0 obserwujących
40 notek
42k odsłony
  1284   0

Niezbadane są wyroki Boskie – część druga i nieostatnia

Meksykańska fala - czyli jak to jest z tym światłem


Link do części pierwszej - amg.salon24.pl/457929,niezbadane-sa-wyroki-boskie


Nauka mówi jedno, a empiryzm i tak swoje.

Wdawać by się mogło, że pojedynczy człowiek może stanowić sobą obraz indywidualizmu, i w jakimś niewielkim zakresie tak jest w istocie. Nieco inaczej jednak ten obraz wygląda, kiedy znajdzie się w tłumie. Co prawda nadal może kołysać się w swoim rytmie - jednak jedynie na tyle ile by chciał, a na ile pozwala mu na to odrobina przestrzeni pomiędzy sąsiadami.

Z zewnątrz ten obraz wygląda podobnie. Meksykańska fala dominuje. Tłum niczym wahadło zegara pulsuje swoją mocą i tylko w niewielkim stopniu widać że momentami drga, ponieważ synchronizacja niej jest absolutna.

Podobnie jest z falą którą na potrzebę chwili nazwijmy świetlną. Z poprzedniego odcinka wiemy już że nie jest monolitem. Że jej spektrum które nasze oko potrafi odebrać jest co prawda szerokie, ale i tak nie widzimy wszystkiego.

Proszę popatrzyć na rysunek poniżej.

 

Różnokolorowe kredki. Postawmy pytanie. Czy kolor każdej z nich to osobna fala o określonej długości (barwie)? – bo gdyby tak było w istocie – otaczały by nas miliony fal z których każda charakteryzowała by się odmienną długością. Czy tak jest w istocie?

Aby sprawdzić czy tak jest naprawdę proponuję wykonać kolejne doświadczenie. Wyjmiemy z pudełka zieloną kredkę.

 

Kolor zielony zniknął. Prawda?

Czy znikła też fala o długości zielonego koloru?

Tak?

A jednak nie – a dlaczego, udowodnię już za chwilę.

Weźmy dla przykładu kredkę koloru żółtego która pozostała w pudełku.

Żółty kolor nie bierze się znikąd. Jest mieszaniną dwóch innych kolorów. Czerwonego i zielonego.

Pamiętamy z poprzedniego doświadczenia, że po wyjęciu zielonej kredki zniknęła ona z naszego pola widzenia – jednakże żółta nadal jest widoczna.

To znaczy – że fala o długości odpowiadającej zielonemu kolorowi istnieje jednak nadal. Dlaczego więc nie widzimy zielonego koloru?

Bo niema w pudełku zielonej kredki która odbijając od swojej powierzchni najlepiej właśnie ten element widma światła została usunięta.

Widmo – to właśnie tytułowa meksykańska fala. Jej pełne spektrum – to elementy składowe tej fali.

To właśnie dzięki analizie składowych widma fali możemy w niej wyróżnić poszczególne jego barwy.

Doskonałym doświadczeniem i jednocześnie analizatorem widma jest pryzmat. Doprowadzając do jednej z jego strony wiązkę światła – z drugiej, możemy obserwować tęczę barw, choć wydawać by się mogło że pryzmat – zasilamy światłem o barwie białej.

Nie będę tu przynudzał o mechanizmach jakie dzieją się w samym pryzmacie. Nie o to w tej części postu chodzi. Chodzi jedynie o to, aby zrozumiałym stał się fakt, że w ośrodku w którym się one (fale) rozchodzą, nie istnieje pojęcie indywidualnych pojedynczych fal o długości odpowiadającej każdemu kolorowi z osobna. Czy fala o długości z zakresu poczerwieni miała by mieć szczególne prawa w tym względzie?- nie.

Zanim przejdziemy sobie w tych rozważaniach do dalszego ciągu czyli analizy widma fali, słów kilka poświęcić będzie trzeba Emiterom. Cóż to za stworzonko?

Emiter to źródło. Punkt, od którego fala zaczyna się rozchodzić w ośrodku bez względu na to – czy do tego (w stronę) ośrodka została skierowana, czy też w nim samym została wywołana.

Co by o emiterach nie mówić – są indywidualistami, a oznacza to ni mniej ni więcej jak tylko tyle – że wypromieniowują one z siebie falę o ściśle określonej długości. Przykłady – które w prosty sposób mogą to pokazać? Bardzo proszę. Diody LED. Wytwarzają one swoją konstrukcją światło o określonej długości fali (kolorze) jako jedne z nielicznych elementów współczesnej optyki.

Czy ktoś z Państwa zastanawiał się nad rozwiązaniem pewnej zagadki? – chodzi mi tutaj o porównanie LED’a i zwykłej małej żaróweczki.

W przeciwieństwie do LED’a – emituje ona do ośrodka światło o barwie białej. No – może z wyjątkiem przypadku, kiedy bateria jest słaba, to wtedy żarzy się ona jedynie światłem o kolorze zbliżonym do pomarańczowego.

Istnieje wiele naukowych (technologicznych) powodów aby tak było, ale empiryka przychodzi nam tutaj z olbrzymią pomocą. Wystarczy dotknąć palcem żarówki i LEDa o tej samej mocy. Żarówka będzie gorąca – zaś LED?  ZIMNY.

Lubię to! Skomentuj58 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie