0 obserwujących
40 notek
42k odsłony
  1254   0

Autorytety konferencji smoleńskiej.

Jacek F. Gieras, Uniwersytet Technologiczno-Przyrodniczy w

Bydgoszczy - Hipoteza eksplozji w zewnętrznym zbiorniku paliwa

lewego skrzydła na skutek zapłonu elektrycznego mieszanki paliwo-powietrze.

 

Człowiek, który za pomocą własnej (zapewne) strony internetowej  http://jfgieras.com/ przedstawia dość dokładnie swój dorobek naukowy – występując ze swoim referatem na konferencji smoleńskiej pozwala sobie na głoszenie czegoś – co nawet średnio inteligentny uczeń szkoły średniej nazwać by musiał herezją – lub jak to mawiają dzisiejsi młodzi gniewni – siarą.

Cóż takiego powiedział pan profesor– co sprowokowało mnie do zabrania głosu na temat jego wystąpienia?

Ano – powiedział bardzo wiele i praktycznie nic zarazem. Posługując się slajdami lokalizującymi zbiorniki paliwa TU154 w przestrzeni konstrukcyjnej samolotu opowiadał o problematyce elektryczności statycznej, możliwych do wystąpienia uszkodzeń instalacji elektrycznej namawiając jednocześnie do sprawdzenia jej stanu (zapewne po sprowadzeniu resztek kupy złomu do Polski),  etc. etc.

Choć elektrycy (sam tak siebie określił) – mają już w naszym kraju „ugruntowaną pozycję” z niekwestionowanym jej liderem, doktorem honoris causa wielu światowych uniwersytetów kapralem i prezydentem Polski L. Wałęsą – to swoją prezentacją profesor dzielny J.F.G w osłupienie wprawiłby nawet samego magajwera choć ten, zamiast szerokiego spektrum uniwersyteckiej aparatury diagnostycznej do swych wiekopomnych wynalazków używał jedynie – no – może nie prostego, ale w sumie scyzoryka.

Rzeczony J.F.G (Jacek F. Gieras) w swym jakże uczonym wystąpieniu starał się zgromadzonej i nie mniej wykształconej widowni konferencyjnej sali udowodnić możliwość niemożliwego – czyli zapłonu lotniczej nafty podczas przelewania paliwa pomiędzy komorami zbiorników.

Powiem krótko. Nawet Józek z POMu (za komuny – Państwowy Ośrodek Maszynowy przy kołchozach) wie, że jak wrzucić peta do zbiornika paliwa traktora to niepiedyknie. Józek wie – bo empirycznie potwierdził zgodność teorii z praktyką. Żeby pierdykneło – potrzebne jest jeszcze powietrze, a ściślej mówiąc jeden z jego składników którego zapewne na konferencyjnej sali zabrakło czyli TLEN.

Józek z traktora to on też wie co to elektryczność statyczna, bo nieraz go trzepło jak ściągał sweter i to trzepło tak – że iskry leciały ale żeby pomiędzy połączonymi elektrycznie zbiornikami paliwa mogła się taka elektryczność wytworzyć – to tylko wtedy jak nigdy, i tu Józkowi przyznać rację należy nad wszelką wątpliwość.

Nie chcę się pastwić nad naszym profesorem. Józek by mógł – ale mnie się nie godzi z tego choćby tylko powodu, że nieco dłużej mi zeszło niż Józkowi chodzenie do szkoły i nie dlatego również, żebym kolejne klasy przerabiał po wielokroć.

W zasadzie nie powinienem poświęcać temu wystąpieniu ani słowa – bo przedmiotem mojej refleksji nie jest próba oceny doświadczenia zawodowego J.F.G – ale proces próby idiotyzacji problematyki wydarzeń z 10 kwietnia 2010r jakiego to procesu podjęło się skądinąd szacowne profesorskie grono stawiające swe hipotezy materiałozanawczo badawcze na podstawie… no właśnie – tu ugryzę się w język z całą jaka mi została mocą.

Jak rzekł kiedyś jeden z klasyków PKBWL – „jak walnęło to urwało”, tak samo pomysłodawca tej konferencji zapewne musiał mieć bliski kontakt z pancerną brzozą, bo że w czasie owego kontaktu urwało mu głowę? – rzecz bezsporna o tyle, o ile zadaniem smoleńskiej konferencji ma być legalizacja twierdzenia iż dane dostarczone przez MAK – są obecnie jedynym i uznanym naukowo źródłem informacji o „katastrofie” .

Wy zaś prości ludkowie, porzućcie swoje piękne autka jak najszybciej, bo a nuż się zdarzy, że zamknięta w przestrzeni zbiornika paliwa pompa zapali bęzynę lub ropę. Bo a nuż styki kontrolki rezerwy zanurzone w zbiorniku paliwa wywołają iskrę i zbiornik wybuchnie a wasze dziatki uczynicie w ten sposób jedynymi spadkobiercami.

Mówicie że samochód to nie samolot?

A czy ja mówię że jest?


 

Kołchozów już niema. Józek wali mamrota na ławeczce i ani mu w głowie wspominać jak gasił pety w beczce z ropą. Żyje i ma się dobrze – czego o zdolnościach umysłowych konferencyjnych autorytetów potwierdzić już nie mogę.

Pozdrawiam wszystkich serdecznie.

Lubię to! Skomentuj46 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale