25 obserwujących
117 notek
211k odsłon
  869   4

Polityka a politykierstwo. Podmiotowość czy protektorat.

Zdumiewa, dlaczego tzw. elity na tych ziemiach, niektórzy dodają do tego słowa przymiotnik - polskie czy prawicowe, tak bardzo wstydzą, wręcz sprawiają wrażenie brzydzących się naszą tradycją i dziedzictwem, Rzeczypospolitej Obojga Narodów i Królestwa Polskiego. Każdy Polak i Polka z mlekiem matki ssie umiłowanie: Matki Boskiej, własności i wolności
Za panowania Władysława Łokietka (czyli od lat dziewięćdziesiątych XIII wieku) powstaje organizm polityczny - państwo w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym w którym każdy pragnie żyć - czyli pracować na dobrobyt swój, rodziny, wsi czy miasta, państwa, bogacić się (w tym posiadać własność), zakładać rodzinę, mieć potomstwo, żyć i nawet umierać dla tego organizmu politycznego. Do tego stopnia, że Ci wszyscy, którzy uznali cały ten dorobek za swój nazywali się np. Polak rodu niemieckiego (nazywali się tak jeszcze po upadku państwa) itd. Państwo się rozrasta (czyli zwiększa się obszar obowiązujących norm, zasad, zachowań, rozwiązań i praw idących za tym państwem), oddziałuje na innych. Prusy same proszą Króla Kazimierza Jagiellończyka aby inkorporował ziemie Zakonu Krzyżackiego do Królestwa Polskiego i tak się dzieje w 1454 r., oczekując pełnego dostępu do przywilejów, praw i wolności obywateli Korony Królestwa Polskiego. 

Mamy państwo w którym każdy chciał mieszkać, od momentu uświadomienia sobie przez ludy (zapewne przez jakieś relacje) zamieszkałe po za granicami Korony Polskiej, jakie w tym państwie obowiązują: prawa, zasady, wolności, obyczaje, swobody, podmiotowość itd. Rodzi się w sercu pragnienie przeniesienia się i życia w takim państwie. Pragnienie przynależności. Zaczyna w sercu uznawać i utożsamiać się z taką OJCZYZNĄ, której kultura polityczna opierała się na zgodzie i negocjacji. Uznawać, że to jest to miejsce, i ten dom Ich na ziemi. Dom, w którym są bezpieczni Oni sami i Ich rodziny. Bezpieczni pod względem fizycznym, ekonomicznym, żywnościowym, duchowym, medycznym, intelektualnym, z możliwością rozwoju. Posiadającym dość dobrą dyplomację, a wielu momentach wręcz znakomitą dyplomację - np. Sobór w Konstancji, czy jak został rozegrany Zygmunt Luksemburski czy unia realna z Grodna z Wielkim Księstwem Litewskim z 1432 r. 

Oznacza to, że takie państwo musiało być bardzo dobrze zorganizowane w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym. 
Fundamentem był Chrzest Polski i dokonania Bolesława Chrobrego. Ściany zaczęto stawiać na zjeździe dostojników duchownych i świeckich w 1180 r. w Łęczycy, kiedy to dokonano zmiany ustrojowej: wprowadzono zasadę pryncypatu Kazimierza Sprawiedliwego - on i jego potomkowie mieli rządzić Krakowem i mieć zwierzchnictwo nad wszystkimi książętami zarządzającymi dzielnicami. Zakazano urzędnikom książęcym żądania podwód i żywności od chłopów, a księciu zagarniania majątku zmarłego biskupa. Zaprawę pod zjednoczenie przygotował biskup Wincenty Kadłubek, pisząc na zlecenie Kazimierza Sprawiedliwego "Kroniki Polskie" (Historia Polonica). Myśliciel był zwolennikiem władzy wykonawczej skupionej w ręku króla otoczonego 12 doradcami (zapewne odniesienie do 12 apostołów). Modelowym wzorem sprawowania władzy jest dla niego Kazimierz Sprawiedliwy oraz w zakresie prowadzenia polityki zagranicznej Bolesław Szczodry (Śmiały). Pozostawił przesłanie dla następnych pokoleń, jak jego zdaniem trzeba prowadzić politykę, zawierać lub nie zawierać sojusze. Kadłubek wskazuje, że polityka nie może być pomyślana, jako działanie na chwilę. Zalecał w celu osiągnięcia strategicznego celu przez władcę: "(..) bycie jednocześnie pochlebcą i człowiekiem podstępnym. Udawać grzeczność, gdy nienawidzisz. Dbaj o przyjaźń dla korzyści, nie dla wierności, bo czym jest korzeń bez soku, czym jest liść bez owocu, tym przyjaźń bez korzyści. Zawsze więcej obiecuj, niż chciałbyś udzielić, gdyż wielkie obietnice mało kogo obowiązują, wielu radują". Współcześnie oznacza to prowadzenie polityki wielowektorowej, czyli takiej aby uzyskiwać w każdych relacjach (stosunkach, sojuszach, umowach, rozwiązaniach, działaniach itd.) jak najwięcej, na jak najlepszych warunkach dla Rzeczypospolitej i bytów zamieszkujących te ziemie.

Przytoczony cytat znajduje się w jedynej dostępnej w języku polskim książce, autorstwa obecnego sekretarza stanu Włodzimierza Bernackiego pod tytułem Myśl Polityczna I Rzeczpospolitej. Publikacja ważna, bardzo potrzebna ale niestety zaczynająca się od Galla Annonima, i nie ma w niej ani arcybiskupa Pełki, ani arcybiskupa Jakuba Świnki. Trudno też uwierzyć, że w okresie kształtowania państwa polskiego opartego na doktrynie katolickiej w otoczeniu Mieszka I i Bolesława Chrobrego nie było myślicieli analizujących kategoriami interesów państwa, prawa, organizacji państwa w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym. Listy, kazania, dokumenty soborowe i kościelne, korespondencja itd. - nic nie zostało w diecezjach? A może, naukowcy pracujący w seminariach i kuriach, takie tematy nie interesują. Sięgnięcie do tych zbiorów, pewnie mocno zakurzonych i publikacja, filmy dokumentalne (to nie jest dziś drogi koszt), to jedyna szansa kościoła na ewangelizację i obronę przed laicyzacją dusz ludzkich.
Może w dodruku profesor Bernacki uzupełni ten bardzo ważny okres, będący wynikiem szkodliwych działań - ustawy sukcesyjnej Bolesława Krzywoustego (kto jemu coś takiego doradził, bo w czyim interesie to było, to wiemy) następuje rozpad państwa unitarnego na księstewka, które posiadają jakąś nawet nie autonomię, tylko jakąś samorządność.
Gdyby nie działania kościoła, duchowieństwa (byli często myślicielami, strategami, politykami) i roztropności niektórych książąt, nie można by dziś pisać o najwspanialszym państwie na ziemi, w którym w ówczesnym okresie, każdy pragnął żyć, niczym w XX wieku w państwie Locke w wydaniu republikanizmu wypełnionego protestantyzmem.
Królestwo Polskie przed tymi tragicznymi posunięciami Bolesława Krzywoustego musiało być zorganizowane w sposób odbiegający od wzorca niemieckiego w aspekcie politycznym, gospodarczym i społecznym. Musiało być konkurencją i zagrożeniem dla realizacji własnych planów.
Od 1138 r. Królestwo Polskie, ta pamięć o nim, cały czas była obecna i przekazywana następnym pokoleniom.
Momentem symbolicznym ponownego odrodzenia bytu państwowego o nazwie Królestwo Polskie jest koronacja Władysława Łokietka na Króla Polski (1 września 1306 r.). Polska staje się w pełni obecna w aspekcie społecznym, gospodarczym i politycznym. Germanizacja mimo tylu lat się nie udała. Musiało być coś wyjątkowego, coś wspaniałego, coś co nie pozwalało ludności o tym bycie zapomnieć, z czego jest się dumnym, coś wyjątkowego. Pewnie też występowały porównania. Mimo, że Niemcy były wówczas chrześcijańskie. To jednak jakieś konkretne rozwiązania (doświadczenia, znane ówczesnym, namacalne), przekazywane pewnie drogą ustną kolejnym pokoleniom, pchało do Polski elity i lud. Może był brak poddaństwa, a jedynie było podporządkowanie. Może dlatego, że większość ludzi z punktu prawa była wolna.  

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka