Za pare godzin piznie 100 tysiecy.
Juz przed wstawiam cos nowego, milego, okolicznosciowego. Zeby to setne klikniecie bylo juz w swiatecznej oprawie.
I tak jadziem w temacie stu tysiecy.
Po pierwsze ksiazka Adama Bahdaja "Kapelusz za sto tysiecy"! Rok 1966, jedna z moich pierwszych i ulubionych, wlasnorecznie kupiona i wlasnoocznie przeczytana.
Szalenie intrygujaca historia, kiedy jeszcze nie wiedzialem jak dziala toto-lotek, i nigdy jeszcze nie gotowalem sam kalafiora. Ksiazek polecam!
(zdjecie z aukcji na www.allegro.pl)
Po drugie - sto tysiecy w drobnych, ale to bardzo drobnych banknotach:

(http://www.akm.nq.pl/)
Gruba cegla. A ja mam tu jeszcze wspaniale banknoty z lat 90-tych, ze te 100 tysiecy to dobrze posiekane zajelo by lyzeczke od herbaty i mniej.
Albo: Gazeta Wyborcza zalaczyla niedawno paczke faksymile historycznych polskich banknotow do wydania gazety. Jakbym z wielomiliardowego banknotu wycial te 100 tysiecy, to byloby nie wieksze niz znaczek pocztowy.
Po trzecie - muzykalia - Mister 100 Tysiecy Volt!
Bylem 21 lat temu na Placu Czerwonym. Wrazenia za Sojuza jeszcze gigantyczne. Do tego osobiscie pokazywalem Rosjanom, w ktorym miejscu dokladnie wyladowala awionetka Matthias Rust.
Dlatego tez, wybralem bardzo specjalne dzielo mistrza Gilberta Becaud. TEN hit! "Nathalie".
Film no.1 na oryginalnom jazykie. Szprechajacym polecam jednak filmik no.2, mistrz elegancko i z stutysiecznowoltowa brawura poradzil sobie z niuansami jezyka niemieckiego.
I na koniec zyczylbym sobie 100 tysiecy litrow ORYGINALNEJ palikotowki, a nie jakiejs tam Zoladkowej Gorzkiej:

(http://www.sklep-ballantines.pl/)
Prost! Niech mi gwiazdka...


Komentarze
Pokaż komentarze (27)