla mnie samego (a przede wszystkim dla rodzin poległych w czasach Wronowskiej okupacji), pozostawało trudnym do ogarnięcia dramatem.

Polski rząd (śmiem twierdzić że nierząd) ustami premiera domaga się zakazu publikacji tych zdjęć gdziekolwiek na świecie. Ja zaś – pomimo najgłębszego szacunku dla ofiar zastanawiam się nad tym, czy aby nie jesteśmy im tego winni.

Dlaczego?

Bo niosą one w swojej grozie swoiste przesłanie. Przesłanie – którego nie opisze najlepszy nawet literat.

Z jednego tylko, acz najbardziej istotnego powodu.

NIE MA TAKICH SŁÓW KTÓRE MOGŁY BY TAK DO KOŃCA ODDAĆ JEGO TREŚĆ.

Wszystko co do tej pory udało mi się w życiu opisywać – miało swój początek treść i zakończenie.

Zapewne 10 kwietnia 2010 r również doczeka się swojego epilogu. Z tą może jednak różnicą, że w tym co potocznie zwie się treścią będzie trudna lub wręcz niemożliwa do wypełnienia luka.

Przynajmniej mnie samemu brak słów, aby móc ją wypełnić treścią.

 

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale