"Rodzice bez stałej pracy, mieszkanie jednopokojowe, wynajęte. To wystarczyło, by zabrać dziecko."
"Kasia: - Jeszcze nie wiedzieliśmy, co to znaczy to ichnie SS.
- Ale szybko się dowiedzieliśmy - Piotr mówi cicho, bo spotkaliśmy się o siódmej rano. Całe wyposażenie mieszkania Kasi i Piotra to ich łóżko, stół, szafa i puste dziecięce łóżeczko. Za ścianą Jamajczycy jeszcze śpią. - Po kilku dniach do szpitala przychodzi spotkać się z nami social worker i mówi, że odtąd możemy odwiedzać Aleksa tylko w takich a takich godzinach. I przysyłają wezwanie na rozprawę przed sądem rodzinnym... O ograniczenie praw rodzicielskich - Piotrek na chwilę podnosi głos. - No, jakby piorun we mnie strzelił!"
Dziennikarz "Cooltury": - To szok dla polskich emigrantów. Zderzają się z systemem, który przeczy wyniesionym z kraju wartościom. U nas władza rodzicielska rzecz święta. Tutaj dziecko jest świętością.
Kasia: - Krótko odczytała wniosek o ograniczenie naszych praw rodzicielskich i przekazanie Aleksa rodzinie zastępczej do czasu wyjaśnienia przyczyny krwotoku. Sędzia podziękowała i ogłosiła przerwę na nasze zapoznanie się z 40-stronicowym uzasadnieniem wniosku. Tłumacz nam przeczytał, od razu wychwyciliśmy ponad 30 merytorycznych błędów w opisie sytuacji, ale nasi adwokaci zasugerowali, byśmy zgodzili się z wnioskiem i poprosili sąd o przekazanie sprawy do wyższej instancji. "To jest sąd przy Social Service i tu nie mamy szans na wygranie". No i tak zrobiliśmy. Poprosiliśmy tylko o możliwość widzeń z Aleksem i przekazanie go do rodziny polskiej i katolickiej."
Powyzsze fragmenty wziete z dzisiejszej "Gazety Wyborczej" :
http://www.gazetawyborcza.pl/1,82709,4378937.html
Blog rodzicow pod:
http://alex-uk.bloog.pl/?ticaid=6441f
Przykra sprawa. Zupelnie jak w Niemczech i ostatnio nawet juz w Polsce. Przy najmniejszym podejrzeniu wobec rodzicow, ze dziecku moze sie dziac krzywda, wkracza urzad. Dobro dziecka przede wszystkim!
Jak widac kazde panstwo ma swoje Jugendamty...


Komentarze
Pokaż komentarze (31)