Po to, zeby bylo.
Wiedzialem, ze sam opowie.
Kazimierz Kutz na prezydenta poprosze. 100 lat mu zycze, zeby jeszcze wszedzie zdazyl.
Z dzisiejszego felietonu "Slaski posiew"
"... Ja tu sobie gadu-gadu, gdy tymczasem IPN ogłosił "informację o dokumentach wytworzonych przez organy bezpieczeństwa", dotyczącą członków rządu i parlamentarzystów, z której wynika, że 15.01.1971 r. zostałem zarejestrowany pod nr 29840 jako kandydat na TW. 21.11.1973 r. nastąpiła zmiana w kategorii na "zabezpieczenie". 17.10.1974 r. materiały przekazano do Wydziału III KWMO Katowice, który sprawę zakończył w dniu 12.03.1975 r. "z powodu braku możliwości operacyjnych". W dniu 8.10.1977 r. zmieniono kategorię rejestracji na KE krypt. "Reżyser" - inwigilowany w związku z organizowaniem w mieszkaniu w Katowicach spotkań z przedstawicielami KOR-u. Internowany od 14.12.1981 do 21.12.1981 r. z powodu "kontaktów z działaczami antysocjalistycznymi". Po podpisaniu "deklaracji o lojalności" zwolniony z internowania.
Tak w skrócie mówi o mnie ubecka notatka.
...
Tamte dni stanu wojennego przyniosły mojej rodzinnie najboleśniejsze doświadczenia. Byłem jedynym z reżyserów, którego internowano. Ale Stowarzyszenie Filmowców Polskich (byłem wtedy członkiem prezydium) odmówiło wstawienia się za mną do władz. Zrobił to jedynie biskup Herbert Bednorz. Co wieczór dzwonił do żony jakiś ubek i mówił, gdzie mnie przewieziono. Codziennie jechała do wskazanego miasta (Pszczyna, Dziedzice, Toszek itd.). Tak "bawiono się" nią. Potem puszczono w obieg plotkę, że internowani będą wywożeni do ZSRR. Kiedy po tygodniu wróciłem do domu - zgoła! - byłem tak zniszczony, że żona mnie nie poznała. Bo odnowiła się moja choroba kręgosłupa. Zastałem w domu Stasia Ptaka i jego żonę Barbarę. Jedyni, którzy mieli odwagę nas odwiedzić. Nazajutrz żona utraciła swoje pierwsze dziecko. Zwolniono mnie z Zespołu Filmowego "Kadr", w którym miałem etat. Podpisał je wybitny kolega J.K. Zostaliśmy bez środków do życia. Tak wygląda moja "deklaracja o lojalności" Anno Domini 1981."
http://miasta.gazeta.pl/katowice/1,35068,4744859.html


Komentarze
Pokaż komentarze (28)