Prezes PiSu w swoj ostatni dzien prezesury jedzie przez Zoliborz. Za kierownica przewodniczacy Mariusz Blaszczak.
Prezes mowi "wiesz co, tu sa moje stronny rodzinne, tu znam kazdy kat, daj mi sie tu przejechac tym maybachem, pierwszy raz i ostatni". Blaszczak oponuje, ze bezpieczenstwo, ze prawo jazdy, ze to, ze smo. W koncu zgadza sie.
Jaroslaw Kaczynski zasiada za kierownica, z miejsca pali gume, w 4 sekundy 100 km/h w terenie zabudowanym. Za rogiem czekaja juz siepacze Tuska i Zurka.
Mundurowy podchodzi do maybacha, Prezes spuszcza szybe, mundurowy zaglada do wozu i dretwieje. "Moment", mowi i leci do wozu milicyjnego. Mikrofon do reki i
- Halo centrala, mamy problem.
- Co sie stalo?
- Tu jechal stówa przez Zolborz ktos bardzo wazny.
- Kto taki? Prezydent Trzaskowski?
- Nie, duzo wazniejszy.
- Pan prezydent Nawrocki? Premier Tusk? Papiez Leo XIV?
- Nie, jeszcze wazniejszy?
- Ojciec Doktor?! Prezes Sakiewicz?!
- Nie, jeszcze po stokroc wazniejszy.
- No to ktoz taki wreszcie?!!
- Nie wiem, ale jego szoferem jest sam Prezes Jaroslaw Kaczynski.


Komentarze
Pokaż komentarze (25)